Dolina Skrzatów

„Kopiuj-wklej” w świecie emocji nie działa. Jak przestać bać się konkurencji?

Parki rozrywki

Jeśli budujesz kopię, zawsze będziesz tylko „tańszym zamiennikiem” – podkreśla Konrad Dzięcielewski, autor Doliny Skrzatów.

Podczas jednego z ostatnich wydarzeń branżowych, w kuluarach, padło w moją stronę pytanie, którego kontekst pewnie spędza sen z powiek wielu z Was: „Panie Konradzie, czy nie boi się Pan, że ktoś Pana skopiuje i powstaną kolejne, konkurencyjne Doliny Skrzatów? Że ktoś podpatrzy pomysł, postawi podobne domki i wyeliminuje Pana z rynku?”.

Odpowiedziałem bez chwili wahania: „Jak? Przecież to ja jestem Doliną Skrzatów. To ja o niej opowiadam. Jestem Skrzatologiem, twórcą i pisarzem tej historii. Ktoś może skopiować moją scenografię, ale nikt nie skopiuje mojej tożsamości”.

Ta wymiana zdań prowadzi nas do sedna tego, o czym pisałem w analizie trendów na nadchodzący rok. Wchodzimy w erę „Roku Prawdziwych Relacji”. W świecie, w którym sztuczna inteligencja potrafi wygenerować każdy obraz, a fabryki są w stanie masowo wyprodukować dowolną dekorację, jedyną walutą, której nie da się podrobić, jest autentyczność.

Wielu inwestorów popełnia błąd, traktując park rozrywki jak zestaw klocków. „U sąsiada sprawdziły się dinozaury? To my też stawiamy dinozaury, tylko większe!”. To myślenie z epoki przemysłowej, które w branży Experience Economy (gospodarki doświadczeń) jest drogą donikąd. Jeśli budujesz kopię, zawsze będziesz tylko „tańszym zamiennikiem”. A klient, coraz bardziej świadomy, szukający dziś „Luksusu Offline”, wyczuwa fałsz na kilometr.

Zastąpienie człowieka maszyną w nowoczesnej rozrywce jest na dłuższą metę nieopłacalne. Udowodnię to w prosty sposób: technologia powszednieje i tanieje w zawrotnym tempie. Kiedyś kafejka internetowa była przełomem, dziś każdy ma sieć w kieszeni. Kino? Domowe zestawy są dostępne jak popcorn, a streaming daje nam natychmiastowy dostęp do nowości. VR? To już żaden problem, by kupić sprzęt i grać w salonie.

W świecie, w którym wszystko można kupić za relatywnie małe pieniądze, nasze „horrendalne” inwestycje w samą technologię mogą za dwa lata stać się pamiątką z przeszłości – wymagającą kosztownego serwisu. A człowiek to człowiek. Na koncerty Stinga ludzie wciąż przyjeżdżają z drugiego końca świata. Nie twierdzę, że od razu musicie zatrudniać światową gwiazdę. Możecie ją jednak stworzyć we własnym parku, budując oryginalność, która przyniesie wielowymiarowy zysk.

CZYTAJ TAKŻE: Park Rozrywki czy Fabryka Lęku? Dlaczego cisza jest cenniejsza niż hałas [FELIETON]

Tu wracamy do roli Animatora. W starym modelu był on „odtwórcą” – aktorem, który miał wykuć tekst na pamięć i powtarzać go jak zacięta płyta. W moim modelu – modelu „High Touch” – Animator jest Kreatorem. Kiedy wchodzę w rolę Skrzatologa, nie odgrywam scenariusza. Ja stwarzam ten świat w czasie rzeczywistym. Reaguję na energię grupy, na pogodę, na to, czy dziecko w trzecim rzędzie się uśmiechnęło, czy wystraszyło. Moja opowieść jest żywym organizmem. Tego nie da się powielić metodą „kopiuj-wklej”, bo wymaga to unikalnego DNA twórcy. To jest to, co robię i czego uczę.

Wytworzenie pakietu pozytywnych emocji u odwiedzających to fundament każdego szanującego się parku. Tylko one zostają w pamięci na lata. Naszym zadaniem jest, aby każdy klient, był specjalnym gościem i otrzymał nie tylko miło spędzony czas, ale przede wszystkim poczucie wyjątkowości. Można to osiągnąć bez gigantycznych nakładów finansowych – dzięki przemyślanym działaniom animacyjnym i budowaniu klimatu, który zaprocentuje niezapomnianym przeżyciem. To ono jest najlepszą inwestycją.

Dlatego, drodzy Właściciele, przestańcie nerwowo zerkać na konkurencję i sąsiada za płotem. Zamiast tego spójrzcie w głąb własnej marki. Jaka jest Wasza historia? Kim jest Wasz bohater? Jeśli Wasz park jest tylko zbiorem atrakcji, każdy może Was zastąpić. Ale jeśli Wasz park jest Opowieścią, której narratorem są docenieni i przeszkoleni pasjonaci – jesteście nie do podrobienia.

W tym nowym rozdziale naszych felietonów zejdziemy głębiej. Skoro wiemy już, że technologia to rekwizyt, a Animator to Imagineer, czas odpowiedzieć na pytanie: jak to wdrożyć? Jak sprawić, by pracownik przestał być „odtwórcą procedur”, a stał się Kreatorem Przygody? Jak napisać scenariusz, którego nie da się ukraść?

Zapraszam do lekcji o budowaniu własnego DNA. Bo oryginał zawsze będzie wart więcej niż najdoskonalsza kopia.

Konrad Dzięcielewski: autor Parku Dolina Skrzatów, scenarzysta, twórca gier miejskich i planszowych. Trener animatorów i twórca koncepcji animacyjnych. Artysta, rzemieślnik. Praktyk z 25-letnim stażem w parkach rozrywki w Polsce i Danii, który swoją drogę zawodową zaczynał od harcerstwa i teatrów improwizacji. Studiował na wydziale Nauk o Wychowaniu na Uniwersytecie Łódzkim. Jego unikalne podejście do animacji jako „Imagineeringu Emocji” wywodzi się z osobistych doświadczeń – wychowany przez głuchoniemych rodziców, stał się ekspertem w komunikacji niewerbalnej i czytaniu emocji odbiorcy. W swojej pracy walczy z bylejakością, promując animację jako sztukę „Ożywiania” relacji i przestrzeni.

Kontakt: skrzatolog@gmail.com

Czytaj także

Newsletter