Mateusz Kamiński, burmistrz Rzgowa, towarzyszy parkowi rozrywki Mandoria od samego początku. Inwestycja Grupy Ptak nie tylko zmieniła wizerunek gminy, ale stała się impulsem rozwojowym dla całego regionu. Z Mateuszem Kamińskim rozmawiamy na chwilę przed ważnym dla parku momentem – piątą rocznicą działania i debiutem zewnętrznej strefy. – Cieszy mnie, że gmina ma takiego inwestora – mówi w rozmowie z Parkmag.pl.
Łukasz Jadaś: Jak wspomina pan początki Mandorii?
Mateusz KamińskL: Bardzo ucieszyliśmy się wtedy z tej inicjatywy. Oznaczała ona nową specjalizację i aktywność w naszej gminie. A przede wszystkim to, że na naszym terenie pojawi się turystyka. Postrzegaliśmy park rozrywki jako realną szansę rozwojową.
Mandoria powstawała na terenie działającego już parku handlowego. Idea polegała na wykorzystaniu współczesnego trendu, aby miejsce które już przyciąga ludzi, stało się także przestrzenią oferującą możliwość spędzania czasu przez dzieci.
Formalnie naszą rolą było przede wszystkim wydanie decyzji środowiskowej, ale współpraca była znacznie szersza i widzieliśmy w niej wielkie szanse.

Od otwarcia drzwi do Mandorii mija 5 lat. Jak więc czas zweryfikował te szanse?
W przypadku takich inwestycji mieszkańcy i region muszą dostać coś w zamian. I to „coś w zamian” się pojawia.
Po pierwsze, mamy turystów. Podczas festiwali turystycznych, np. na Cittaslow w województwie warmińsko-mazurskim, spotykamy się z rozpoznawalnością Rzgowa właśnie poprzez Mandorię. Rozmówcy nie kojarzą już naszej gminy z handlem, lecz z ofertą spędzania wolnego czasu. Zdarza się, że nawet i seniorzy przyjeżdżający z wnukami mówią wprost: „Tak, byliśmy w Mandorii”.
To wyraźny impuls rozwojowy dla całego naszego regionu. W Rzgowie wyremontowano niedawno kolejny hotel. Korzystają na tym również obiekty noclegowe poza gminą, w tym w Łodzi. A w Rzgowie na ul. Tuszyńskiej można spotkać spacerujące wycieczki szkolne z całej Polski.
Kluczowe jest też to, że park rozrywki przekłada się na zatrudnienie i miejsca pracy.
To szczególnie istotne, ponieważ na naszym terenie liczba miejsc pracy przewyższa liczbę mieszkańców, przez co znaczną część zatrudnionych stanowią osoby spoza gminy. Tym bardziej cieszy nas, że Mandoria tworzy miejsca pracy także dla lokalnej społeczności.
Mieszkańcy naszej gminy nie tylko znajdują zatrudnienie w Mandorii, ale, co ciekawe, jednocześnie też sami ją promują.
Mamy przykłady licznych młodych osób, które zaczynały tworzyć i rozwijać swoje pasje w domu kultury w Rzgowie – np. śpiewały i uczestniczyły w kreatywnych zajęciach – a dziś w pewnym sensie są twarzami parku. Pracują jako animatorki i animatorzy w strojach stylizowanych na epokę, a to współtworzy wizerunek parku.

Widać wpływ parku na inne dziedziny życia w Rzgowie?
Mandoria jest bardzo widoczna i czuć jej obecność. Angażuje się np. jako sponsor lokalnych inicjatyw, m.in. wydarzeń artystycznych dzieci i młodzieży, a także aktywności szkolnych.
Myślę jednak, że przede wszystkim Mandoria to przyszłość. Zakładamy dalszy rozwój bazy noclegowej, wzrost ruchu turystycznego i kolejne korzyści dla lokalnej gospodarki.
Park jest bardzo dobrze zlokalizowany, a ostatnio wybudowaliśmy tam nowe rondo. W realizacji infrastruktury drogowej partycypowała także Grupa Ptak. Planowane są kolejne inwestycje drogowe, które jeszcze poprawią dojazd, z czego skorzystają przecież nie tylko Mandoria i nie tylko jej goście.
Wpływa to na aktywność innych inwestorów albo na pobudzenie przedsiębiorczości lokalnej?
Sama budowa Mandorii stała się impulsem dla innych przedsięwzięć. W okolicy zrealizowano dużą inwestycję logistyczną, co dodatkowo wzmocniło potencjał rozwojowy tego obszaru.
Równolegle obserwujemy zmiany strukturalne w gospodarce. Gdy część działalności, np. związanej z handlem, traci na znaczeniu lub staje się mniej rentowna, istotne jest tworzenie alternatyw.
Taką rolę zaczyna pełnić właśnie turystyka i usługi towarzyszące. Zakładamy, że nawet jeśli znaczenie jednych sektorów będzie maleć, ich miejsce zajmą nowe formy aktywności – związane z obsługą ruchu turystycznego, usług dla turystów, zatrudnieniem w samym parku oraz w punktach usługowych i handlowych w jego otoczeniu.
Od kilku lat mamy np. na terenie gminy więcej gastronomii. Korzystają z niej w dużej mierze goście i turyści.
A inne atrakcje turystyczne?
Mandoria wpisuje się w szerszy ekosystem atrakcji regionu. Odwiedzający często łączą pobyt w parku z wizytami w łódzkim Orientarium, EC1, Aquaparku Fala czy w Termach Uniejów. Te kierunki wzajemnie się uzupełniają, wzmacniają atrakcyjność całego obszaru.
Warto wspomnieć, że turyści odwiedzający Mandorię zaczynają pytać o zabytki i inne atrakcje na terenie naszej gminy. My zachęcamy do odwiedzenia “Winnicy Rydzowej” serwującej lokalne wino, zobaczenia kościoła pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w centrum Rzgowa oraz odwiedzenia Pizzerii Piazza 500, w której zjemy oryginalną włoska pizzę.
Tymczasem trwa rozbudowa parku i przed nami otwarcie nowej, zewnętrznej strefy.
Oczywiście gmina odczuwa korzyści z parku już teraz, to jednak patrzymy na inwestycje w perspektywie długofalowej.
Gdy przed laty – jeszcze nie jako grupa, lecz jako indywidualny inwestor – Antoni Ptak zainwestował na terenie gminy Rzgów, przez ponad trzy dekady było to jedno z głównych źródeł rozwoju i miejsc pracy. Do dziś ma to znaczenie, choć jego rola ewoluowała. Wraz z rozbudową parku to też będzie się jeszcze rozwijać.
Interesuje się Pan tym, jak Mandoria działa od wewnątrz?
Tak. Podoba mi się mądre zarządzanie Mandorią. Na przykład to, że chce utrzymać frekwencję na takim poziomie, aby uniknąć nadmiernego zatłoczenia i sytuacji, w której goście czuliby się niekomfortowo. Zwraca na to dużą uwagę i stara się nie doprowadzić do takiego efektu. Uważam, że to bardzo rozsądne i uczciwe podejście.

Druga kwestia dotyczy profilu parku. Mandoria nie zamierza być miejscem „dla wszystkich i dla każdego wieku”. Raczej chce koncentrować się na określonej grupie gości. Nie dąży do tego, by na siłę przyciągnąć wszystkich: rozumiem to i doceniam. To świadczy o profesjonalizmie i odpowiedzialności wobec gości. Widać, że sposób prowadzenia parku jest przemyślany.
Zwracam uwagę na takie niuanse, ponieważ istotne jest doświadczenie odwiedzających. Długie oczekiwanie w kolejkach może zniechęcać do powrotu, natomiast jeśli ktoś spędzi czas w przyjaznej atmosferze, z dużym prawdopodobieństwem wróci do Rzgowa i do parku.
To również kwestia zarządzania. Grupa Ptak przejęła niedawno park rozrywki we Francji i – po pierwszym sezonie – radzi sobie tam nadzwyczaj dobrze.
Byłem w tym miejscu i uważam, że lokalne władze we Francji miały szczęście, że pozyskały takiego inwestora. To podmiot, który potrafi prowadzić park rozrywki. Warto pamiętać, że wcześniejszy właściciel francuskiego obiektu był producentem urządzeń – a to zupełnie inna specjalizacja niż zarządzanie. Produkcja atrakcji i ich operacyjne prowadzenie to dwa różne obszary.
CZYTAJ TAKŻE: Rekordowy początek sezonu w Le Parc du Petit Prince. To park należący do Grupy Ptak
Pierwsze efekty zmian są już widoczne. Park, który wcześniej był traktowany nieco marginalnie, wyraźnie się ożywił. To potwierdza, że mamy do czynienia z profesjonalnym operatorem.
Cieszy mnie więc również to, że tego samego operatora i inwestora mieliśmy w Rzgowie jako pierwsi. Wcześniej rozwijał inną działalność, a dziś rozwija kolejną specjalizację – już w sektorze rodzinnej rozrywki. To oznacza tak ważną ciągłość, ale i zaufanie. Świadczy też o tym, że jesteśmy miejscem przyjaznym dla inwestycji i potrafimy tworzyć dobre warunki do ich rozwoju.
Gmina Rzgów jest bardzo wysoko w rankingach najlepiej zarządzanych gospodarczo i finansowo samorządów w Polsce. Jak rozmawiać z inwestorami, żeby znaleźć się w takich zestawieniach?
Trzeba wiedzieć, czego inwestorzy potrzebują. Przede wszystkim chcą mieć jasność, czy ich działalność jest możliwa w obowiązującym planie zagospodarowania przestrzennego. Potrzebują też pewności, że będziemy zdecydowani w wydawaniu decyzji.
Kluczowa jest więc tutaj kwestia sprawnych decyzji środowiskowych. Ważne jest także wsparcie ze strony urzędu, tak aby inwestor czuł, że urząd jest dla mieszkańca. Inwestor również powinien być w ten sposób traktowany.

Istotne jest również dobre rozpoznanie otoczenia i świadomość, co działanie inwestora oznacza dla mieszkańców – np. czy mogą pojawić się jakiekolwiek uciążliwości. Jeśli je znamy, możemy już na początku jasno powiedzieć, jakie ryzyka widzimy i zasugerować inwestorowi, by 10 razy się zastanowił, czy warto.
Mieszkańcy naszej gminy są świadomi i bardzo wymagający. Wnikliwie weryfikują kwestie środowiskowe i zgłaszają swoje uwagi. Dlatego nie warto podejmować inwestycji bez pełnej transparentności. W dłuższej perspektywie działania pochopne przecież się nie sprawdzają. W przypadku Mandorii wszystko było od początku jasne, a mieszkańcy nie mieli żadnych obaw co do realizacji.
Z naszej strony konieczna jest więc gotowość do wysiłku na rzecz inwestorów. Trzeba być nastawionym na „tak”, choć przy jednoczesnym stawianiu wymagań. Bez nich projekty mogą zakończyć się niepowodzeniem – jeśli na początku coś zostanie przedstawione niezgodnie z rzeczywistością, to i tak wyjdzie na jaw. Kluczowe są wzajemna szczerość od samego początku oraz gotowość do dialogu i słuchania. Jak widać, takie podejście przynosi korzyści obu stronom.
A teraz prywatnie – bywa Pan z rodziną w Mandorii?
Mój syn ma 19 lat i oczywiście miał okazję być w Mandorii, kiedy był młodszy. Ja także tam bywałem i bywam, ale przeważnie w sprawach służbowych. Znam te urządzenia, bo w większości miałem okazję sam je przetestować. Doceniam szybki rollercoaster!
CZYTAJ TAKŻE: Złoty Lizak za Aquilę. Mandoria z nagrodą za najlepszą nową atrakcję 2025 roku [FORUM ATRAKCJI]
Mandoria jest obecna w życiu naszych mieszkańców. Gdy ostatnio dzieci, po występach w domu kultury, otrzymały bilety do parku na podsumowanie sezonu artystycznego, ich reakcja była bardzo entuzjastyczna – to duża atrakcja dla dzieci i całych rodzin.
A teraz przed Mandorią kolejne etapy rozwoju, więc wierzę, że tego pozytywnego wpływu, atrakcji i powodów do wizyty w Rzgowie będzie jeszcze więcej.
Rozmawiał: Łukasz Jadaś, Parkmag.pl













