Rozmowa z Jakubem Formelą, współwłaścicielem Parku Rozrywki Farma Alexa [WYWIAD]

„Gdy byłem dzieckiem marzyłem o takim miejscu jak Farma Alexa”

– Czym jest Farma Alexa oraz skąd wziął się jej tytułowy bohater?

– Mówimy o parku tematycznym o charakterze rolniczym. Głównym bohaterem kompleksu jest wspomniany uroczy Królik Alex, który czuwa nad wszystkimi magicznymi miejscami w gospodarstwie. Jesteśmy zlokalizowani w Charbrowie koło Łeby, a nasz obiekt zajmuje 10 ha powierzchni. Tak naprawdę farma jest młodym projektem, gdyż otworzyliśmy się dla Gości dopiero w 2020 roku. To nasz czwarty sezon, lecz traktujemy go jako pierwszy. Wszystko dlatego, że przez ostatnie lata wraz z moim bratem Maciejem Formelą (drugim współwłaścicielem obiektu – przyp. red.) działałem w dobie pandemii. Był to czas ograniczeń i restrykcji dla turystyki. Początki nie były więc łatwe i dość mocno wyhamowały potencjał naszego rozwoju. W związku z tym atrakcje, które przewidzieliśmy na rok otwarcia, tak naprawdę zaprezentujemy klientom dopiero teraz.

– To Państwa pierwsza tego typu działalność w branży parków rozrywki?

– Na tej płaszczyźnie debiutujemy. Realizujemy wspaniały projekt, chodzący nam po głowie od 10 lat. Jednak nigdy nie mieliśmy czasu na nadanie mu odpowiedniego pędu. Jesteśmy z bratem drugim pokoleniem w rodzinnej firmie Formel, której corem działalności są nieruchomości. W tej branży mamy zbudowany świetny zespół, strategię działania i silny grunt biznesowy. Teraz przekuwamy dotychczasowe doświadczenia w nowe rozwiązania, rozwijamy Farmę Alexa i jednocześnie spełniamy marzenia z dzieciństwa. To projekt płynący wprost z serca.

– Czyli nie mamy tu do czynienia z zimną biznesową kalkulacją, a raczej z sentymentalną historią?

– W pewnym sensie tak. Lubimy nasz nowy projekt i obserwujemy podobne emocje ze strony klientów. Widzimy zadowolenie na twarzach dzieci oraz chęć odkrywania nowych rzeczy. Przez kontakt z najmłodszymi chcieliśmy stworzyć miejsce wyjątkowe. Uważam, że farma jest wspaniała i każdy centymetr jej ziemi ma wiele do zaoferowania. To przestrzeń zorganizowanej zabawy i edukacji, której my nie mieliśmy w dzieciństwie. Cieszmy się więc, że dziś możemy ją zaoferować innym osobom.

Co to oznacza, że park ma charakter rolniczy?

– Dokładnie rolniczo-wiejski. Tematem przewodnim w obiekcie są warzywa, traktory, sprzęt rolniczy, uprawy roślin i hodowla zwierząt. Wszystkie elementy prezentujemy w kompaktowy sposób. Wraz z bratem spędziliśmy na wsi całe dzieciństwo. Bawiliśmy się i poznawaliśmy świat, dotykając jego najróżniejszych elementów natury. Korzystaliśmy z urodzaju plonów, majsterkowaliśmy przy urządzeniach i zajmowaliśmy się gospodarką. Kilka lat temu zdaliśmy sobie sprawę z tego, że takich miejsc, które my pamiętamy, jest coraz mniej. Dzieci nie mają obecnie możliwości zobaczenia, gdzie rośnie marchew i jak wygląda cebula w ziemi. Przedszkolaki są przyzwyczajone do tego, że widzą warzywa w markecie, a nie w ogródku. Naszym celem jest więc pokazanie im rzeczywistej strony życia. Właśnie poprzez rolnictwo, sadownictwo, hodowlę zwierząt i oczywiście dobrą zabawę.

Fot. Przesłane materiały

W jaki sposób dzieci edukują się na Farmie Alexa?

– Przechodząc przez bramę parku, przenosimy się na bajkową wieś, na której terenie obserwujemy prawdziwą gospodarkę. Codzienność na roli ubieramy w łatwo przyswajalną formę dla dzieci. Najmłodsi widzą kury jedzące robaczki, więc poznają świat ptaków hodowlanych. Obserwują, jak podlewa się rośliny i warzywa, czyli zgłębiają tajniki ogrodnictwa i dbania o uprawy. Sprawdzają, jak wyglądają urządzenia, więc pobudzają wyobraźnię i zmysł techniczny. Tego typu elementów jest u nas więcej. Poszerzamy horyzonty, zaciekawiając i bawiąc, oraz jednocześnie edukujemy.

– Kto jest głównym klientem parku? Rodziny z dziećmi, czy klasy szkolne?

– Trudno wskazać kluczowego odbiorcę. Myślę, że rozdziela się to mniej więcej równo. Dla uczniów z grup warsztatowych organizujemy pięć zajęć tematycznych. Na każdym etapie poznają oni świat zwierząt i warzyw. Mamy warsztaty małego ogrodnika, gdzie dzieci same obserwują, co, gdzie i jak rośnie w ziemi. Same też sadzą w doniczce swoje warzywo i kwiatka. Mamy warsztaty integracyjne dla trochę starszych uczniów. Zachęcamy do rywalizacji np. poprzez wyścig traktorów oraz grę terenową i detektywistyczną – escape farm. W zadaniach dla dzieci przemycany ciekawostki rolnicze. Na przykład trzeba dowiedzieć się, w którym roku wyhodowano pierwszą truskawkę. Innym razem należy odnaleźć na tablicach dydaktycznych informacje o owcach i kozach itp. Oczywiście temu wszystkiemu towarzyszy korzystanie z całego obiektu i wszystkich atrakcji…

– Drugi typ klienta to wspomniane rodziny z dziećmi…

– Rodziny z dziećmi przyjeżdżające do nas ze wsi liczą na rozrywkę, ponieważ podstawy życia w gospodarstwie nie są im obce. Z kolei Goście z miast preferują nieco więcej edukacji i zaprezentowania najmłodszym tajników funkcjonowania farmy. U nas więc każdy znajdzie coś dla siebie.

– Ilu klientów rocznie odwiedza Państwa obiekt?

– Kilkadziesiąt tysięcy osób. Ten rok będzie przełomowy i stanie się dla nas wyznacznikiem. Koncentrujemy działania wokół marketingu i reklamy, aby jak najszerzej trafić do potencjalnego odbiorcy. Jeżeli chodzi o konkretną liczbę klientów, to nie mamy jakiegoś odgórnego poziomu oczekiwań określonego liczbą. Chcielibyśmy mieć wysoki wskaźnik dotarcia w województwie pomorskim. Liczba 100 tys. gości to plan jeszcze raczej nie na ten rok.

 

 

– Park istnieje trzy lata. Czy to wystarczający czas, aby zainwestowane środki mogły się zwrócić?

– O zyskach porozmawiamy za kolejne dwa lata. (śmiech) Jak już ustaliliśmy, nasz okres startu nie jest miarodajny. Powiem nieco przewrotnie. Gdybyśmy mieli opierać początek funkcjonowania wyłącznie o kredyt, to okresu pandemii nie udałoby się nam przetrwać. Wybudowaliśmy Farmę Alexa z własnych środków, wiec początki działalności jakoś przebrnęliśmy. Jednak właściciele opierający inwestycje wyłącznie o kredyt mogliby w tym czasie nie sprostać wyzwaniu. Dziś oczywiście dysponujemy inną wiedzą i jesteśmy bogatsi o doświadczenie. Na rozwój farmy patrzymy w perspektywie 15 lat. Naszym celem jest, aby każde dziecko w Polsce dowiedziało się, kim jest Królik Alex i odwiedziło nasz kompleks. Pod Łabą chcemy stworzyć modelowy park i w przyszłości otworzyć jego kolejne oddziały.

– Funkcjonują Państwo od wiosny do początku jesieni. Brak zarobku przez okres zimowy nie sprawia, że pojawiają się kłopoty finansowe?

Na to pytanie odpowiem na podstawie naszych dotychczasowych biznesów. Wychowaliśmy się nad morzem i rodzinne biznesy dystrybucyjne dotyczyły głównie działania w sezonie. Jesteśmy więc oswojeni z tego typu charakterem funkcjonowania. Już kiedy miałem zaledwie 12 lat, i gdy pomagałem rodzicom w pracy, zakorzeniono mi w świadomości, że takim trybem charakteryzuje się działalność. Dziś wiec radzimy sobie z sezonowością. Okres zimowy to dla nas czas konserwacji, planowania i odpoczynku. Oczywiście trzeba mądrze zarządzać przepływem finansowym. Nie można zbyt szybko skonsumować pieniędzy.

– Co pod względem finansowym jest najtrudniejsze w prowadzeniu parku rozrywki?

– Na pewno największy koszt dotyczy inwestycji i tworzenia nowych atrakcji. Z racji tego, że etap rozwoju parku będzie trwał do trzech lat, to ten aspekt pochłania obecnie dużo środków. Zwłaszcza że nowe urządzenia, elementy wystroju i materiały są coraz droższe. Jeszcze niedawno jedna z atrakcji – kombajn dla dzieci – kosztowała 15 tys. zł. Dziś trzeba za nią zapłacić… 75 tys. zł. Kolejna rzecz pochłaniająca spore finanse to wynagrodzenia dla pracowników i reklama parku. Chodzi o marketing na terenie obiektu i w mediach społecznościowych. Podam przykład. Jesienią zrealizujemy trzecią edycję Festiwalu Dyni. Planujemy zorganizować największy tego typu festiwal na Pomorzu. Jego rozreklamowanie i budowanie dobrego wizerunku kosztuje. Każda przybyła rodzina otrzyma od nas na pamiątkę lokalny upominek w postaci dyni. Proszę więc sobie tylko wyobrazić, ile może pochłonąć produkcja samych dyń dla kilkuset rodzin. To gigantyczne sumy.

Fot. Przesłane materiały

– Ilu pracowników jest zatrudnionych na Farmie Alexa?

– Stała ekipa to 15 osób, natomiast w okresie sezonu wzrasta ona do 30 pracowników. Staramy się, aby nasza kadra była jak najlepiej przygotowana do sezonu i cały zespół wyróżniał się nie tylko pracowitością, ale i zgraniem. Obecnie nam to wychodzi.

– Inflacja zmusiła Państwa do podwyżki cen biletów?

– W porównaniu z rokiem 2020 dziś wszelkie wydatki wzrosły kilkukrotnie. To przykry wskaźnik. Powiem, że chciałbym, aby nasz bilet kosztował połowę obecnej wartości, bo przy starych cenach moglibyśmy utrzymać atrakcyjną wartość wejścia do obiektu. Niestety stawki kształtujemy adekwatnie do poziomu naszego kosztu. Rozmawiając z osobami z branży atrakcji, słyszę, że wszyscy starają się być jak najbardziej atrakcyjni dla klienta. Niestety jednak obecne realia powodują, że ceny muszą rosnąć.

– Tytułem końca, jakie mają Państwo plany na przyszłość?

– Chcemy stworzyć pod Łebą modelowy park rozrywki i zrobić jego kolejne oddziały w 7-8 miejscach w Polsce. Jednak w bliższej perspektywie czasu kluczowe będzie przygotowanie finalnej wersji obiektu w miejscu, gdzie obecnie się znajdujemy. Chcemy też rozwinąć potencjał postaci Królika Alexa. Mamy również wyjątkową historię kompleksu, tematyczność i zgrany zespół. Nie brakuje nam chęci i pasji, a to czynnik kluczowy. Wierzymy, że jeszcze mocniej rozwiniemy skrzydła, a Królik Alex stanie się nowym bohaterem w sercach dzieci. To nasz główny cel i tego się trzymamy.

Rozmawiał Kamil Lech

Fot. Przesłane materiały (Maciej Formela i Jakub Formela)

Wrocławski aquapark ma dwie nowe zjeżdżalnie
W Canada Wonderland Park ruszyła kolejka Snoopy’s Racing

MAPY POLSKICH PARKÓW

KATALOG FIRM

Tylko sprawdzone firmy

OGŁOSZENIA

Kup i sprzedaj atrakcje

Czytaj też…
Menu