Muzyka dla parku rozrywki

Po co parkom rozrywki muzyka? Pytamy kompozytora soundtracków dla Mandorii i Rabkolandu

Parki rozrywki

To wyzwanie porównywalne do pracy przy ścieżce dźwiękowej do filmu lub gry komputerowej.

Projektowanie ścieżki dźwiękowej do parku rozrywki to proces, który rozpoczyna się na długo przed pierwszym nagraniem w studiu. Wymaga zrozumienia obiektu, współpracy z właścicielem i świadomego budowania emocji, jakie będą towarzyszyć odwiedzającym. Jak wygląda taka praca od kulis, wyjaśnia kompozytor i producent muzyczny Szymon Folwarczny. – Najważniejsze jest stworzenie muzyki, która stanie się częścią całego doświadczenia gościa, ale nie będzie odciągać uwagi – podkreśla ekspert.

.

Muzyka, której nie słyszymy

Goście odwiedzający park rozrywki zwracają uwagę przede wszystkim na atrakcje, takie jak rollercoastery, rodzinne karuzele, imponująca scenografia czy efekty specjalne. Znacznie rzadziej zastanawiają się nad tym, dlaczego już po kilku minutach zaczynają odczuwać atmosferę danego miejsca. Tymczasem jednym z najważniejszych elementów budujących ten klimat jest… muzyka.

Dobrze przygotowana ścieżka dźwiękowa nie ma odwracać uwagi od atrakcji. Nie jest koncertem ani popisem kompozytora. Ma subtelnie prowadzić odwiedzających przez park, podkreślać charakter kolejnych stref i wzmacniać emocje, które wywołują atrakcje.

Muzyka dla parku rozrywki
Fot. Rabkoland

– Tworzenie muzyki do parku rozrywki porównałbym do komponowania do filmu albo dużej gry komputerowej – mówi w rozmowie z Parkmag.pl Szymon Folwarczny, kompozytor i producent muzyczny, autor ścieżek dźwiękowych m.in. do Mandorii i Rabkolandu. – To zawsze jest duży projekt. Trzeba zbudować odpowiednią atmosferę i sprawić, żeby muzyka stała się częścią całego doświadczenia gościa – dodaje ekspert. 

Doświadczenia zdobyte przy produkcjach filmowych czy telewizyjnych okazują się zaskakująco przydatne także w parkach rozrywki. W obu przypadkach chodzi przecież o to samo: wywołanie określonych emocji.

Wszystko zaczyna się od rozmowy

Pierwszym etapem prac nie jest po prostu komponowanie. Zanim zarejestrowana zostanie choć jedna nuta, trzeba dobrze zrozumieć sam park.

Jak tłumaczy kompozytor Szymon Folwarczny, praca rozpoczyna się od spotkań z właścicielem lub zespołem odpowiedzialnym za projekt. Rozmowy dotyczą nie tylko estetyki, ale przede wszystkim funkcji, jaką muzyka ma pełnić.

– Trzeba zobaczyć, jaki jest klimat miejsca, porozmawiać o oczekiwaniach i o tym, co chcemy osiągnąć. Dopiero wtedy można zacząć myśleć o muzyce  – potwierdza twórca muzyki do parków rozrywki. 

Muzyka dla parku rozrywki
Fot. Mandoria

Dobrym przykładem jest Mandoria, park położony w Rzgowie pod Łodzią. Inspiracją stał się tam renesans i epoka wielkich odkryć geograficznych. Nie oznacza to jednak, że park wypełniony jest muzyką przeniesioną wprost z XVI w.

Gdybyśmy wykorzystali wyłącznie muzykę renesansową, mogłaby być trudna w odbiorze dla współczesnych gości. Trzeba znaleźć sposób, żeby zachować klimat epoki, ale opowiedzieć go językiem, który będzie dla odbiorcy naturalny – tłumaczy Szymon Folwarczny w rozmowie z Parkmag.pl. 

Dlatego historyczne inspiracje stają się jedynie punktem wyjścia. Charakterystyczne harmonie czy instrumentarium można połączyć z filmową orkiestracją, współczesnym sposobem budowania napięcia i bardziej przystępną formą. Efekt ma wywoływać skojarzenia z renesansem, ale jednocześnie nie sprawiać wrażenia muzealnej rekonstrukcji.

Szymon Folwarczny potwierdza, że podobnie wyglądało to podczas pracy nad muzyką dla Rabkolandu: – Pojawiły się tam góralskie motywy, ale nie mogły być dosłowne. To nie miał być koncert muzyki regionalnej. Chodziło o zachowanie pewnych skojarzeń, które będą współgrały z charakterem parku – przyznaje. 

Muzyka dla parku rozrywki
Fot. PxHere

Największy sukces: pozostać niezauważonym

Paradoks muzyki parkowej polega na tym, że jej największym sukcesem jest dyskrecja. W kinematografii czy podczas koncertu muzyka znajduje się w centrum uwagi. W parku rozrywki pełni zupełnie inną funkcję. Ma wzmacniać emocje, ale nie odciągać uwagi od tego, co dzieje się wokół.

– Gość nie powinien zatrzymywać się i słuchać muzyki. Ona ma po prostu towarzyszyć. Budować atmosferę, ale nie dominować – mówi w rozmowie z nami Szymon Folwarczny. 

Muzyka dla parku rozrywki
Fot. PxHere

To wymaga zupełnie innego sposobu komponowania. Zbyt wyrazista melodia, mocne rytmy czy częste zmiany dynamiki szybko zaczęłyby męczyć odwiedzających, którzy w parku spędzają często kilka godzin. Muzyka musi być na tyle wyrazista, aby budować tożsamość miejsca, ale jednocześnie pozostawać w tle.

Muzykę pomiędzy strefami też trzeba skomponować

Kolejnym wyzwaniem jest czas trwania muzyki i jej powtarzalność. Przygotowanie kilku utworów zapętlanych przez cały dzień nie wchodzi w grę. Goście bardzo szybko zaczęliby rozpoznawać kolejne powtórzenia, a muzyka zamiast budować nastrój zaczęłaby irytować.

Najczęściej przygotowuję od dwudziestu do trzydziestu, a czasami nawet więcej utworów. Łącznie daje to godzinę albo więcej muzyki. Dzięki temu odwiedzający nie mają poczucia, że przez cały czas słyszą to samo – przyznaje Szymon Folwarczny. 

To jednak dopiero początek. Wszystkie kompozycje muszą być utrzymane w podobnej stylistyce, aby tworzyły spójną całość, ale jednocześnie na tyle różnorodne, żeby nie sprawiały wrażenia niekończącej się pętli.

Park rozrywki najczęściej nie jest jednak jedną zwartą przestrzenią. To zbiór stref, które często różnią się tematyką, architekturą i charakterem atrakcji.

– Jeśli park jest podzielony na światy, trzeba zadbać o to, żeby przechodząc z jednej strefy do drugiej, nie odczuwało się chaosu. Wszystko powinno łączyć się płynnie – stwierdza ekspert. 

Muzyka dla parku rozrywki
Fot. PxHere

Szymon Folwarczny dodaje, że to jeden z najbardziej niedocenianych elementów projektowania dźwięku: – Wyobraźmy sobie, że spacerując po parku, co kilkadziesiąt metrów trafiamy na zupełnie inną muzykę lub inną tonację, tempo i instrumentarium. Zamiast budować wrażenie podróży przez kolejne krainy, powstałby zwykły hałas.

Zdaniem eksperta podczas komponowania należy myśleć nie tylko o pojedynczych utworach, ale również o tym, jak będą ze sobą sąsiadować. W praktyce przypomina to bardziej projektowanie ścieżki narracyjnej niż układanie playlisty.

CZYTAJ TAKŻE: Koncert metalowy jako immersyjne doświadczenie. “Furia Gra Kino” w Krakowie [RELACJA]

Każda atrakcja potrzebuje własnego motywu 

Inaczej tworzy się muzykę do głównej alei, inaczej do rodzinnej karuzeli, a jeszcze inaczej do rollercoastera.

– Jeśli muzyka towarzyszy konkretnej atrakcji, może budować napięcie, poczucie zagrożenia albo oczekiwanie na to, co za chwilę się wydarzy. Później przechodzi w przygodę. Wszystko zależy od charakteru atrakcji – mówi Szymon Folwarczny, twórca muzyki do parków rozrywki. 

Przy wejściu do parku muzyka często pełni rolę zaproszenia.

– W jednym z parków przygotowaliśmy utwory trochę szybsze, bardziej zachęcające do wejścia w świat przygody. Oczywiście nie mogły być zbyt głośne ani nachalne, ale miały od razu sygnalizować, że przekraczamy granicę codzienności – uzupełnia ekspert. 

Z kolei w przestrzeniach komunikacyjnych dźwięk powinien być subtelniejszy. Tam muzyka ma przede wszystkim towarzyszyć spacerowi, pozwalając gościom odpocząć między kolejnymi atrakcjami.

Muzyka dla parku rozrywki
Fot. Pixnio

Od komputera do orkiestry

Dziś praktycznie każdą ścieżkę dźwiękową można stworzyć wyłącznie przy użyciu komputera. Biblioteki sampli i instrumentów wirtualnych osiągnęły poziom, który jeszcze kilkanaście lat temu wydawał się nieosiągalny. Nie oznacza to jednak, że w parkach rozrywki żywi muzycy odchodzą do lamusa. Wszystko zależy od oczekiwań inwestora.

Część rzeczy można przygotować cyfrowo, ale jeśli klientowi zależy na bardziej naturalnym brzmieniu, nagrywamy prawdziwe instrumenty. W przypadku muzyki inspirowanej folklorem czy określoną epoką często trudno je zastąpić – mówi w rozmowie z Parkmag.pl Szymon Folwarczny.

To dopiero połowa pracy. Po nagraniach przychodzi czas na montaż, miks i mastering, czyli przygotowanie materiału do warunków, w których będzie odtwarzany przez wiele godzin dziennie.

Muzyka przygotowana do słuchania w słuchawkach będzie brzmiała zupełnie inaczej w hali z dużym pogłosem czy na otwartej przestrzeni. Dochodzą odgłosy atrakcji, rozmowy odwiedzających, komunikaty głosowe i zmieniające się warunki atmosferyczne. Wszystko to trzeba uwzględnić jeszcze na etapie produkcji.

Muzyka dla parku rozrywki
Fot. PickPik

Dźwięki, które sprawiają, że czujemy

Coraz częściej muzyka w parkach nie jest już jedynie zestawem utworów odtwarzanych z głośników. W nowoczesnych obiektach może zmieniać się wraz z tym, co dzieje się wokół odwiedzających

– Dźwięk i muzykę można przygotować warstwowo i sterować poszczególnymi elementami. W jednych strefach coś będzie wyeksponowane bardziej, w innych mniej. Da się też reagować na natężenie ruchu czy porę dnia – wyjaśnia kompozytor.

To rozwiązania znane od lat z gier komputerowych, gdzie ścieżka dźwiękowa płynnie reaguje na działania gracza. W parkach rozrywki zasada jest podobna:  muzyka ma współpracować z przestrzenią, a nie funkcjonować obok niej.

Gość nie zauważy, że zmieniła się aranżacja albo że jeden instrument wyciszył się na rzecz drugiego. Powinien natomiast odnieść wrażenie, że wszystko brzmi naturalnie, niezależnie od miejsca, w którym się znajduje.

Muzyka dla parku rozrywki
Fot. Rawpixel

Szymon Folwarczny przyznaje, że większość odwiedzających po wyjściu z parku rozrywki nie będzie potrafiła zanucić usłyszanych motywów, ale prawdopodobnie rozpozna charakterystyczne melodie i dźwięki dla danej strefy lub całego obiektu, jeśli spędzi w nim kilka godzin.

Taki sposób kreowania świata dźwiękowego nie oznacza, że muzyka nie spełniła swojej roli. Wręcz przeciwnie. Jeżeli przez kilka godzin towarzyszyła gościom, prowadziła ich między kolejnymi strefami, podkreślała emocje wywoływane przez atrakcje i sprawiała, że świat wykreowany przez park wydawał się spójny, to wykonała swoje zadanie.

To jedna z tych dziedzin projektowania parków rozrywki, które pozostają niemal niewidoczne dla odbiorcy. Jednocześnie ma ogromny wpływ na to, jak gość zapamięta odwiedzane miejsce.

To właściciel wie, jaki efekt chce osiągnąć

Czy właściciele parków przychodzą do kompozytora z gotową wizją? Z doświadczeń Szymona Folwarcznego wynika, że najczęściej mają określony kierunek, choć nie zawsze potrafią przełożyć go na język muzyki.

Rozmowa zwykle zaczyna się od tego, jaki klimat chcemy osiągnąć. Później przygotowuję kilka propozycji i wspólnie wybieramy kierunek. Kiedy już wiemy, że zmierzamy we właściwą stronę, dostaję dużą swobodę twórczą – wyjaśnia kompozytor.

W pewnym stopniu przypomina to pracę architekta. Inwestor nie zamawia pojedynczych rozwiązań technicznych, ale opisuje efekt, który chce osiągnąć. Rolą projektanta jest znaleźć najlepszą drogę do jego realizacji. Podobnie jest z muzyką. Jedna decyzja dotycząca tempa, instrumentarium czy harmonii potrafi całkowicie zmienić odbiór przestrzeni.

Dlatego pierwsze szkice mają ogromne znaczenie. To właśnie wtedy zapadają decyzje, których efekty będą później słyszalne dla tysięcy odwiedzających, choć ci często nie będą tego świadomi.

Muzyka dla parku rozrywki
Fot. Rabkoland

___

Fot. Szymon Folwarczny

Szymon Folwarczny od lat komponuje muzykę do filmów dokumentalnych, reklam i wydarzeń multimedialnych. Współpracuje z renomowanymi wydawnictwami muzycznymi, takimi jak Warner Chappell, BMG Production Music czy APM Music, a jego kompozycje pojawiały się m.in. na antenach NBC, BBC, RTL i France Télévisions oraz na platformach Netflix i Prime Video.

Jako producent współpracował również z Brodką, Anią Dąbrowską, Smolikiem i Kamilem Bednarkiem.

Czytaj także

Newsletter