Kina personalizowane

Coś więcej niż „Netflix na mieście”. Kina personalizowane zamiast kanapy w domu [InspirAkcje]

Muzea i immersja

A gdyby tak zamienić filmowy wieczór w domu na prywatne doświadczenie kinowe na mieście?

A gdyby tak zmienić plany na dzisiejszy wieczór filmowy? Zamiast kanapy: wyjście na miasto. Zamiast popcornu z mikrofali: trzydaniowe autorskie menu. Zamiast dresów: outfit wieczorowy. Nie zmienia się tylko jedno: sami wybieramy film, który obejrzymy. Jeżeli taka propozycja brzmi kusząco, to odpowiedzią jest kino personalizowane. To pomysł, który jest wcielany w życie już przez kolejną sieć na świecie.

InspirAkcje to cykl prezentujący wyjątkowe miejsca, innowacyjne inicjatywy i niecodzienne wydarzenia z całego świata. Pokazujemy projekty, które mogą stać się inspiracją dla szerokiego sektora leisure. To przestrzeń do czerpania pomysłów, odkrywania trendów i budowania świeżych perspektyw. 
Chcesz podzielić się swoim pomysłem? Napisz do nas!

Czym jest kino personalizowane?

Oglądaj wszystko, wszędzie i o każdej porze – zachęca holenderska sieć The(Any)Thing. Holendrzy stworzyli doświadczenie kinowe w wersji kameralnej. The(Any)Thing to dziś prekursor i jedna z czołowych marek „kina personalizowanego”.

Kino personalizowane bądź kino prywatne (czy też „kino na życzenie”) to kino, w którym widz sam dobiera repertuar, a na sali kinowej są tylko znajomi. Koncept w założeniu ma łączyć domową wygodę i swobodę VOD z miejskim doświadczeniem i spędzeniem czasu poza domem.

Czy to działa? W Europie otwiera się właśnie czwarty lokal marki The(Any)Thing, a w USA na podobnych zasadach działa też Metro Private Cinema w Nowym Jorku. Na razie z jedną placówką, ale są plany na rozwój.

Kino personalizowane The(Any)Thing
Fot. The(Any)Thing

The(Any)Thing: już cztery lokalizacje w Holandii

Kina The(Any)Thing działają obecnie w mieście Wijk bij Duurstede, w Rotterdamie (Hotel New York) oraz w Hadze (kino Pathé Ypenburg). Kolejny właśnie otwiera się w Eindhoven. Seanse odbywają się w kameralnych salach przeznaczonych – w zależności od lokalizacji – dla maksimum 4 lub 5 osób. Nowojorskie Metro Private Cinema oferuje miejsce dla 20 gości.

Fot. Metro Private Cinema

W przypadku holenderskiego rozwiązania, sama sala kinowa to autorski format twórców zwany The Cube. Założenie polega na dostosowaniu tejże sali do dowolnej lokalizacji na przestrzeniach już od 20 metrów kwadratowych. Jak podają zarządcy marki, personalizacji w The Cube podlega właściwie wszystko: od układu siedzeń i nowoczesnych technologii po dekoracje oraz immersyjne systemy dźwiękowe.

W każdej z lokalizacji działa kilka sal, w których seanse organizowane są równocześnie. Sale różnią się wystrojem wnętrza, np. kolorem ścian czy kanap, dekoracjami.

Jeżeli zaś chodzi o repertuar, sieć współpracuje z wieloma dystrybutorami filmowymi. Są kasowe przeboje i nowe hity box office, ale nie tylko. Obecnie to ponad 1 tys. tytułów. W aktualnej ofercie jest zatem m.in. „Krzyk 7” czy „Marty Supreme”, ale też klasyka kina oraz filmy i animacje dla dzieci.

CZYTAJ TAKŻE: W USA otwarto pierwszy na świecie Netflix House, czyli miejsce immersyjnych doznań

Kino personalizowane: komfort i wrażenie premium

Rezerwacji w kinach The(Any)Thing dokonuje się za pośrednictwem aplikacji mobilnej z App Store i Google Play Store.

Apka wyświetla dostępność terminów, lokalizacje, ceny oraz bibliotekę filmów. Umożliwia ponadto sterowanie głośnością, zatrzymanie filmu, ustawienie oświetlenia sali oraz sterowanie klimatyzacją. Użytkownicy mogą w niej także zamawiać obsługę kelnerską, napoje i przekąski, i od razu z poziomu aplikacji za nie zapłacić.

W menu nowojorskiego Metro Private Cinema mamy m.in. ostrygi, labraksa, żeberka, pastrami czy veloute z selera. Wybór wykracza więc poza popcorn i nachosy z serem. Cena za całe menu: 100 dolarów za osobę. To zatem także doświadczenie restauracyjne.

Danie w Metro Private Cinema
Fot. Metro Private Cinema

Użytkownik sam wybiera slot czasowy, który zostanie zarezerwowany. Przedział zależy od długości wybranego filmu – zwykle to ok. 2,5 godziny. By zachować widełki czasowe, goście mogą zapauzować film w dowolnym momencie, ale nie dłużej niż na łącznie 15 minut podczas całego seansu.

Regulamin i zasady w kinach personalizowanych

Zarządcy ustanowili szereg zapisanych w regulaminie zasad korzystania z kin.

Personel The(Any)Thing zastrzega sobie prawo do przeprowadzania losowych kontroli podczas seansów. Sale wyposażone są w kamery monitoringu. Wejście wymaga okazania ważnego biletu, a goście muszą stawić się na czas, gdyż seanse rozpoczynają się zgodnie z ustalonym harmonogramem.

Filmy oznaczono ratingami ograniczeń wiekowych. Pracownicy mogą żądać od gości dowodu tożsamości, a w przypadku osób niepełnoletnich, które chciałyby zobaczyć film z ograniczeniami, mogą odmówić wejścia na salę. Do tego zabronione jest wnoszenie własnego jedzenia i napojów i palenia tytoniu oraz e-papierosów.

Kino personalizowane The(Any)Thing
Fot. The(Any)Thing

Zapisy w regulaminie zabraniają też wszelkiego rodzaju zakłócania porządku, zachowań intymnych czy nagrywania ekranu. Na seans nie można też zabrać czworonogów, za wyjątkiem psów przewodników.

Kina personalizowane: dla kogo?

Grupie docelowej doświadczeń tego typu przyjrzała się firma CinemaNext, dostawca rozwiązań dla kin. Jak czytamy w analizie, sukces kina prywatnego wymaga precyzyjnego targetowania. Do najszerszych grup można zaliczyć m.in:

  • Rodziny poszukujące doświadczeń i miejsc przyjaznych dzieciom – docenią możliwość elastycznego planowania i kontroli nad treścią oraz możliwość zrobienia sobie przerw na toaletę.
  • Grupy znajomych – docenią aspekt towarzyski i dostępność przestrzeni na wyłączność. Grupy takie jak np. wieczory kawalerskie czy panieńskie albo po prostu wyjścia ze znajomymi. Są – zdaniem CinemaNext – skłonni wydać więcej, by połączyć dostęp do prywatnej przestrzeni z doświadczeniem kulturalnym. A także możliwość głośnych rozmów, co w zwykłym kinie nie byłoby możliwe.
  • Pary na randkach – reprezentują zdaniem CinemaNext prawdopodobnie najbardziej lukratywny segment, poszukując prywatnych doświadczeń z możliwością dużej personalizacji.

Jak zwracają uwagę analitycy, The(Any)Thing dociera również do jeszcze jednego, istotnego segmentu odbiorców: osób o większej wrażliwości na bodźce, w tym osób neuroatypowych.

Grupy odbiorców o podwyższonej wrażliwości sensorycznej mogą zyskać bardziej komfortowy dostęp do kinowych doświadczeń i związanych z tym towarzyskich przeżyć. Prywatne kino może pozwolić im cieszyć się przeżyciami w sposób najlepiej odpowiadający ich potrzebom.

Atrakcyjną perspektywą dla wszystkich gości jest możliwość personalizacji całego doświadczenia. Nie mówimy tu tylko o dobrze filmu. W zależności od okazji, można tu przyjść albo w stroju wieczorowym, albo w dresach, zamówić pepsi i chipsy albo krewetki i szampana.

CZYTAJ TAKŻE: Różnorodność się opłaca. Sektor atrakcji odkrywa potencjał neuroatypowych pracowników

Fot. The(Any)Thing

Nowy format doświadczenia kinowego

Po co nam kina personalizowane takie jak The(Any)Thing, skoro mamy w domu kanapę, Netflixa, przekąski możemy zamówić w Uber Eats, a znajomych zaprosić w każdej chwili?

Jak twierdzą kibice tego formatu, kino personalizowane bądź prywatne stanowi ofertę, której streaming nie jest w stanie odtworzyć. Pomysł na kina tego typu to nie tylko film i związane z nim technologie wideo i audio. To przede wszystkim doświadczenie premium, aspekt towarzyski i społecznościowy.

Kluczem do powodzenia tego konceptu jest więc nie tylko zagospodarowanie przestrzeni i instalacja technologii. Ważne będzie wzbogacanie oferty przez usługi komplementarne, marketing trafiający do sprecyzowanych grup docelowych.

Najbardziej istotne będzie zatem tworzenie całego doświadczenia, a nie jedynie wyświetlanie filmów. Chodzi o dostarczenie filmowego przeżycia, którego w warunkach domowych nie można powtórzyć nawet z wygodną kanapą, kilkoma subskrypcjami VOD i dobrze zaopatrzoną lodówką.

TheAnyThing
Fot. The(Any)Thing

Czytaj także

Newsletter