W świecie, gdzie kawiarnia to już coś znacznie więcej niż filiżanka espresso, pojawiają się koncepty, które mogą wydawać się… nieco absurdalne. Jednym z nich jest Modern Toilet Restaurant w Tajpej – kawiarnia z motywem… kupy – która przyciąga rzesze gości i zyskuje coraz większy rozgłos w mediach społecznościowych. Ale za tym nietypowym fenomenem kryje się coś więcej. To wspaniały (choć niecodzienny) przykład tego, że w walce o uwagę klienta wszystkie chwyty są dozwolone – nawet te, które na pierwszy rzut oka wydają się być… kompletnie od czapy.
InspirAkcje to cykl prezentujący wyjątkowe miejsca, innowacyjne inicjatywy i niecodzienne wydarzenia z całego świata. Pokazujemy projekty, które mogą stać się inspiracją dla szerokiego sektora leisure. To przestrzeń do czerpania pomysłów, odkrywania trendów i budowania świeżych perspektyw.
Chcesz podzielić się swoim pomysłem? Napisz do nas!
W tym artykule:
Miasto dziwnych pomysłów
Tajpej – choć często niedoceniony turystycznie – ma długą tradycję nietypowych konceptów. To właśnie tu powstała pierwsza na świecie kawiarnia dla kotów, która – po dużym sukcesie w Chinach – w ekspresowym tempie pojawiała się także na mapie innych państw. Przez lata powstawały też restauracje inspirowane Barbie, bary w stylu popularnej mangi, czy nawet… miejsca z kapibarami.
W tym specyficznym krajobrazie dziwności Modern Toilet Restaurant idealnie wpisuje się w lokalną kulturę eksperymentowania z rozrywką. Choć jej wyróżnik jest dość kontrowersyjny, to właśnie on stoi za sukcesem restauracji, z roku na rok przyciągając coraz więcej turystów – również spoza kraju. Czym właściwie jest Modern Toilet Restaurant?
Zaczęło się od… japońskiej mangi
Pomysł powstał w 2004 roku w mieście Kaohsiung. Jego twórca – Wang Zi-wei – były bankier, zainspirował się japońską mangą „Dr. Slump”, w której regularnie pojawia się robot bawiący się… kupą. Tak – kupą. Wang Zi-wei pomyślał, że ten motyw – choć owiany pewnym tabu – nie został jeszcze odpowiednio wykorzystany na rynku, a przecież kontrowersja lubi przyciągać.
Tak zrodziło się działanie. Wang Zi-wei rozpoczął jednak z wyczuciem – początkowo sprzedawał po prostu czekoladowe lody podawane w papierowych „toaletach”, żeby przetestować reakcję gości i sprawdził potencjał pomysłu. Spodziewał się, że tak nietuzinkowa inicjatywa znajdzie swoich zwolenników, ale zainteresowanie przerosło jego oczekiwania. Klienci nie tylko przychodzili po pyszne lody, ale też robili zdjęcia, śmiali się i… regularnie wracali po kolejne porcje.
Tak narodziła się pełnoprawna restauracja tematyczna. Brzmi trochę absurdalnie? Oczywiście. Ale właśnie o to chodzi.
Menu w wersji łazienkowej
Dziś wchodząc do lokalu w dzielnicy Ximending w Tajpej, naprawdę trudno pomylić to miejsce z jakimkolwiek innym. Krzesła zastąpiono prawdziwymi sedesami, kanapy przypominają gigantyczne toalety, a pod szklanymi blatami stołów znajdują się dekoracyjne „kupki”. To jednak nie wszystko – z sufitu zwisają lampy w kształcie spiralnych schodów, a na ścianach widać grafiki inspirowane łazienką i tym, co… tak naprawdę się w niej robi.
Menu Modern Toilet Restaurant składa się głównie z prostych dań inspirowanych kuchnią tajwańską, japonską i zachodnią. Można tu zjeść ryż, zapiekanki, makaron czy hot pot. Smak jest poprawny – raczej solidne 6 na 10 niż kulinarne objawienie.
Karta dań jednak konsekwentnie trzyma się tematu. Curry z ryżem serwowane jest w miniaturowych naczyniach-toaletach, zamówione spaghetti trafia do mini-umywalek, a zapiekanki podawane są w małych wannach.
Choć wszystkie posiłki są serwowane w sposób nawiązujący do g(ł)ównego motywu – największe emocje wzbudzają… desery. Ogromne porcje kruszonego lodu do złudzenia przypominające przelewającą się w toalecie wodę, a małe lody w kształcie klasycznej kreskówkowej kupy to nie rzadkość – raczej znak rozpoznawczy lokalu.
Paradoks tej restauracji polega na tym, że jedzenie wcale nie jest jej najważniejszą częścią. Wręcz przeciwnie – jest jedynie dodatkiem do doświadczenia, które z ogromnym rozpędem przyniosło sukces pierwszemu lokalowi.
Od 19 lokali do dwóch legend
Sukces przyszedł dużo szybciej, niż zakładano, a restauracja poszerzyła swoją działalność o kolejne obiekty. W najlepszym okresie sieć Modern Toilet miala 19 restauracji na Tajwanie, a także filie w Hong Kongu i Chinach. Z czasem jednak moda na „toaletowa gastronomię” zaczęła słabnąć.
Wiele tematycznych restauracji w Tajpej nadal pojawia się i znika – podobnie było z lokalem Barbie czy innymi popularnymi konceptami pop kulturowymi. To podyktowane było wieloma czynnikami – od przejęcia rynku przez inne sezonowe hity, po czynniki zupełnie niezależne.
Gdy pandemia COVID dodatkowo uderzyła w sektor gastronomiczny i turystyczny, wiele oddziałów zostało zamkniętych, a niektóre lokale nie otwierały się jeszcze przez kilka lat po ustabilizowaniu sytuacji.
Dziś na świecie pozostały już tylko dwa oddziały Modern Toilet – oba w Tajpej, w dzielnicy Ximending oraz przy nocnym targu Shilin. I choć skala sieci znacznie się zmniejszyła, sama legenda restauracji przetrwała, a nawet wzmocniła swoją pozycję.
Wiralowy potencjał kontrowersji
Dla wielu osób najciekawszym nadal pozostaje pytanie: dlaczego w ogóle ktoś zechciałby odwiedzić właśnie takie miejsce, jeśli rynek przesycony jest całą masą innych, zaawansowanych technologicznie atrakcji?
Odpowiedź kryje się w… psychologii. Tematy tabu, których w dzisiejszych czasach z pewnością nie brakuje, prowokują żywe dyskusje i wywołują skrajne, często silne reakcje emocjonalne. A – powiedzmy sobie szczerze – wszystko, co budzi emocje i kontrowersje, przyciąga też uwagę. To, jak wykorzystamy to zainteresowanie, przesądzi o ostatecznym efekcie: od wizerunkowego kryzysu po naprawdę spektakularne zasięgi.
Dzieci reagują śmiechem, bo dla nich to naturalny element dojrzewania, podyktowany chęcią poznania świata i testowaniem reakcji otoczenia, co jest etapem rozwoju poczucia humoru. Wystarczy spojrzeć na popularność zabawek, naklejek czy maskotek w kształcie kupy – wydaje się, że nie dorównuje im żadna inna atrakcja!
Co ciekawe, dorośli wcale nie są odporni na ten efekt. Dziwaczne koncepty poniekąd łamią codzienna rutynę i wywołują coś, co w marketingu nazywane jest momentem zaskoczenia. A to właśnie nieprzewidywalność łamie monotonię.
To dlatego goście – zamiast skupić się na posiłku – robią zdjęcia przy ogromnej toalecie, wrzucają je na media społecznościowe i z fascynacją opowiadają znajomym o miejscu, gdzie zjedli obiad z sedesu. I tak oto koszta przeznaczone na marketing odchodzą z listy “to do”!
Lekcja odwagi i łamania schematów
Żeby zobaczyć, jak bardzo ten mechanizm działa, wcale nie trzeba być na miejscu (choć do tego serdecznie zachęcamy!). Wystarczy wziąć smartfon i zajrzeć do mediów społecznościowych – zdjęcia deserów w kształcie kupy, selfie na sedesach czy nagrania z gigantycznymi „toaletowymi” lodami regularnie pojawiają się na Instagramie, TikToku i blogach podróżniczych. Każdy taki post to kolejna darmowa reklama i dowód na to, że kontrowersyjny pomysł potrafi żyć własnym życiem.
Modern Toilet Restaurant pokazuje więc coś bardzo prostego – kiedy koncept jest wystarczająco dziwny, zabawny i zapadający w pamięć, marketing zaczyna napędzać się sam. To także dobra przypominajka dla branży, że kontrowersja nie zawsze jest czymś, czego trzeba unikać.
Czasem – jeśli jest dobrze przemyślana i podana z humorem – potrafi stać się najmocniejszym wyróżnikiem projektu. A w branży rozrywki trudno o lepszy scenariusz, czyż nie?












