Koncert black metalowego zespołu Furia w krakowskim Klubie Studio od początku zapowiadano jako wydarzenie immersyjne. Finałowy przystanek trasy „Furia Gra Kino” okazał się jednym z najbardziej dopracowanych technicznie projektów audiowizualnych, jakie w ostatnich latach pojawiły się na polskiej scenie muzycznej. Zespół połączył muzykę na żywo z archiwalnymi projekcjami filmowymi, tworząc multimedialne widowisko z okazji 25. urodzin Filmoteki Śląskiej. – To był multimodalny format koncertu – powiedział redakcji Parkmag.pl Michał Choiński, promotor i właściciel agencji koncertowej Iron Realm Productions.
Prawdziwie immersyjne doświadczenie koncertowe
Nie sposób nie zauważyć, że w ostatnich latach coraz większą rolę w muzyce na żywo odgrywa sposób budowania doświadczenia odbiorcy. Liczy się już nie tylko sama muzyka, ale też atmosfera, przestrzeń, sposób prowadzenia narracji i to, jak odbiorca zanurza się w dźwiękach. Prześcigają się w tym agencje koncertowe, producenci, a także sami artyści. Powstała w 2003 r. w Katowicach black metalowa formacja Furia również postanowiła przesunąć granice koncertowego doświadczenia.
“Furia Gra Kino” to projekt, który powstał we współpracy z Filmoteką Śląską i Instytucją Filmową Silesia Film. Od początku wykraczał poza formułę standardowego widowiska audiowizualnego. W 2026 r. zespół zagrał pod tym szyldem całą trasę, począwszy od Poznania aż po Kraków.

Musieliśmy podejść do tej produkcji dość nietypowo. W każdym z miejsc, gdzie grany był koncert „Furia Gra Kino”, należało się upewnić, że będzie możliwe podwieszenie specjalnego tiulu, czyli materiału, na który projektor kinowy rzucał obraz. Wybierając zatem sale pod te koncerty kierowaliśmy się ściśle określonymi wymogami. Tak, aby rezonowały z naszym przedsięwzięciem. To były m.in. przestrzenie warszawskiego Palladium, związanego historycznie z kinem, czy Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku – powiedział redakcji Parkmag.pl Michał Choiński, promotor i właściciel agencji koncertowej Iron Realm Productions, odpowiedzialnej za organizację wydarzenia.
Widzowie zgromadzeni w krakowskim Klubie Studio mogli doświadczyć niecodziennego wykorzystania gitarowego łomotu, archiwalnych projekcji i samej przestrzeni klubu. Publika została całkowicie zanurzona w stworzonej przez zespół narracji.
O co tyle hałasu?
Immersyjność bywa dziś pojęciem nadużywanym. Często sprowadza się do efektownego rozmieszczenia głośników lub zwiększenia liczby bodźców wizualnych. W przypadku „Furia Gra Kino” technologia nie była jednak celem samym w sobie. Została podporządkowana narracji i atmosferze wydarzenia. Przestrzeń akustyczna została zaprojektowana w taki sposób, aby widz znalazł się wewnątrz spektaklu nie jako obserwator, lecz uczestnik. Stało się tak przede wszystkim dzięki wykorzystaniu immersyjnego systemu nagłośnienia d&b Soundscape, który dostarczyła firma Konsbud Audio.
Jako miłośnik muzyki na żywo muszę przyznać, że nigdy wcześniej na metalowym koncercie nie słyszałem bardziej klarownego brzmienia.
Furia, od lat operująca w swojej muzyce napięciem, dudnieniem i specyficzną dramaturgią, wyjątkowo naturalnie odnalazła się w takim środowisku. Całość przywodziła bardziej na myśl artystyczne występy Godspeed You! Black Emperor niż jakikolwiek inny metalowy koncert.
Jeśli zaś mowa o zestawie zaprezentowanych utworów, to opierał się on przede wszystkim o wydany w 2023 r. album “Huta Luna”. Usłyszeliśmy m.in. kultowe już “Na koń!”, “Gore!” i “Idź!”.

Historia Śląska w obiektywie
Równie istotnym elementem widowiska pozostawała warstwa wizualna. Archiwalne materiały filmowe przedstawiające przemysłowy Śląsk nie pełniły funkcji ilustracyjnej. W zestawieniu z muzyką Furii stawały się raczej nośnikiem emocji i pamięci historycznej.
Ogrom pracy został włożony w przygotowanie materiałów wizualnych — nie wystarczyło po prostu nacisnąć play. To dzięki zastosowaniu odpowiednich technologii obraz synchronizował się z tym, co akurat grał zespół – dodał w rozmowie z Parkmag.pl Michał Choiński, właściciel agencji koncertowej Iron Realm Productions.
Obrazy hut i kopalń oraz fragmenty kronik filmowych dokumentujących budowę katowickiego Spodka czy modernistycznej architektury aglomeracji śląskiej przywodziły na myśl bardziej symbole określonego doświadczenia kulturowego niż dokument historyczny. Sam zespół zaś grał za wielkim ekranem, na którym wyświetlane były archiwalia oraz wizualizacje. Trudno wyobrazić sobie bardziej pasujący gatunek muzyczny, aby zilustrować dźwięki, które wydobywają się z warsztatów, placów budowy i odlewni.

Dzięki ukryciu muzyków za obrazem i światłem uwaga publiczności mogła skupić się nie tyle na samych wykonawcach, ile na całym audiowizualnym doświadczeniu. Było to świadome odejście od typowego koncertowego schematu, w którym centralnym punktem pozostaje przede wszystkim sceniczna obecność artystów.
Istotne pozostaje również to, że projekt nie sprawiał wrażenia technologicznej demonstracji. Wręcz przeciwnie, jego największą siłą jest subtelność, która pozwala odbiorcy skoncentrować się na emocjonalnym wydźwięku przedstawienia. Sam złapałem się na tym, że bardziej niż zwykle skupiłem się na tekstach utworów i oświetleniu.

“Furia Gra Kino”, czyli black metal na salonach
Koncert w Klubie Studio pokazał jednocześnie, jak bardzo zmienia się dziś język prezentacji muzyki ekstremalnej. Jeszcze kilkanaście lat temu black metal kojarzony był przede wszystkim z estetyką konfrontacji, surowych emocji oraz nieokiełznanego chaosu. Furia proponuje jednak zupełnie inny model doświadczenia: bardziej performatywny, wielowarstwowy i świadomie operujący percepcją odbiorcy.
Chcieliśmy, aby widzowie mogli jak najmocniej wniknąć zarówno w przestrzeń wizualną koncertu, jak i w otaczającą warstwę muzyczną. Aby zanurzyli się w opowieść o opowiadaniu historii. Zwłaszcza że Furia gra muzykę złożoną, w pewnym stopniu wręcz kontemplacyjną. Musieliśmy więc zastosować odpowiednie systemy nagłośnienia. To w dużej mierze zasługa Klubu Studio, który pozwolił nam zrealizować takie podejście do brzmienia na żywo, jakie stosuje m.in. zespół Swans. Do tej pory żaden inny polski zespół metalowy czegoś takiego nie spróbował. Efekt finalny sprawił, że dodatkowy wysiłek był tego warty. Może to początek nowego trendu w budowaniu wydarzeń na żywo – podsumował Michał Choiński z Iron Realm Productions dla Parkmag.pl.
Właśnie w tym aspekcie „Furia Gra Kino” okazała się projektem wyjątkowo konsekwentnym artystycznie. Zespół od lat funkcjonuje poza ścisłymi granicami black metalu, rozwijając własny język estetyczny oparty na przenośniach, regionalnej symbolice i silnym związku z przestrzenią kulturową Śląska. W Krakowie wszystkie te elementy zostały rozwinięte w formę niemal filmowego spektaklu.
W efekcie projekt „Furia Gra Kino” trudno analizować wyłącznie w kategorii koncertu. Było to doświadczenie audiowizualne, funkcjonujące na styku muzyki, kina i performansu. Występ, który pokazuje, że w kwestii doświadczania muzyki na żywo artyści mają jeszcze wiele do powiedzenia.
CZYTAJ TAKŻE: Parki rozrywki, festiwale, turystyka. Branża doświadczeń otwiera się na pokolenie silver







