Edukacja ma szczególne znaczenie dla polskiej turystyki, zwłaszcza jeśli jest podana w przystępnej i ciekawej formie. Z podobnego założenia wychodzi Centrum Nauki FILARY w Stargardzie, które przyciąga uwagę gości własne poprzez unikatowe, a przy tym merytoryczne podejście do wiedzy. Niedawno mieliśmy okazję porozmawiać z Ernestem Warychem, kierownikiem centrum, który wyjaśnił nam, jak przyciągać zainteresowanie gości. Z wywiadu dowiecie się również, czy centra nauki są w stanie utrzymać się wyłącznie ze sprzedaży biletów i jak często należy zmieniać wystawę stałą. Zapraszamy do lektury tekstu.

.

Kamil Lech: – Stargardzkie Centrum Nauki FILARY powstało pięć lat temu. Jak wyglądało jego tworzenie?

Ernest Warych: – W naszym przypadku wszystko zaczęło się od idei stworzenia miejsca, które stałoby się idealną płaszczyzną do popularyzacji edukacji i nauki w mieście. Pierwszym krokiem było zrewitalizowanie historycznej kamienicy przy ul. Bolesława Chrobrego. Zostało to zrobione w ramach projektu współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Regionalnego. Prace trwały dwa lata.

Najpierw stary budynek zrównano z ziemią, a następnie postawiono nowy obiekt na bazie powstałych planów. Część stolarki okiennej i zabytkowej posadzki została odrestaurowana. Śmiało możemy więc mówić, że obecny budynek „posiada duszę” i kawał historii. Koszt inwestycji to około 12,5 mln zł. Następnie jako jednostka samorządowa braliśmy udział w projektowaniu centrum. Ważną rolę odegrali projektanci m.in. Piotr Kossobudzki, który z centrami nauki ma do czynienia od ponad 20 lat, czy Grzegorz Adamowicz.

Jak obecnie prezentuje się centrum i skąd jego nazwa?

– Budynek liczy 1000 mkw. powierzchni i 4 kondygnacje. Każdy z poziomów został podzielony na strefy ze zróżnicowaną tematyką i fabułą. Na trzech kondygnacjach możliwe jest zwiedzanie historii średniowiecznego Stargardu, a na ostatnim piętrze odbywają się spotkania z innowacjami i nowoczesnymi technologiami. Zapraszamy do fabularyzowanego zwiedzania kamienicy – od przeszłości do przyszłości. Tak wygląda trasa.

Na każdym piętrze znajduje się wystawa stała z 56 eksponatami. Tak naprawdę, dzięki mnogości ciekawych atrakcji, eksponatów i miejsc, można u nas spędzić 2-3 godziny. A nazwa FILARY odnosi się do trzech filarów: historii, nauki i innowacji – to filary funkcjonowania naszego centrum, gdyż miejsce kojarzy się z nowoczesnością i otwartością.

Centrum Nauki FILARY
Fot. Centrum Nauki FILARY (Centrum Nauki FILARY istnieje od pięciu lat)

Jakie atrakcje znajdziemy w centrum?

– Wystawa została zaprojektowana w taki sposób, aby była w pełni interaktywna i dostępna. Założeniem było, aby większości miejsc nie stanowiły eksponaty wyłącznie multimedialne, a interaktywne. To urządzenia pozwalające na wykonywanie zadań.

Posiadamy np. kilka wag, dzięki którym poznajemy tajniki średniowiecznych systemów miar. W ramach zadania „Nie daj się oszukać” trzeba odnaleźć odpowiedź na pytanie, który odważnik jest fałszywy. To pierwszy przykład. Kolejny – można stanąć przy stanowisku „Kto policzy szybciej?” i używając np. liczydła zmierzyć się z drugą osobą w rozwiązywaniu równania.

Rozwiązujemy też zagadki przy globusie „15 południk”, gdzie prezentujemy pojęcie południków i równoleżników. To geografia połączona z logicznym myśleniem.

W centrum dostępne są również eksponaty związane z dźwiękiem i głosem…

– Na pierwszym piętrze, pod nazwą „Życie miasta”, znajduje się eksponat „Głośno jak na rynku”. To stanowisko prezentuje skalę głośności i zaznajamia uczestników z jednostką decybeli. Można krzyknąć, zaśpiewać i zobaczyć, jak głośni jesteśmy w porównaniu do natężenia hałasu ze średniowiecznego miasta. To eksponat, przy którym młode grupy bardzo dobrze się bawią.

Ale nie tylko przy nim! „Wszystkie kolory witraża” demonstruje rozszczepianie światła. To kolorowe lampy, przy których można bawić się pryzmatami przy tablicy. Brzmi świetnie i tak też odbierają to miejsce najmłodsi. Eksponentów, warsztatów i pomysłów na spędzenie czasu jest u nas dużo, dużo więcej.

Centrum Nauki FILARY
Fot. Centrum Nauki FILARY (Centrum nauki to miejsce dla rodzin z dziećmi i grup zorganizowanych)

W centrum dostępne są pracownie, a jedną z nich jest pracownia robotyki LEGO® Education. Czy tworząc taką przestrzeń, trzeba wejść w oficjalną współpracę z marką LEGO?

– Nie, nie ma takiej konieczności. LEGO stworzyło gotowe rozwiązania edukacyjne w ramach LEGO® Education, które są dostępne na rynku i można je traktować jak inne pomoce dydaktyczne. W naszym przypadku właśnie tak to wyglądało – część zestawów pozyskaliśmy w ramach projektów, a część została zakupiona ze środków własnych centrum.

Na tej bazie zaprojektowaliśmy autorski cykl zajęć dopasowany do naszych odbiorców i programu edukacyjnego. Zainteresowanie jest bardzo duże – zajęcia regularnie się wypełniają, a same warsztaty są bardzo wartościowe, ponieważ łączą naukę programowania, logicznego myślenia i pracy zespołowej z praktycznym działaniem.

W jaki sposób projektuje się i przygotowuje eksponaty do centrum oraz jaki jest tego koszt?

– Eksponaty projektuje się na zamówienie. Przynajmniej te egzemplarze, cechujące się wysokim poziomem jakości, funkcjonalności i unikatowości. Nie istnieją „sklepy z eksponatami” (śmiech). Każde centrum nauki projektuje urządzenia pod własne oczekiwania, bo często chodzi o dedykowany wygląd, funkcjonalność i tematykę.

Wszystko zaczyna się od zatrudnienia specjalistów. Następnie opracowuje się koncepcję, a później, w ramach przetargu, eksponat jest projektowany i budowany. Nie jest to produkcja taśmowa, więc w efekcie niektóre urządzenia powstają metodą prób i błędów. Weryfikujemy też, jak taka ekspozycja sprawdza się wśród odbiorców. Pomimo tego, że w teorii cały proces nie wydaje się skomplikowany, to w praktyce trwa on od kilku miesięcy do nawet… kilku lat! Tego typu zamówienia realizuje się w formie przetargu na ekspozycję.

Jednostkowy koszt eksponatu – jego wyprodukowania – może wynosić od kilkudziesięciu tysięcy złotych do kilkuset tysięcy. Wszystko zależy od rodzaju, wielkości i funkcjonalności urządzenia.

Czego wymaga się od firmy, która tworzy eksponaty dla centrum nauki?

– Najważniejsze jest to, aby eksponat był wytrzymały i bezpieczny. Nasze centrum odwiedza średnio 20-26 tys. osób rocznie, więc urządzenia muszą poradzić sobie z takim poziomem eksploatacji. Muszą być niezwykle trwałe. Kolejna rzecz – eksponat powinien zostać dostosowany do przestrzeni – chodzi o jego wygląd, kształt, wielkość, ale także interaktywność. Należy o tym pamiętać już na etapie projektowania.

Kolejny ważny aspekt – urządzenia muszą być dostępne dla osób z niepełnosprawnościami. Co więcej, eksponaty powinny znajdować się na odpowiedniej wysokości, aby mogły z nich korzystać zarówno dzieci, dorośli jak również np. grupy senioralne. Chodzi o to, aby starsi goście mogli przy nich usiąść. O tym też nie wszyscy wiedzą.

Kolejna kwestia – eksponaty muszą posiadać certyfikaty bezpieczeństwa potwierdzające m.in., że nie są łatwopalne, i że materiały, z których zostały przygotowane są w pełni bezpieczne. Każde centrum dba o jakość. Dostawcami są w dużej mierze polscy producenci, którzy cechują się solidnością. W przypadku naszego centrum współpracowaliśmy z firmą z regionu Eksponator z m. Złocieniec i jesteśmy zadowoleni z tej współpracy.

Kto jest gościem Państwa centrum i jak wygląda frekwencja?

– Stargard jeszcze nie jest dobrze rozpoznawalnym ośrodkiem turystycznym, czy też popularyzującym wiedzę i edukację. Większość gości stanowią lokalne i regionalne grupy zorganizowane. Staramy się o nie walczyć, rozszerzając ofertę, docierając różnymi kanałami. Około 50 proc. wszystkich gości centrum to „autokarowe” grupy z powiatu i województwa. Spędzają one u nas czas, uczestnicząc w warsztatach i eksplorując wystawę. Odwiedza nas około 150 szkół rocznie. Mniej jest gości indywidualnych.

Dużą liczbę stanowią uczestnicy wydarzeń specjalnych. Grono odbiorców zależy od tematyki, którą podejmujemy. Organizujemy wydarzenia świąteczne, popularnonaukowe i eventy stricte rodzinne. W sumie około 35 eventów rocznie.

Centrum Nauki FILARY
Fot. Centrum Nauki FILARY (Centrum odwiedza około 150 szkół rocznie)

A goście w ramach urodzin? Podobno to coraz popularniejszy trend w miejscach turystycznych…

„Naukowe Urodziny” to nasz strzał w dziesiątkę! To jedna z pierwszych ofert, którą zaproponowaliśmy mieszkańcom miasta. Co ciekawe, goście w ramach urodzin stanowią około 10 proc. łącznej frekwencji! Mamy więc dobry wynik. „Naukowe Urodziny” to wydarzenie dla dzieci w wieku 8-, 10- i 12 lat. Solenizanci mogą poznać zakamarki naszej ekspozycji, brać udział w warsztatach i zabawie.

Naukę opakowujemy w dobrą przygodę. Taki segment trwa około 2 godzin. Widać, że rodzice poszukują nowych form zabawy i edukacji dla dzieci, dlatego format urodzin bardzo dobrze się sprawdza. Ważne są również warsztaty, bo to one mocno poszerzają horyzonty dziecka.

Skąd brać pomysły na zajęcia warsztatowe? To efekt inspiracji, a może badań i sond?

– Od początku działania centrum założeniem było stworzenie unikatowej oferty dla mieszkańca, a nie odgrzewanie formatów już istniejących. Nasz zespół jest bardzo kreatywny. Szkolimy się, a głównym celem jest odnajdowanie idealnych rozwiązań. To nie tak, że posiadamy jedną formułę i niczego nie zmieniamy. Staramy się cały czas poszukiwać odpowiedzi, bo świat za oknem zmienia się bardzo szybko.

Obserwujemy, które zajęcia cieszą się popularnością, na których dzieci czują się najlepiej. Mamy np. warsztaty chemiczne – proste i barwne eksperymenty chemiczne, które dzieci uwielbiają. Mamy też np. warsztaty fizyczne zgłębiające prawa rządzące światem. To rozwiązania, które się sprawdzają, ale cały czas należy myśleć nad przyszłością. Tym bardziej że odwiedza nas dużo gości.

Jak radzą sobie Państwo z dużym ruchem?

– U nas wizyty odbywają się w wyniku wcześniejszej rezerwacji. Zainteresowana osoba dzwoni i pyta o wolne miejsca, a my proponujemy dostępny dzień. Staramy się mieć kontrolę nad całym procesem. W okresie wakacyjnym nie zamykamy przestrzeni dla gości indywidualnych.

Jeżeli organizujemy urodziny, półkolonie i wizyty indywidualne, to czasami robi się tłoczno, ale radzimy sobie np. poprzez zwiększenie liczby pracowników. Staramy się kontrolować logistykę. Nie oddajemy tego w ręce losu. Mamy od tego osobny pion edukatorski.

Zawsze trzeba monitorować system rezerwacji biletów, koordynować wiadomości i zgłoszenia telefoniczne, ale też posiadać przygotowaną kadrę pracowników.

Dla usprawnienia pracy należy używać jakichś specjalistycznych narzędzi?

– Jak najbardziej. Z jednej strony mamy system kasowy oraz system rezerwacji i oba elementy są ściśle powiązane ze sobą. Posiadamy też wewnętrzne kalendarze, do których wpisywane są zdarzenia i zadania związane np. z dniem eventowym czy dniem serwisowym.

Staramy się odpowiednio przygotowywać, robiąc odprawy raz w miesiącu. Pracownik musi wiedzieć, czego się spodziewać.

Centrum Nauki FILARY
Fot. Centrum Nauki FILARY (W centrum nie brakuje eksponatów, urządzeń i sal warsztatowych)

Ile kosztują bilety wstępu?

– Jeżeli chcielibyśmy wybrać się do centrum w ramach zwiedzania wystawy, to wizyta kosztuje 18 zł (bilet ulgowy) i 24 zł (bilet normalny). Za bilet rodzinny należy zapłacić 74 zł. Dla grup zorganizowanych cena wynosi 15 zł od osoby. P

rzy chęci dokupienia modułu warsztatowego stawka wzrasta do 40-50 zł. Oczywiście wszystkie bilety można u nas kupić drogą online na stronie internetowej.

W jaki sposób utrzymuje się centrum? Głównie dzięki sprzedaży biletów czy innym źródłom?

– Chyba nie istnieje centrum nauki, które byłoby w pełni finansowane z przychodów z biletów. To dotyczy szeroko rozumianej kultury i nauki. Przychód własny stanowi pewną część środków, a cały budżet, który dostajemy, pochodzi z budżetu miasta Stargard. Samorząd finansuje podstawę tego, jak możemy funkcjonować. Wszystkie dodatkowe źródła, jak przychód z biletów czy dotacje, to miłe dodatki.

Mnogość wydarzeń oraz aktywność w próbach pozyskiwania środków zewnętrznych sprawiają, że wskaźnik przychodów własnych mamy na poziomie około 30-40 proc. (w zależności od roku). To efekt pracy i wysiłków całego zespołu. Obciążenie dla budżetu miasta jest zauważalne, dlatego trzeba generować jak najwyższy przychód.

W centrum nauki nie wszystko jednak może być komercyjne. Rok temu uzyskaliśmy dodatkowe dotacje z ministerstwa, gdzie wygraliśmy konkurs. To też dało nam zastrzyk gotówki. Dzięki temu mogliśmy zrealizować warsztaty i wystawę dotyczącą polskich naukowców.

Centrum Nauki FILARY
Fot. Centrum Nauki FILARY (W centrum wskaźnik przychodów własnych wynosi około 30-40 proc.)

Jakie są największe koszty utrzymania takiego miejsca? To kadra czy infrastruktura?

– Zdecydowanie największym wyzwaniem jest utrzymanie kadry. Na stałe mamy zatrudnionych kilkunastu pracowników, a do tego kolejne osoby pracują u nas „zleceniowo”. Pomagają w obsłudze weekendowej. Więc kwestia wynagrodzenia to zawsze największy odsetek wydatków budżetu. W większości tego typu samorządowych instytucji właśnie tak to wygląda.

Trzeba jednak zaznaczyć, że koszty eksploatacyjne w okresie między 2022 a 2023 rokiem również były wysokie. Np. był taki moment, że z miesiąca na miesiąc rachunek za energię elektryczną urósł z kilku do… kilkunastu tysięcy złotych! To mocno wpływa na budżet. Tych wydatków cały czas jest sporo. Czeka nas np. wymiana ekspozycji, która pochłonie duże środki. Takie miejsca jak nasze wymagają zmiany koncepcji.

Jak często należy to robić? Jak często zmienia się wystawę stałą?

– Istnieje okres zużywalności i zainteresowania wystawą. Ekspozycję można zwiedzić raz czy dwa razy, ale nie w nieskończoność. Nie da się cały czas grać tym samym tematem. FILARY zbliżają się do 5-lecia funkcjonowania wystawy. Wchodzimy więc w okres dojrzałości. Średnio takie wystawy są zmieniane od 4 do 8 lat. Dlatego do tego procesu będziemy przygotowywać się w przyszłości.

Centrum Nauki FILARY
Fot. Centrum Nauki FILARY (Budynek centrum liczy 1000 mkw. powierzchni)

Co później robi centrum ze starymi, ale sprawnymi urządzeniami?

– Są wykorzystywane jako wystawa objazdowa albo wynajmowane do innych placówek. U nas większość urządzeń jest zainstalowana w sposób stały, do infrastruktury centrum. Stanowią element ścian, są przytwierdzone do posadzki itp. Ich ponowne wykorzystanie może być więc skomplikowane.

Jednak istnieją też eksponaty, które można zdemontować i wywieźć. Wtedy zawsze intencją operatora jest, aby urządzenia jeszcze trochę służyły. Zawsze znajdzie się partner czy zaprzyjaźniona instytucja, która chce wynająć taką ekspozycję. Zdarzało się również, że niektóre placówki pomagały „ożywić” dane urządzenie czy też poddać je gruntownej renowacji. To również jakiś sposób.

Współpracujecie Państwo z biznesem? Co możecie zaoferować prywatnym firmom?

– Mamy świetnego partnera w postaci Banku Pekao BP. To umowa kontynuowana co roku, a obie strony są zadowolone ze współpracy. To dla nas duży wyróżnik. Współpraca z takim partnerem pokazuje, że jesteśmy jednostką godną zaufania i możemy posiłkować się finansowaniem zewnętrznym. Partner wspiera finansowo nasz budżet, co pozwala nam na dalszy rozwój oferty, przygotowywanie nowych wydarzeń, warsztatów i modernizację przestrzeni oraz eksponatów.

Dzięki temu możemy też szybciej reagować na potrzeby odwiedzających i wprowadzać nowe pomysły edukacyjne. Dla partnera to z kolei możliwość obecności w miejscu, które łączy edukację, nowoczesność i lokalną społeczność, a także realny wkład w rozwój kompetencji przyszłych pokoleń. Zdarza się nam również wynajmować przestrzeń reklamową w centrum. Wiele firm decyduje się na współpracę.

Plany na kolejne lata?

– Robimy wszystko, żeby walczyć ze spadkiem zainteresowania gości. Otwieranie tego typu instytucji edukacyjnych, w miastach, które nie są kolebką turystyki, to wyzwanie.

Może to wydawać się defensywną postawą, ale chcę zwrócić uwagę, że bardzo dużo obiektów przeżywa „boom” zainteresowania przez rok, a później następuje gwałtowny spadek frekwencji. My liczbę odbiorców mamy na podobnym poziomie. Mierzymy frekwencję i zamyka się ona w granicy 25 tys. osób łącznie.

Poszukujemy sposobów na to, aby zainteresowanie nie spadało. Cel numer dwa – staramy się, aby nie spadła motywacja w zespole. Chcemy cały czas kreatywnie podchodzić do sprawy. Popularyzacja nauki to dziedzina, która ma sens. To świetna sprawa, gdy centrum nauki istnieje w regionie. W województwie zachodniopomorskim mamy ich osiem. To dobry trend.

W obrębie naszych działań, czyli funkcjonowania różnych podmiotów, powinna też znajdować się wola współpracy. Jesteśmy „zsieciowani” z innymi centrami w Zachodniopomorskiem z inicjatywy Urzędu Marszałkowskiego.

Ta wola współpracy jest ważna. Siatka kontaktów i znajomości to klucz do rozwoju. A dla nas ten rozwój jest najważniejszy. Na końcu jego beneficjentem są mieszkańcy, turyści, czyli osoby odwiedzające.  

Rozmawiał Kamil Lech

***

Stargardzkie Centrum Nauki FILARY jest działem Stargardzkiego Centrum Kultury.

Centrum Nauki FILARY
Fot. Centrum Nauki FILARY (Ernest Warych)