Rozmowa z Dariuszem Stenką, jednym z pomysłodawców i twórców Kolejowego Odjazdu w Sopocie [WYWIAD]

„Jesteśmy unikatowym parkiem rozrywki na skalę Polski”

Fot. Julia Michalczewska

– Kolejowy Odjazd w Sopocie to klasyczny park rozrywki?

– Może nie klasyczny, ale tak — jesteśmy parkiem rozrywki funkcjonującym w oparciu o przejazdy kolejowe. Można powiedzieć, że nasz obiekt to unikalna atrakcja dla rodzin z dziećmi. W skrócie — jeździmy na miniaturowych pociągach w otoczeniu infrastruktury kolejowej.

– Kiedy wpadł Pan na pomysł rozkręcenia tego biznesu?

– Dla uściślenia — park prowadzimy jako spółka i działamy od 2021 roku (dokładnie od 5 sierpnia). Jednak dalsza rozbudowa obiektu sprawiła, że w pełni zaczęliśmy funkcjonować od początku sezonu 2022, czyli w naszym wypadku od majówki. Mamy więc za sobą dwa pełne lata. Jesteśmy otwarci od ostatniego weekendu kwietnia do końca października. Teren dzierżawimy od klubu rugby Ogniwo Sopot, który z kolei dzierżawi go od miasta. Samorząd musiał wydać zgodę na postawienie naszej atrakcji.

– Ile kosztowała budowa obiektu?

– Koszt postawienia takiego parku trzeba liczyć w okolicy miliona złotych. Oczywiście można wybudować nieco skromniejszy obiekt za 500 tys. zł, ale też bardziej rozbudowany za 2 mln zł. Do tej kwoty należy też dodać środki finansowe potrzebne na zakup lub wynajem terenu.

Z jakich elementów składa się atrakcja i jak wygląda przejażdżka koleją?

– Trasa, po której jeżdżą lokomotywy, liczy 1000 metrów długości. To dwie pętle po 400 metrów oraz rozjazdy i bocznice liczące około 200 metrów. Oprócz torowiska dla pociągów na terenie atrakcji istnieją: dworzec kolejowy, semafory, rozjazdy, mosty, tunel, wiatraki, kiwony do „pompowania ropy”, leśny jar, a od sezonu 2024 m.in. obrotnica kolejowa, wieża ciśnień i kolejne 100 metrów trasy. Typowa przejażdżka polega na przejechaniu czterech okrążeń w 15-20 minut. Goście siadają wygodnie na wagonach i w chwili, gdy pociąg rusza przemierzają różne tereny. Prędkość, z jaką porusza się lokomotywa to około 10-12 km/h., więc mamy dużo czasu na rozglądanie się na boki. No i cała przejażdżka jest przyjemna oraz bezpieczna.

– Skąd pomysł na taki biznes? W Polsce tego typu rozrywka raczej nie jest popularna?

– 10 lat temu zrobiliśmy podobną kolejkę w mniejszych rozmiarach w przydomowym ogrodzie. Już wtedy myśleliśmy o niej w kategorii przyszłego pomysłu na biznes. Najpierw pod kątem wynajmowania sprzętu na eventy. Ostatecznie przez problemy logistyczne oraz wysokie wymagania, co do precyzji położenia samych torów, zrezygnowaliśmy z tej koncepcji. Wtedy postawiliśmy na park rozrywki, czego zwieńczeniem był rok 2021. Biorąc pod uwagę rozstaw torów (5 cali), jesteśmy jednym z dwóch tego typu parków w całej Polsce. Jednak jeżeli chodzi o liczbę lokomotyw, wagonów i długość torów, to wiedziemy palmę pierwszeństwa.

Czy goście wsiadają do prawdziwych replik pociągów amerykańskich?

– Przede wszystkim podkreślmy, że stawiamy na autentyzm. Nasze lokomotywy to repliki współczesnych amerykańskich kolosów, czyli modelu EMD SD70Ace. Nie poszliśmy w kierunku „odpustowej” atrakcji, kolejek w stylu „Tomek i przyjaciele” oraz kakofonii dźwięków. Sprzęt stanowi rzeczywistą kopię modeli zza oceanu. W Polsce lokomotywy są raczej szarobure, a u nas w parku, zgodnie z amerykańskim stylem, bardzo kolorowe. W USA malowanie lokomotyw często upamiętnia ważne wydarzenia, rocznice itp. Dlatego stawiamy na wygląd i oczywiście jakość. W Kolejowym Odjeździe szyny osadziliśmy na drewnianych podkładach, które z kolei leżą na prawdziwym tłuczniu granitowym, a wszystko to w skali. Prace wymagały precyzji wykonania, zaangażowania i odpowiedniej technologii.

Fot. Przesłane materiały

– Tego typu biznes kolejowy jest chyba mało popularny w Europie?

– Cieszy się uznaniem w Wielkiej Brytanii, Australii, Nowej Zelandii, RPA czy we wspomnianych Stanach Zjednoczonych. Takich parków jak nasz w Anglii jest około 100. W Polsce, a nawet w Europie kontynentalnej w zasadzie ich nie ma. Trzeba mieć dużo pasji, wiedzy i otwartości, by stworzyć tego typu atrakcję turystyczną.

– Skąd wziął Pan wszystkie wagony, lokomotywy, infrastrukturę itp.?

– Nie jesteśmy parkiem kupującym sprzęt, jesteśmy jego producentem. To całkowity „handmade”.  Wraz ze wspólnikiem wykonaliśmy kawał dobrej roboty przy tworzeniu modeli lokomotyw i wagonów. Podzieliliśmy się pracą przy projektowaniu oraz budowie pierwszych egzemplarzy. Obecna wersja lokomotywy to już wersja 4.0. Z kolei osoba, która pomogła nam przenieść wygląd oryginalnych malowań bezpośrednio na modele, to ówczesna studentka Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Tak to wyglądało.

– Czy pociągi z gośćmi się wykolejają?

– Jasne, że tak. Np. pod wpływem ciepła dochodzi do wypaczenia jakiegoś odcinka torów. Nawet kopiec kreta potrafi być przyczyną zmiany nachylenia szyn (śmiech). Takie rzeczy się zdarzają. Najczęstszą przyczyną jest jednak sytuacja, w której dorosła osoba o większych gabarytach, robiąc zdjęcie, zbytnio się wychyli i za mocno przechyli wagon. Przez to może wyskoczyć on z torów. Nie ma tu mowy o żadnym niebezpieczeństwie, cały skład od razu się zatrzymuje, wstawiamy wagon na tory i jedziemy dalej. Dla większości osób to nawet dodatkowa atrakcja! Każdy dzień zaczynamy od testów i audytu technicznego całej infrastruktury. Jest bezpiecznie, a na dowód tego powiem, że od początku działania, czyli 2021 roku, nie mieliśmy żadnego wypadku i niebezpiecznego zdarzenia. A obsłużyliśmy już niemal 50 tys. osób!

Fot. Przesłane materiały

– Czy oprócz jazdy pociągiem na terenie parku znajdują się inne atrakcje?

– W sezonie 2023 mieliśmy strefę urodzinową oraz dużą makietę LEGO duplo (oczywiście z pociągami) do układania przez dzieciaki. Do tego dochodziła strefa leżakowa, a obok — dwa duże dmuchańce udostępniane przez klub sportowy za dodatkową opłatą. Od najbliższego sezonu dojdą tzw. „carnival games”, czyli zabawy zręcznościowe oraz gra terenowa na okalającym terenie.

– Jeżeli chodzi o klientów, to kim oni są? To osoby lokalne czy przyjezdne?

– W okresie maj-czerwiec oraz we wrześniu 80 proc. klientów to osoby lokalne, a 20 proc. osoby przyjezdne. W lipcu i sierpniu te proporcje się odwracają. Jednak Sopot to miasto turystyczne, więc w zasadzie mnóstwo osób stanowią przyjezdni z całej Polski. Kolejowy Odjazd jest atrakcją dla ludzi w każdym wieku. Od 0 do 100 lat. Każdy może się przejechać takim pociągiem. Statystycznie patrząc, to około 95 proc. naszych klientów stanowią rodziny z dziećmi do lat 8. Wynika to z tego, że w Trójmieście (ale i chyba wszędzie) wcale nie ma tak wiele atrakcji dla 3- i 4-latków.

– A ile osób odwiedza Państwa rocznie?

– W 2022 roku było to 13 tys. osób, a w 2023 roku już 22 tys. Widać więc duży wzrost, co nas cieszy i napędza do dalszej pracy.

Fot. Przesłane materiały

– Jakie główne koszty ponoszą Państwo w związku z prowadzeniem działalności?

– Amortyzacja inwestycji to główny koszt, jednak patrząc na wydatki operacyjne, to na pierwszym miejscu znajduje się opłata pensji pracowników. Zatrudniamy 8 osób, więc w sezonie robi się pokaźna suma. Druga pozycja to koszt najmu terenu. Co ciekawe, energia elektryczna, która wydaje się elementem „kosztotwórczym”, wcale nie stanowi problemu. Na jednym zestawie akumulatorów lokomotywa może przejechać 60 km, czyli pracować 10 godzin. Koszt ładowania jest całkowicie do pominięcia.

– Jakie ma Pan plany na rozwój tego miejsca?

Pomysłów jest kilka. Jeszcze do sezonu 2023 nasza obsługa prowadziła lokomotywę, a klienci siadali na wagonach i jeździli po parku. Docelowy model biznesowy, którego pierwsze testy odbyły się jesienią ub. r., ma wyglądać tak, że to dzieci będą prowadzić składy! Wymaga to dodatkowej analizy tematyki bezpieczeństwa oraz pewnych zmian logistycznych. Takie decyzje podyktowane są obserwacją zachowania najmłodszych. Pierwsze słowa niemal każdego dziecka po wejściu do parku to „ja prowadzę!”. To duża frajda dla małego gościa i zupełnie inne doznania. Nowe zasady wdrożymy w 2024 roku, i co należy podkreślić — czegoś takiego nie ma w całej Europie. Ponadto pojawi się szereg kolejnych wagonów dekoracyjnych (węglarki, cysterny, platformy z drewnem) oraz wiele nowych elementów ozdobnych na trasie.

– A czy w przyszłości powstaną kolejne punkty Kolejowego Odjazdu?

– Zmierzamy w tym kierunku. Jesteśmy na etapie planowania Kolejowego Odjazdu w Parku Śląskim w Chorzowie. Poszukujemy współinwestora na kwotę 400 tys. zł. Ponadto cały czas szukamy właścicieli innych ciekawych terenów (w całej Polsce i nie tylko) o potencjale turystycznym do zrealizowania kolejnego parku rozrywki. Chodzi o model – my stawiamy park, druga strona udostępnia działkę i dzielimy się zyskami. Nie ukrywam, że w tym momencie najbardziej interesują nas okolice Warszawy. Oczywiście zobaczymy, co los przyniesie, jednak do najbliższego sezonu turystycznego podchodzimy z olbrzymimi oczekiwaniami. Dlatego wszystkie osoby przyjeżdżające do Sopotu serdecznie zachęcamy do odwiedzin Kolejowego Odjazdu. Z kolei dla osób zainteresowanych współpracą podaję numer kontaktowy: 504 023 175. Zapraszam.

Rozmawiał Kamil Lech

Fot. Przesłane materiały

Amerykańska branża turystyczna w kryzysie
Targi EAG 2024 Londyn

MAPY POLSKICH PARKÓW

KATALOG FIRM

Tylko sprawdzone firmy

OGŁOSZENIA

Kup i sprzedaj atrakcje

Czytaj też…
Menu