Jeszcze dekadę temu widok rodzin z krajów arabskich na Krupówkach w Zakopanem był sporym zaskoczeniem. Dziś turyści z regionu Zatoki Perskiej nie wzbudzają już zdziwienia, a w Małopolsce stali się nieodłączną częścią turystycznego krajobrazu. Szczególnie upodobali sobie Podhale, które kusi przyrodą, kulturą i niższymi temperaturami. Skąd wzięło się zainteresowanie, jak długo potrwa i dlaczego padło na Polskę? Odpowiadają eksperci.
Wcale nienadmuchany popyt
Zacznijmy od pytania podstawowego tzn., czy Podhale naprawdę odwiedzają tłumy turystów z krajów arabskich? Odpowiedź brzmi: nie do końca. Zdaniem ekspertów, na pewno nie są to tłumy, jednak w porównaniu do innych regionów Polski, frekwencja rzeczywiście może imponować.
– Zainteresowanie gości z krajów arabskich Podhalem to tendencja, która tak naprawdę trwa od wielu lat. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że skala ruchu jest wyolbrzymiana przez komunikaty medialne – mówi w rozmowie z Parkmagiem Tymoteusz Mróz, prezes organizacji turystycznej Made in Zakopane.
– Ten ruch ma charakter sezonowy – dodaje Mróz. – Turystów arabskich widujemy latem, w lipcu i sierpniu, a w zimie w zasadzie ich nie ma.
Jak słyszymy, gości z krajów arabskich jest na Podhalu w granicy kilku procent całego ruchu turystycznego. W poprzednie wakacje za aż 75 proc. ruchu odpowiadali Polacy, a za 25 proc. obcokrajowcy, w tym właśnie m.in. goście z krajów arabskich.
Jak dodaje ekspert, wśród przyjezdnych najczęściej można spotkać turystów z Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Do tego rośnie popularność obywateli z Kuwejtu.

Skąd zainteresowanie? Chłodniej i bardziej zielono
Zainteresowanie Podhalem to efekt kilku czynników. Jednym z kluczowych powodów jest klimat. Latem temperatury w wielu krajach arabskich przekraczają 45 stopni C, a funkcjonowanie na zewnątrz bywa uciążliwe. Tymczasem polskie wakacje oferują temperatury w granicach 20-30 stopni C, co dla turysty arabskiego jest niezwykle kuszące.
– Ucieczka na północ, do Polski i Skandynawii, staje się coraz popularniejsza. W naszym kraju jest chłodniej, bardziej komfortowo, ale nie zimno. Goście z krajów arabskich to doceniają, szukając wytchnienia – podkreśla w rozmowie z Parkmagiem Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.
Co jeszcze wpływa na atrakcyjność Polski i Podhala? Lokalna przyroda.
– Ważny jest krajobraz, który dla gości z Zatoki Perskiej jest innym światem. Nawet deszcz wydaje się ciekawy, więc same warunki pogodowe stanowią formę atrakcji – podkreśla Tymoteusz Mróz.
„Zielona” Polska robi ogromne wrażenie. Na Instagramie czy na TikToku coraz częściej pojawiają się nagrania od arabskich influencerów, którzy nie kryją podziwu dla polskich gór, lasów, jezior i turystycznych deptaków. Bliskość natury to magnes, który branża chętnie wykorzystuje.

Cena czyni cuda
Kolejny ważny aspekt – Podhale przypomina alpejskie kurorty, ale… za niższą cenę. Mówi o tym Karol Wagner, tłumacząc, że Zakopane oferuje malownicze widoki, bogatą, a przy tym jakościową bazę hotelową, restauracje i liczne atrakcje dla rodzin, które są tańsze niż w Szwajcarii czy Austrii.
– Nasza tkanka hotelowa jest znacznie bardziej atrakcyjna cenowo niż baza hotelowa w Alpach. W Zakopanem można zamieszkać w hotelu 5-gwiazdkowym, łączącym stylistykę lokalną z konsjerżem oraz obsługą, w atrakcyjnej cenie. Na Podhalu taka usługa będzie kosztować 700 zł, a w Alpach 700 euro. To zauważalna różnica – tłumaczy Karol Wagner.

Mówiąc o cenach warto również zwrócić uwagę na kolejny czynnik – kwestie transportowe. Kiedyś rejsy samolotów były rzadsze, a przy tym bardziej kosztowne. Dziś ceny nie odstraszają, a podaż idzie w parze z popytem, co zdaniem ekspertów może być kluczowym czynnikiem w decyzyjności.
– Gęsta siatka połączeń lotniczych np. z krakowskim lotniskiem w Balicach to ważny aspekt. Duża liczba rejsów z pewnością wpłynęła na ruch. Loty są krótkie, komfortowe, a turyści z krajów arabskich doceniają taki stan rzeczy – podkreśla Tymoteusz Mróz.
Kolejny klucz do sukcesu, czyli autentyczność
Magnesem turystycznym Podhala jest kultura. To, co dla Polaków jest znane, niekiedy powszednie i nie tak przyciągające, dla odwiedzającego np. z Kataru wydaje się innym światem.
Goście z krajów arabskich cenią polski folklor, ubiór, muzykę i architekturę góralską. Całkowicie inna jest dla nich również nasza muzyka i obyczaje. Są ciekawi tej kultury i chcą odkrywać nowe rzeczy. Turystów przyciągają oscypki, korale, ciupagi, hafty czy przejazdy bryczkami, a do tego „prawdziwość”, której w centralnej Europie jest coraz mniej.
– Ważna jest komplementarna jakość usług i w tym koszyku znajduje się poczucie autentyczności. Europa Centralna nie została skomercjalizowana w oczach turystów z krajów arabskich. Nie jesteśmy postrzegani jako Disneyland. W odbiorze tamtejszych gości Tatry są prawdziwe. U nas góral siedzi na więźbie dachowej i buduje ten dach. Drogami nie jeżdżą pojazdy elektryczne, a konie i dorożki. Autentyczność to atut – mówi Karol Wagner.

Czy ważny jest marketing?
To pytanie trudne, ale w pewnym stopniu odpowiedź brzmi „tak”. Nie od dziś wiadomo, że najlepiej sprawdza się marketing szeptany, ale dodatkowe działania promujące Zakopane, Podhale i całą Małopolskę, również są ważne. Nie zapominajmy o Krakowie, Wieliczce, Zatorze, Oświęcimie.
– Nie wydaje mi się, że Zakopane prowadzi jakiś szczególny marketing w kierunku krajów arabskich. Oczywiście współpracujemy z zagranicznymi państwami na bazie wizyt targowych. Do tego w Zakopanem znajdziemy obiekty przygotowujące menu zgodne z wymaganiami kulturowymi, ale to pojedyncze przypadki – zaznacza Tymoteusz Mróz.
A ceny zawyżane pod turystów arabskich to prawda czy mit? Zdaniem ekspertów, takie podejście byłoby praktyką nieetyczną i niezgodną z przepisami. W ich ocenie, miejsca w Zakopanem są dostępne dla wszystkich i działają na identycznych zasadach.
– Teraz obiekty noclegowe i restauracje rosną, jednocześnie próbując maksymalnie rywalizować o klienta. Paragony grozy to kolejny mit, szczególnie że w Zakopanem można znaleźć mnóstwo barów mlecznych oraz miejsc z szybką obsługą. Oferta gastronomiczna jest szeroka – mówi Tymoteusz Mróz.

Czy turystów z krajów arabskich będzie coraz więcej?
Mówiąc krótko, i tak i nie. Wiele zależy od czynników ekonomicznych i biznesowych, takich jak np. atrakcyjność oferty hotelowo-gastronomicznej, siatki połączeń linii lotniczych czy popytu na polską kulturę. W ocenie ekspertów, kilka najbliższych lat przyniesie dobre statystyki.
– Przewidywania wskazują, że mamy przed sobą 2-3 lata wzrostu ruchu, później przyjdzie spadek frekwencji, aż po pewnym czasie znowu zanotujemy skok do wartości połowy ruchu z najlepszych lat. Takie są prognozy, ale oczywiście zawsze pamiętajmy o zmiennych – przewiduje Karol Wagner.
