Muzea w Polsce pełnią kilka ważnych funkcji, a jedną z nich jest edukacja. To ważny aspekt w kontekście turystycznym, szczególnie gdy mówimy o instytucjach pielęgnujących pamięć o eksponatach niosących emocje. Jednym z takich miejsc jest Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach, z którego rzecznikiem mieliśmy okazję porozmawiać. Przemysław Krystian opowiedział nam o historii i charakterze obiektu, wyjaśnił, czy można oszacować finansowo wartość zbiorów oraz zdradził, czy trudno rywalizuje się o gości w dobie rolek na TikToku i cyfryzacji.

Kamil Lech: – Jakim miejscem jest Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach?

Przemysław Krystian: – Mówimy o instytucji posiadającej bogate kolekcje zabawek zarówno historycznych, jak i współczesnych. Znajdujemy się przy pl. Wolności 2, w ścisłym centrum miasta, tuż obok deptaka prowadzącego od dworca PKP. Siedziba muzeum mieści się w zabytkowym budynku z XIX wieku, który pierwotnie powstał jako kieleckie sukiennice.

Na przestrzeni lat w obiekcie funkcjonowało wiele podmiotów i sklepów, mieściły się tu redakcje różnych gazet oraz siedziba „Solidarności”. W 2005 roku obiekt został przeznaczony na potrzeby Muzeum Zabawek i Zabawy. Geneza naszej instytucji jest długa i rozbudowana, ponieważ Kielce mają bogate tradycje związane z produkcją zabawek.

– W przeszłości w mieście funkcjonował Związek Spółdzielni Zabawkarskich, co zapewne miało duży wpływ na historię Kielc?

– Jeszcze przed II wojną światową działały tu organizacje zrzeszające producentów zabawek, a po okresie wojennym produkcja opierała się głównie na spółdzielczości pracy. Przy Krajowym Związku Spółdzielni Zabawkarskich funkcjonowała centrala oraz ośrodek badawczy, który opracowywał nowe modele zabawek. Działała tam wzorcownia, gromadząca zabawki służące jako modele do dalszej produkcji. W tamtych czasach dość swobodnie podchodzono do kwestii praw autorskich.

Z licznych wyjazdów, także zagranicznych, pracownicy przywozili wzory i zabawki, które następnie rozkładano na części, analizowano i dostosowywano do możliwości technicznych polskich zakładów. Przełomem był rok 1979, który ogłoszono Międzynarodowym Rokiem Dziecka. To był impuls do stworzenia wystawy poświęconej zabawkom. Od pomysłu wystawy do powstania muzeum droga była niedaleka.

Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach
Fot. Muzeum Zabawek i Zabawy (Siedziba muzeum)

– Kiedy nadszedł przełom i finalnie utworzono muzeum?

– W latach 90. ze względu na przemiany ustrojowe i gospodarcze. W tym czasie muzeum zyskało autonomię i przestało być częścią Krajowego Związku. Zostało przekazane z rąk Urzędu Wojewódzkiego pod zarząd Miasta Kielce, które do dziś jest jego organizatorem. Na początku lat 2000 muzeum rozpoczęło poszukiwania nowej siedziby. W tamtym okresie jedynie około 1 proc. zbiorów było prezentowanych na wystawach, a aż 99 proc. znajdowało się w magazynach.

Zapadła więc decyzja o modernizacji budynku i dostosowaniu go do potrzeb ekspozycyjnych. W czerwcu 2006 roku przy pl. Wolności nastąpiło uroczyste otwarcie zmodernizowanego muzeum. Obiekt dysponuje dziś kilkuset metrami kwadratowymi powierzchni wystawienniczej. Ekspozycje prezentują zabawki z okresu dwudziestolecia międzywojennego, z czasów PRL-u, a także kolekcję związaną z historią polskiej animacji. W zbiorach znajdują się również zabawkietnograficzne i ludowe.

– Jakie najstarsze i najbardziej wartościowe eksponaty znajdziemy w muzeum?

– Najstarszym eksponatem w muzeum jest woskowa lalka licząca około 200 lat. Przypomina niemiecką mieszczankę z XIX wieku. Jak można było bawić się taką zabawką? Często myślimy o dawnych lalkach jako o przedmiotach dekoracyjnych, tymczasem były one przede wszystkim zabawkami. Zabawa polegała głównie na ich przebieraniu i odgrywaniu scenek. Trudno wyobrazić sobie przytulanie porcelanowej lalki – była zbyt delikatna i krucha, dlatego pełniła inną funkcję niż współczesne „przytulanki”. Ważne były również misie pluszowe. To zabawki, które w różnym stopniu interesują zarówno chłopców, jak i dziewczynki.

Często pytamy dzieci, co jest starsze – miś czy lalka? Większość odpowiada, że miś. Tymczasem pluszowe misie mają niewiele ponad 100 lat, podczas gdy lalki towarzyszą dzieciom od ponad… tysiąca lat! Ta informacja zwykle zaskakuje. W muzeum prezentowane są również m.in. gry, klocki oraz ginąca pasja – modelarstwo. Współcześnie modelarstwo przeniosło się głównie do domów i ma bardziej kameralny, wręcz elitarny charakter. U nas można odnaleźć jego historyczne ślady.

Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach
Fot. Muzeum Zabawek i Zabawy (Kieleckie muzeum to jedna z ważniejszych atrakcji miasta)

– W muzeum znajdziemy kultowe zabawki z czasów PRL-u i lat 90. XX wieku? Dzieci interesują się nimi, czy to raczej nostalgia, ale dla 30-, 40-latków i osób starszych?

– Podczas zwiedzania ekspozycji często można usłyszeć, jak ojciec idący z synem mówi: „taką zabawkę miałem!”, wskazując na samochodzik, na jego reflektory i inne elementy. Dzieci z kolei odpowiadają: „ale tato, teraz są lepsze zabawki”. (śmiech) To pokazuje, jak bardzo zmieniło się postrzeganie zabawek na przestrzeni lat. Wiele osób bawiło się kiedyś miniaturowymi mebelkami, wzorowanymi na tych, które stały w domach w latach 70. Często zakłady produkujące meble dla dorosłych wytwarzały również ich pomniejszone wersje – małe fotele, szafki czy stoły. Takie zestawy można dziś zobaczyć na muzealnej ekspozycji, co cieszy dorosłych. To rozpala nostalgię.

Z sentymentem wspominane są także piszczałki i harmonijki. Wiele osób poszukuje wyjątkowych, charakterystycznych zabawek ze swojego dzieciństwa np. figurek żołnierzyków sprzedawanych w kioskach, różnego rodzaju łamigłówek, koników na biegunach czy innych nietypowych przedmiotów. Szczególne miejsce zajmują zabawki etnograficzne i ludowe. Na odpustach kupowano drewniane ptaszki na patykach, które poruszały skrzydłami tzw. „klepaki” lub „klepoki”. U nas można się nimi pobawić. Dzisiejsze dzieci nie czują emocjonalnej więzi z tymi eksponatami, ale często chcą poznać ich historię, dokładnie się im przyjrzeć.

– Skąd muzeum pozyskało i pozyskuje eksponaty? To efekt kupowania, licytacji na aukcjach czy przyjmowania przedmiotów od ludzi?

– Duża część zbiorów powstała na bazie dawnej wzorcowni. Przez lata kolekcja była systematycznie wzbogacana m.in. drogą zakupów. Śledzimy na bieżąco rynek wtórny i skupujemy zabawki. Mamy także grono darczyńców – nie tylko z Kielc, ale z całej Polski. Po publikacjach w czasopismach i innych materiałach zgłaszają się do nas osoby, które chcą przekazać swoje zbiory.

Warto podkreślić, że muzeum przyjmuje zabawki również w niezbyt dobrym stanie. Często poszukujemy elementów zastępczych – z dwóch lalek jesteśmy w stanie skompletować jedną. Przedmiot zniszczony może okazać się dla muzeum bezcenny.

Czy można oszacować finansową wartość zbiorów?

– Większość przedmiotów ma przede wszystkim wartość sentymentalną. Na aukcjach pojawia się bardzo dużo zabawek, a na pchlich targach można czasem kupić ciekawy egzemplarz za niewielkie pieniądze. W muzeum posiadamy jednak eksponaty warte kilkadziesiąt tysięcy złotych i nie jest to cena irracjonalna. Wynika z tego, że zabawki były produkowane w bardzo krótkich seriach.

W naszych zbiorach znajduje się np. blaszany kombajn. Wyprodukowano go w zaledwie kilkudziesięciu egzemplarzach. To zabawka nakręcana na kluczyk. Dziś stanowi świetną pamiątkę i cenny element kolekcji.

– Jak wygląda frekwencja i czy borykają się Państwo z łątką „muzeum dla dzieci?”

– Rocznie odwiedza nas około 55 tys. osób – to dane z 2025 roku. Są to goście w różnym wieku. Często pojawia się pytanie: „dla kogo jest to muzeum?” Zabawki kojarzą się przede wszystkim z dziećmi, dlatego licznie odwiedzają nas grupy przedszkolne. Nierzadko jesteśmy pierwszym muzeum, do którego trafiają najmłodsi. W rzeczywistości jednak nasze muzeum jest dla wszystkich.

Choć w mniejszym stopniu, odwiedzają nas także seniorzy – często podczas zajęć integracyjnych lub wspólnych wizyt z wnukami. Coraz częściej osoby starsze otwierają się na ofertę kulturalną. W takich okresach jak ferie czy wakacje gościmy również wiele rodzin.

Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach
Fot. Muzeum Zabawek i Zabawy (Wiele atrakcji wywołuje nostalgię u starszych gości)

Jeśli chodzi o grupy zorganizowane, to czy szkoły często powracają do muzeum?

– Dzieci w ramach wycieczek zorganizowanych stanowią trzon naszych gości. Bardzo często odwiedzają nas placówki, które już wcześniej u nas były. Zachęcamy do wielokrotnych powrotów, ponieważ muzeum warto poznawać spokojnie. Nie da się za jednym razem zobaczyć i przyswoić całej ekspozycji. Dzieci, które do nas wracają, korzystają także z oferty edukacyjnej.

Dodatkowo zmieniają się wystawy czasowe. Np. w planach jest wystawa poświęcona latom 90. i zabawkom z tamtego okresu. Średnio dwa razy w roku zmieniamy ekspozycję czasową. Jesienią prawdopodobnie zostanie otwarta wystawa skupiona na lalkach z całego świata.

– Trudno rywalizuje się o gości? Jak to robić w dobie TikToka i rolek na Instagramie?

Trudno rywalizować z multimediami! Być może jednak nie musimy z nimi konkurować, szczególnie że jesteśmy świadomi tego, co chcemy przekazać. Muzeum nie musi odnosić się do tego, co aktualnie jest modne, lecz do tego, co znajduje się w jego zbiorach. Możliwość obejrzenia przedmiotu, wzięcia go do ręki i zastanowienia się nad nim to ogromna wartość. Smartfony czy konsole nie dają takiego samego doświadczenia – to zupełnie inna forma obcowania z przedmiotem.

Plastikowa, współczesna zabawka to inna historia niż dawny, często ręcznie wykonany przedmiot. Jeśli chodzi o cyfryzację, to muzea powinny o niej myśleć, ale w kontekście formy przekazu. Chodzi o to, jak prowadzić zajęcia w ciekawy, nowoczesny sposób, jak komunikować się z gośćmi w mediach społecznościowych itp.

.

– Czy są jakieś obiekty w Polsce, które Państwo obserwujecie w celu inspiracji?

– Oczywiście znamy się i współpracujemy z innymi muzeami, a jeśli chodzi o inspiracje, szukamy ich wszędzie. Odwiedzamy różne miejsca – nie tylko muzea zabawek. Interesują nas np. rozwiązania wystawiennicze. Często do refleksji skłania nie sam przedmiot, lecztechnologia i sposób prezentacji eksponatu. Trudno wskazać jedno konkretne muzeum, które nas inspiruje. Staramy się być na bieżąco z tym, co dzieje się we współczesnym muzealnictwie.

Zabawki to specyficzne przedmioty – wymagają odpowiedniej konserwacji, a to temat szeroki i bardzo ciekawy. Dyskutujemy o nim. Szczególnym wyzwaniem jest np. konserwacja kliszy filmowej czy tworzyw sztucznych. Aby plastik nie ulegał degradacji, powinien być przechowywany w odpowiedniej temperaturze i warunkach. Niektóre zabawki kruszeją i z czasem zamieniają się… w pył!

To więc ważny dla muzealnictwa temat, duże wyzwanie, dlatego korzystamy nie tylko z doświadczeń muzealnych. Nasz konserwator znalazł rozwiązania stosowane m.in. … w Hollywood! Na szczęście nie trzeba jechać tam osobiście – wystarczy szukać wiedzy w Internecie.(śmiech)

Jak ważna jest współpraca z biznesem, sponsorami lub partnerami prywatnymi?

– Takie współprace mają miejsce, ale chcielibyśmy, aby było ich więcej. Wiele firm oczekuje bezpośrednich profitów wizerunkowych. Musimy też mierzyć się z błędnym przekonaniem, że muzeum jest wyłącznie dla dzieci. To kwestia wizerunku i odbiorcy – jeśli ktoś postrzega nas jedynie jako muzeum dziecięce, trudniej budować szerszą współpracę z biznesem. Jeśli chodzi o tworzenie relacji z innymi instytucjami, funkcjonujemy w przestrzeni publicznej i współdziałamy z instytucjami miejskimi.

Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach
Fot. Muzeum Zabawek i Zabawy (Eksponaty w muzeum pochodzą z różnych okresów)

– Jeśli chodzi o rozwój muzeum, planują Państwo cyfrowe lub wirtualne rozwiązania np. związane ze sztuczną inteligencją?  

– Mówiąc o zbiorach to bez wątpienia zabawki posiadające cyfrowe i multimedialne elementy prędzej czy później trafią… do naszej kolekcji. To naturalna kolej rzeczy. Natomiast w kwestii obecnego wykorzystania multimediów w ekspozycji, mamy ich pewną liczbę, ale jestem zwolennikiem tego, aby to przede wszystkim eksponaty przemawiały do zwiedzających. To, co znajduje się w świecie wirtualnym, powinno stanowić jedynie uzupełnienie. Obecnie muzeum znajduje się w trakcie kompleksowego remontu i przygotowujemy nową ekspozycję…

– … na czym polega modernizacja?

– Jeśli ktoś odwiedzi nasze muzeum teraz i wróci po remoncie, chciałbym, aby poczuł wyraźną zmianę. Chcemy przebudować strefę wejścia oraz całkowicie zmienić ekspozycję stałą. Zależy nam na tym, aby gość od razu dostrzegł nowe podejście do prezentacji zbiorów. W przyszłości ekspozycja stała ma mieć układ chronologiczny. Chcemy pokazać ewolucję zabawek – także tych, które dawniej nie wyglądały tak, jak dziś wyobrażamy sobie zabawkę. Zależy nam również na ukazaniu przedmiotów, które przez lata pozostały niemal niezmienne – piłki czy lalki.

Chcemy w pełni wykorzystać to, co mamy najcenniejsze w zbiorach. Zabawek liczącychtysiąc lat jest niewiele, dlatego istotne jest odpowiedne zachowanie i wyeksponowanie tego układu. Trudno dziś jednoznacznie powiedzieć, kiedy nastąpi otwarcie nowej odsłony muzeum. Koszt inwestycji szacujemy na kilkanaście milionów złotych. Liczymy, że uda się rozpocząć nowy rozdział w historii naszej instytucji.

Rozmawiał Kamil Lech

Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach
Fot. Muzeum Zabawek i Zabawy (Przemysław Krystian)