Rozrywka i turystyka zmieniają się na naszych oczach. Za pięć lat wizyta w parku rozrywki może wyglądać inaczej niż dziś. Może być bardziej immersyjna, oparta na sztucznej inteligencji lub wirtualnej rzeczywistości, albo pójść w całkowicie przeciwnym kierunku – zieleni, braku ekranów, przewagi edutainmentu. O opinię i prognozy na temat zmian zapytaliśmy ekspertów: osoby, które na co dzień tworzą parki rozrywki.
Oferta dla całych rodzin
Wpływ na przyszły kształt parków rozrywki w Polsce może mieć wiele czynników. Począwszy od demografii i stylu spędzania wolnego czasu, idąc przez dostęp do technologii, a kończąc na zasobie portfela i warunkach pogodowych.
Wielu ekspertów starając się przewidzieć przyszłość, zerka w kierunku Ameryki i rynków azjatyckich, czyli miejsc, gdzie ewolucja rozrywki z reguły ma swój początek. Jest to uzasadniony klucz, ponieważ rynki zagraniczne zawsze wyprzedzały nasz kraj, a trendy w obszarze atrakcji, obsługi klienta czy systemu biletowania docierały do Polski z opóźnieniem. Jednak idąc po kolei – w kontekście przyszłości istotna wydaje się kwestia dość przyziemna.
– Dużą rolę w rozwoju parków rozrywki w Polsce w najbliższych latach odegra demografia, a dokładniej kurcząca się populacja dzieci. To oznacza, że parki nie będą mogły opierać swojej oferty wyłącznie na najmłodszych odbiorcach – mówi w komentarzu dla Parkmag.pl Daniel Kozioł, Manager Marketingu Parku Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno.
– Część obiektów będzie musiała istotnie rozbudować swoją ofertę, a niektóre praktycznie stworzyć ją od nowa, tak aby atrakcje były interesujące dla wszystkich grup wiekowych – dodaje.
Zdaniem managera Sabatu Krajno, największym zainteresowaniem będą cieszyły się parki oferujące szeroką gamę atrakcji zarówno dla dzieci, młodzieży, jak i dorosłych. Takie, jak np. Energylandia, czyli parki, które są w stanie przyciągać gości nie tylko z najbliższej okolicy, ale również z innych województw i sąsiednich państw.

Zyskają atrakcje wodne
Duży wpływ na kształt rozrywki, a w tym na proces projektowania infrastruktury i tworzenia obsługi klienta, będzie mieć pogoda. Gorące dni dają się we znaki w Polsce od kilku sezonów i wiele wskazuje na to, że tropikalnie lata staną się stałym elementem rodzimego krajobrazu.
– Lata są coraz cieplejsze i coraz dłuższe, a upał w środku dnia potrafi wypchnąć gościa z parku szybciej niż deszcz. Dlatego przyszłość to cień, woda i zadaszenia – mówi w rozmowie z Parkmag.pl Daniel Zieliński, Manager Parku Rozrywki Mandoria.
– Strefy wodne, mgiełki, kurtyny, miejsca do schłodzenia się przestaną być dodatkiem, a staną się elementem projektu. Równocześnie łagodniejsze przedwiośnie i jesień otworzą szanse na wydłużenie sezonu po obu stronach – dodaje Zieliński.

O pogodzie wspomina też Daniel Kozioł, którego zdaniem najlepiej poradzą sobie te obiekty, które uniezależnią swoją działalność od warunków atmosferycznych. I wymienia tutaj m.in. Mandorię. Jednak takich obiektów w Polsce jest więcej, np. GOkidz! Park Rozrywki, Loopy’ s World i Majalandy.
– W czasach coraz bardziej dynamicznej i trudnej do przewidzenia pogody ogromną wartością staje się pewność, że zaplanowana wcześniej wizyta rzeczywiście dojdzie do skutku. Ludzie coraz bardziej cenią swój czas i niewiele osób chce w ostatniej chwili zmieniać plany z powodu deszczu, upału czy gwałtownego załamania pogody – ocenia Daniel Kozioł.
Jak zaznacza, taki model daje również większy komfort przedsiębiorcom zarządzającym parkiem. Jest upał? Klimatyzacja zapewnia odpowiednie warunki. Pada intensywny deszcz? Dla obiektu zadaszonego może to być wręcz dodatkowy argument przemawiający za wizytą. Dzięki temu sezon niski w tradycyjnym rozumieniu praktycznie przestaje istnieć.

Co z technologią i klasycznymi coasterami?
Rola technologii w turystyce z pewnością będzie rosła, co widać obecnie w parkach rozrywki i nie tylko.
Dla jednych właścicieli już dziś ważne jest przygotowanie atrakcji z elementami wirtualnej rzeczywistości, asystenta AI czy ekranu dotykowego, a dla innych inwestowanie w infrastrukturę, taką, jak chociażby inteligentne narzędzia do monitorowania ruchu lub sprzedawania biletów.
– Nie wierzę w park pełen gogli i robotów. Wierzę w technologię, której gość w ogóle nie zauważa – dynamiczne ceny, kolejki wirtualne, aplikacje, które wiedzą, że gość przyszedł z dzieckiem. Najwięcej zmieni się w systemach sprzedaży i zarządzania ruchem, a nie na torze kolejki – mówi Daniel Zieliński.
I nie będzie się liczyć ilość, a jakość i sposób wykorzystywania. Jak dodaje Manager Mandorii, za pięć lat park będzie oceniany nie po liczbie atrakcji, tylko po tym, ile godzin gość zechce w nim spędzić.
Czasy, kiedy licytowano się na liczbę atrakcji czy wysokość coastera też mogą powoli mijać. Oczywiście kolejki dostarczające adrenaliny dalej będą popularne i pewnie nie przestaną się rozwijać, ale obecnie znajdują się na tak zaawansowanym poziomie, że sufit progresu wydaje się bliski. Z takiego założenia wychodzi Marc Keller, właściciel Parku Elfland.
– Cały czas jestem w kontakcie z Europa-Parkiem, który posiada najwspanialsze rollercoastery na świecie i jego przedstawiciele twierdzą, że z tą technologią jesteśmy już na końcu drogi. Bo, co możemy jeszcze robić? Czy rollercoaster wyskoczy w powietrze i wskoczy na inny magnes? (śmiech) – ocenia Marc Keller.

– Pewnych technologii już nie da się przeskoczyć. Mimo to podejrzewam, że wciąż będzie ona się rozwijać, tylko mniej dynamicznie – dodaje Keller.
Rozrywka bliska przyrody i edutainment
W ocenie Marca Kellera, parki rozrywki będą zmierzać w kierunku ekologii. Liczyć będzie się przyroda, kontakt z naturą, korzystanie z atrakcji wykonanych z naturalnych materiałów. Dlaczego? Ponieważ klienci dostrzegają coraz więcej plusów takiego rozwiązania, są bardziej świadomi i spragnieni „naturalności” oraz analogowości.
– Z moim ekologicznym konceptem jestem jedynym tego typu parkiem w Polsce. Gdy budowaliśmy Elfland 6 lat temu, to wtedy panowała nisza, a teraz pojawia się tendencja wzrostowa. Widzimy zainteresowanie ekologią – wyjaśnia Marc Keller.
– W Niemczech istnieje kilkadziesiąt atrakcji o podobnej tematyce i tam jako producent infrastruktury do parków, otrzymuję dużo zapytań o budowę i technologię. Polska też zacznie zmierzać w tym kierunku – dodaje.
Ekologia i przyroda to również wdzięczny temat do tworzenia parku w duchu edukacji. Ten kierunek również będzie się rozwijał. Dziś niemal każdy obiekt rozrywki oferuje już warsztaty edukacyjne, coraz chętniej stawia też na strefy aktywności, obszary animacji, tworzy sale edukacyjne, sceny teatralne czy ścieżki sensoryczne. To kierunek, którego oczekuje rodzic, szkoła i wreszcie dziecko. Same atrakcje już nie mają tylko bawić, ale i uczyć oraz ogólnie rzecz ujmując – rozwijać.
– Rośnie rola edutainment. Rodzic chce mieć poczucie, że dzień w parku czegoś dziecko nauczył, a nie tylko je zmęczył. To zresztą najtańsza w budowie i najbardziej niedoceniana część oferty – podkreśla Daniel Zieliński.

Dywersyfikacja i nie tylko
Kolejnym trendem w parkach rozrywki ma być tworzenie nowych, odrębnie płatnych atrakcji, które będą dywersyfikować biznes, a zarazem oferować gościom dodatkową, opcjonalną formę spędzania wolnego czasu. Chodzi o komplementarność usługi i uzupełnianie oferty.
– Niektórzy moi koledzy stworzyli takie koncepty, gdzie obok siebie funkcjonują dwa parki i klient wybiera, do którego chce wejść. Dopłacają do ich obsługi nieduże kwoty, a dzięki temu poszerzają zakres usług. To kierunek przyszłości. My jako Elfland również mamy plan utworzenia nowej atrakcji, jaką będzie budowa mini zoo – zdradza Marc Keller.
Podobnie uważa Daniel Kozioł, który przyznaje, że rosnąca konkurencja przy jednocześnie kurczącej się grupie najmłodszych klientów sprawi, że najlepiej poradzą sobie parki, które przygotują szeroką ofertę i wyspecjalizują się w swojej niszy. Jednocześnie dodaje, że obiekty typowo sezonowe mogą mieć mniej szczęścia niż te działające przez cały rok.
– Znacznie trudniejsza sytuacja może czekać część parków położonych na obszarach wiejskich, poza dużymi ośrodkami turystycznymi i skupiskami ludności, szczególnie jeżeli pozostaną obiektami sezonowymi i nie będą oferowały wystarczająco zróżnicowanej rozrywki. W turystyce brak rozwoju bardzo szybko oznacza utratę konkurencyjności, a w dalszej perspektywie stopniowe wygaszanie zainteresowania obiektem – tłumaczy Daniel Kozioł.

Rewolucja czy ewolucja?
Jak przewiduje Daniel Kozioł, w perspektywie pięciu lat nie będzie żadnych rewolucyjnych zmian w strukturze parków rozrywki w Polsce. Będzie to raczej okres dostosowywania oferty i pierwszej wyraźnej selekcji rynku.
Z kolei Daniel Zieliński dodaje, że za pięć lat ważne będzie nie to, kto ma najwyższą wieżę, tylko to, kto znajdzie najlepszy powód, żeby gość przyjechał do parku po raz trzeci. I to wydaje się kluczem, o którym właściciele obiektów powinni pamiętać już dzisiaj.
