Michał Czerski, Imago

Tak Kiermasz Bożonarodzeniowy przyciąga gości. “Stawiamy na lokalność i prawdziwe rzemiosło”

Retail & Food

– Kiermasze są idealną przestrzenią do spędzania wolnego czasu – podkreśla Michał Czerski, prezes zarządu IMAGO.

Nie każdy świąteczny jarmark w Polsce powiela format, w którym główne role grają oscypek z grilla, grzaniec i stragany z wiralowymi zabawkami z TikToka. W tym roku IMAGO Centrum Sztuki Ludowej zadebiutuje w Krakowie z Kiermaszem Bożonarodzeniowym. O turystycznym kontekście tego wydarzenia, a także o roli kiermaszy świątecznych jako przyciągającej gości atrakcji, rozmawiamy z Michałem Czerskim, prezesem zarządu IMAGO.

IMAGO Centrum Sztuki Ludowej to organizator wydarzeń, który kontynuuje misję dawnej Cepelii i spółdzielni artystycznych. Celem firmy jest łączenie tradycji z nowoczesnością oraz wspieranie twórców ludowych i współczesnych rzemieślników. Nie inaczej będzie na pierwszym Kiermaszu Bożonarodzeniowym w Krakowie.

Łukasz Jadaś: Czy jarmarki i kiermasze to już nie tylko targi produktów, ale też sposób na spędzanie wolnego czasu?

Michał Czerski: Tak, jak najbardziej. Kiermasz to unikatowe doświadczenie: i dla mieszkańców danego miejsca, i dla turystów. Kiedy przyjeżdża się do nowego miasta, warto wybrać się na lokalne targowisko. Można tam poczuć i zrozumieć energię danego miejsca. Kiermasze są  więc idealną przestrzenią do spędzania wolnego czasu.

Można zatrzymać się tu na chwilę, spotkać się ze znajomymi, napić się kawy, herbaty czy grzanego wina, zjeść polski ser, swojskie wędliny czy skosztować pierogów z lokalnej pierogarni.  To też miejsce na uroczą, pasjonującą rozmowę z twórcą czy z rzemieślnikiem. który opowie o swojej pracy.

Kiermasz Bożonarodzeniowy Kraków
Fot. IMAGO Centrum Sztuki Ludowej

Popularność jarmarków świątecznych w Polsce widać jak w soczewce patrząc np. na eksplodującą oglądalność relacji popularnego Książula, który co roku odwiedza te miejsca. Przeważnie nie są to dobre recenzje. Polacy bardzo chcą lubić jarmarki, ale nie cieszą się one zbyt dobrym PR-em. Kojarzą się często z drożyzną i tandetą.

Chcemy wyjść naprzeciw temu złemu wizerunkowi i pokazać, że można robić to inaczej. Rzeczywiście, jarmarki dziś powiązane są na przykład z głośnym medialnym tematem „paragonów grozy”. Widać, że jakość, szczególnie gastronomii, bywa niska.

Kiermasz Bożonarodzeniowy będzie wydarzeniem opartym na małych i mikroprzedsiębiorcach. To rzemieślnicy, którym zależy na dobrym stosunku ceny do jakości. To będzie przestrzeń dla ich rozwoju. Dobrej jakości gastronomia i artykuły spożywcze stanowić będą około 30 procent całego asortymentu, pozostałe 70 procent to rzemiosło i sztuka rękodzielnicza.

Mały Rynek i Rynek Główny w Krakowie dają im potężne możliwości – tutaj toczy się całe życie turystyczne, społeczno-ekonomiczne, kulturalne i handlowe miasta.

Odczarowywać zły PR jarmarków będziemy na różne sposoby. Na przykład wprowadzamy 20-procentową zniżkę w punktach gastronomicznych dla mieszkańców Krakowa posiadających Kartę Krakowską.  Na pewno nie będziemy też robić tego, co robią inni na tego typu wydarzeniach – czyli nie sprzedajemy jedzenia “na wagę”. Goście zwracają na to uwagę, bo często nie wiedzą, ile ostatecznie zapłacą.

Kiermasz Bożonarodzeniowy odbędzie się na Małym Rynku, w sąsiedztwie jarmarku na Rynku Głównym. Czym będą różnić się te wydarzenia i jak chcecie przyciągnąć gości?

Oczywiście liczymy na naturalną konkurencję między naszym kiermaszem a jarmarkiem na Rynku Głównym. To służy konsumentowi, który będzie miał większy wybór i będzie mógł zdecydować, gdzie będzie chciał pójść, spędzić czas i zrobić zakupy.

Kiermasz Bożonarodzeniowy opieramy na fundamentach działalności IMAGO, a nasza wizja to trzy filary: tradycja, prawdziwe rzemiosło i lokalność. Chcemy, aby na Małym Rynku zagościła reprezentacja rzemiosła i sztuki artystycznej z naszego regionu – z Krakowa i Małopolski. Będzie to około 50 stoisk.

Kiermasz będzie miał własną, unikatową identyfikację wizualną i wystrój korespondujący z architekturą naszego miasta, odwołujący się np. do symboliki Bazyliki Mariackiej. Będziemy mieli stoiska depozytariuszy niematerialnego dziedzictwa kulturowego, krakowskie koronczarki klockowe, szopkarzy krakowskich, a w grudniu Kraków przecież “stoi” szopką.

Kiermasz Bożonarodzeniowy w Krakowie na Małym Rynku
Fot. IMAGO Centrum Sztuki Ludowej

Będzie też rozbudowana płaszczyzna kulturalno-edukacyjna: warsztaty, koncerty, potańcówki, jasełka, wspólne kolędowanie. Naszym celem jest konsekwentne wspieranie lokalności, autentycznego rzemiosła oraz harmonijnego łączenia tradycji z nowoczesnością. Będą autorskie plakaty, obrazy, designerskie – różne przedmioty, które można komuś podarować na święta, także od “neo-rzemieślników”. To nie musi być tradycyjna ceramika czy koronka, ale także rzeczy atrakcyjne dla młodszych pokoleń. Takie, które spotykamy też na warszawskich Targach Rzeczy Ładnych czy targach WZORY.

Poza tym warto podkreślić, że Kraków w końcu będzie miał drugi poważny kiermasz bożonarodzeniowy w centrum. Bo Wiedeń – kolebka tych wydarzeń, ma ich aż czterdzieści. Kraków w końcu zacznie więc wykorzystywać ten potencjał. Mam nadzieję, że w przyszłości we wszystkich 18 dzielnicach naszego miasta będą podobne wydarzenia. My możemy być trochę prekursorem.

Używacie nazwy “kiermasz”, a nie “jarmark”. Dlaczego? To metoda, by odróżnić się od innych wydarzeń?

Kiermasz jest inną formą wydarzenia kulturalno-handlowego niż jarmark – sama etymologia ma tu znaczenie. Słowo „kiermasz” pochodzi z języka niemieckiego. Oznacza uroczystość kościelną związaną ze świątynią. 

Kiermasz łączy sferę sacrum i profanum. Kiermasze były organizowane przy kościołach i bazylikach – były to wydarzenia bardziej odpustowe, mniejsze. W Krakowie również ważny jest kontekst miejsca. Mały Rynek sąsiaduje z kościołem Świętej Barbary i Bazyliką Mariacką.

Inspirowaliście się konceptami z Niemiec albo Austrii?

Inspirujemy się tym, że tamtejsze kiermasze są bardzo tożsamościowe – mają lokalny charakter. Jarmarki w Dreźnie czy Wiedniu mają liczne charakterystyczne elementy dla regionu i lokalnej tożsamości: infrastrukturę, identyfikację wizualną, dobór asortymentu i wystawców. Chcemy mieć tu podobny schemat. Inspirujemy się filozofią tego podejścia.

Na Kiermaszu Bożonarodzeniowym w Krakowie na pewno będzie z klasą, elegancko i gustownie. Nie będzie to zbiórka przypadkowych podmiotów bez ładu i składu. Każdy element – od bram świątecznych, po choinkę, girlandy, oświetlenie, dekoracje sceny, banery, infografiki i cenniki – będzie spójną całością. Właśnie tak wygląda to na kiermaszach o dłuższej tradycji.

Chcemy też, żeby nasza identyfikacja była spójna z całą komunikacją wizualną wszystkich naszych wydarzeń – żeby ten brand był świąteczny, ale łączył elementy ludowe w nowoczesnym wydaniu.

Pracujecie nad tym wewnętrznie w IMAGO?

Wewnętrznie – pracują nad tym graficy i dział kreatywny. Dbają o to, żeby event był pod względem przekazu wizualnego zaprojektowany po naszej myśli. Jeśli chodzi zaś o komponenty takie jak dekoracje, to pracujemy z polskim producentem.

Kiermasz Świąteczny w Krakowie
Fot. IMAGO Centrum Sztuki Ludowej

Czy macie dane lub szacunki dotyczące liczby turystów w sezonie świątecznym i ruchu na kiermaszu?

Przez cały okres – od grudnia do początku stycznia – Kraków odwiedza kilkaset tysięcy osób. W same weekendy może to być kilkanaście tysięcy osób. Jako Kiermasz Bożonarodzeniowy potrzebujemy jednak świadomego konsumenta, gościa i klienta, który rozumie, po co tu przychodzi. 

Turystyka jarmarkowa się rozwija – biura podróży organizują wyjazdy do Krakowa na tego typu wydarzenia. Będziemy mieli świadomych turystów, którzy wiedzą, po co przyjechali, i którym zależy na kontakcie z lokalnymi rękodzielnikami i nabywaniu ich produktów, np. jako prezentów pod choinkę.

Współpracujecie też z miastem i innymi instytucjami?

Zaczęliśmy współpracę z Krakowską Organizacją Turystyczną – stowarzyszeniem powołanym przez miasto do promocji i budowania polityki kulturalnej i turystycznej Krakowa. Będzie prezentowany kubek bożonarodzeniowy zaprojektowany i zlecony do produkcji przez Organizację Turystyczną Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa. To popularny element, który pojawia się na każdym się wydarzeniu bożonarodzeniowym – i Kraków w tym aspekcie nie będzie gorszy.

Jak finansowany jest kiermasz?

Wydarzenie jest w dużej mierze samofinansujące w ramach IMAGO i środków, które pozyskujemy od wystawców uczestniczących w imprezie. To właśnie opłaty od wystawców stanowią główne źródło przychodu, z którego finansujemy całą infrastrukturę, program artystyczny, dekoracje, komunikację oraz wszystkie niezbędne działania organizacyjne.

Mierzycie w jakiś sposób “skuteczność” kiermaszu? Co jest wyznacznikiem sukcesu? Frekwencja?

Skuteczność składa się z wielu płaszczyzn. Liczy się frekwencja – ile przyjdzie osób, czy przyjdą osoby świadome, i czy wyjdą zadowolone. Liczy się też zadowolenie wystawców, zadowolenie mieszkańców, miasta, a potem to, czy ta opinia będzie miała dalszy satysfakcjonujący zasięg.

Jako organizatorzy musimy dbać zarówno o wystawców – naszych najbliższych kontrahentów, o gminę miejską Kraków i przede wszystkim o gości. To masa osób i podmiotów, które powinny mieć satysfakcję z takiego wydarzenia.

Monitorujemy też oczywiście to, co się dzieje w sieci – trendy, relacje w mediach społecznych, artykuły prasowe, komunikację i narrację. Patrzymy, jak ludzie komentują na TikToku, Instagramie, Facebooku, X czy YouTube.

Jesteście event’em outdoorowym – od pogody zależy wszystko. Jaka aura jest idealna dla kiermaszu?

Jeśli chodzi o atmosferę, to oczywiście śnieg i świąteczna aura sprzyja frekwencji – to komplementarny element całego wydarzenia. Z punktu widzenia wystawców i kupujących, najlepszy wariant to sytuacja, gdy jest śnieg, ale nie ma śnieżycy czy zamieci, jest stosunkowo słonecznie. To wariant najbezpieczniejszy i wtedy frekwencja jest najwyższa. Każdy może sobie pozwolić dołączyć do takiego wydarzenia bez pokonywania zasp. Wystawcom też wygodniej się funkcjonuje.

Koncert na Kiermaszu Bożonarodzeniowym
Fot. IMAGO Centrum Sztuki Ludowej

Czy kiermasze i jarmarki bożonarodzeniowe mają swoje coroczne mody albo trendy?

W asortymencie spożywczym przewidujemy przede wszystkim rozgrzewające napoje, w tym tradycyjny grzaniec. Obok nich pojawią się polskie sery, regionalne wędliny oraz dania kuchni polskiej, m.in. pierogi i potrawy oparte na lokalnych recepturach.

Świadomie rezygnujemy z sezonowych produktów, które pojawiają się pod wpływem krótkotrwałych trendów, także tych napędzanych przez TikToka (jak pluszowe gęsi, kapibary czy Labubu). Jako kiermasz nie reagujemy na każdą modę. Koncentrujemy się na ofercie tworzonej przez rękodzielników i rzemieślników, którzy potrafią opowiedzieć o swoim wyrobie i jego pochodzeniu.

Natomiast swojego rodzaju “trendem”, który będzie też i na naszym kiermaszu, będzie ceramika. Trwa dziś jej renesans. Kraków stał się zagłębiem młodych pracowni ceramicznych. Mamy przeróżnych ceramików i ich najróżniejsze dzieła – od bardziej użytkowych po dekoracyjne. Zawsze cieszy się to uznaniem, bo np. mały kubek można bez problemu przenieść, zapakować i np. przewieźć samolotem.

Popularnością zawsze cieszą się też bańki – tak w Krakowie przyjęło się mówić na bombki. Pójście na kiermasz i zakup bańki to w pewnym sensie lokalna tradycja. poza tym goście potrzebują też czegoś, co ich zaangażuje. Dlatego np. warsztaty i innego rodzaju aktywności, w których można wziąć aktywny udział, cieszą się tak dużym wzięciem.

Kraków jest na specyficznym miejscem z uwagi na duże zaludnienie w regionie i na olbrzymi ruch turystyczny. Ale czy jest szansa na to, żeby w mniejszych miejscowościach też odczarować wizerunek jarmarku bądź kiermaszu?

Myślę, że tak, tym bardziej że duża turystyfikacja nie pomaga w kontekście takich zjawisk jak wspomniane wcześniej “paragony grozy” i zły PR. W mniejszych miejscowościach jest zdecydowanie łatwiej oprzeć się na tym, żeby wydarzenie było w pełni lokalne i tradycyjne.

Pokusa turystyfikacji oznacza konieczność biegania za trendem i dostosowania się do masowych konsumentów z zagranicy, którzy przyjechali tylko na dwudniowy city break w celach towarzysko-rozrywkowych. Tam, gdzie turystów jest mniej, organizatorzy powinni najpierw otworzyć się na klientów lokalnych. Mają tego samego klienta co roku w przeciwieństwie do dużych miast o wysokiej turystyfikacji, do których goście z Wielkiej Brytanii niekoniecznie muszą wrócić za rok czy za dwa lata.

W mniejszych miastach organizatorzy kiermaszów czy jarmarków powinni skupiać się więc na zaangażowaniu lokalnej społeczności. Mieszkańcy powinni czuć się tam jak u siebie w domu. Kiermasz ma być miejscem, w którym można spotkać lokalnych rzemieślników prowadzących różne zakłady i pracownie. To powinno być święto lokalnych biznesów i lokalnej gospodarki. Z czasem takie wydarzenie może stać się magnesem turystycznym. Efektem jakościowej poprawy może być przyciągnięcie turystów bardziej świadomych, którzy rzeczywiście chcą poznać kulturę i dziedzictwo lokalnej społeczności.

Michał Czerski - IMAGO
Fot. IMAGO Centrum Sztuki Ludowej / Michał Czerski


Więcej na temat Kiermaszu Bożonarodzeniowego w Krakowie.

© 2025 Parkmag.pl. Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. W przypadku wykorzystania fragmentów tekstu wymagane jest podanie źródła.

Dyskusja

Dodaj komentarz

Czytaj także

Newsletter