Doszliśmy do momentu, który dla wielu menedżerów jest barierą nie do przejścia. Mamy wizję, mamy scenariusz, ale… kto ma to zagrać? Rekrutacja Animatora to cholernie trudna sprawa, dlatego biorę za to porządne pieniądze. Nie da się wyszkolić każdego, ludzie muszą mieć pewne predyspozycje do bycia Animatorami. Tu nie chodzi o opiekę nad dzieckiem, staniem z balonikami, czy pilnowaniem dmuchańca, żeby dzieci się nie pozabijały. Animator musi dotrzeć do każdego, nie tylko do dziecka – musi dotrzeć do człowieka!
Większość ogłoszeń o pracę w naszej branży brzmi tak samo: „Szukamy ludzi z pozytywną energią, szalonych, zakręconych świrów”. I to jest pierwszy błąd. Czy naprawdę szukamy „świrów”? Niekoniecznie. Szaleństwo sceniczne wymaga żelaznej dyscypliny i wyczucia granic.
Wyobraźcie sobie, że Wasz Animator dostał rolę Małpy. Wchodzi w nią na 100% – skacze po meblach, huśta się na lianach. Jego zachowanie jest nieludzko abstrakcyjne, fascynujące. Jest dobrze. Ale w pewnym momencie ta „małpa” zaczyna zaczepiać gości, żebrząc o banana. Potem zaczyna piszczeć tak głośno, że wyprowadza ludzi z równowagi. W tym momencie rola przestaje być atrakcją, a staje się udręką. Granica między immersją a byciem namolnym jest cienka. Szukamy więc ludzi otwartych, ale świadomych. Takich, którzy wiedzą, kiedy przestać skrzeczeć.

Podczas castingu szukam ludzi, którzy są antytezą „szkolnego przewodnika”. Niestety, system edukacji wtłacza nam w głowy nawyki, które w animacji są zabójcze. Oto „nauczycielskie grzechy”, które natychmiast dyskwalifikują kandydata:
- Ton ex cathedra: Mówienie do ludzi, a nie rozmawianie z ludźmi.
- Egzaminowanie: Zadawanie pytań sprawdzających wiedzę („A czy wiecie, w którym roku…?”). Gość przyjechał odpocząć, a nie na klasówkę!
- Lęk przed chaosem: Nauczyciel ucisza grupę. Animator wykorzystuje energię grupy, nawet (a zwłaszcza) tę chaotyczną. Mam 4 patenty na uciszanie i zawsze działają. Żaden nie każe nikomu wprost być cicho!
- Monolog: Recytowanie faktów bez patrzenia na reakcję odbiorcy.
Jak więc sprawdzić, czy kandydat ma „to coś”? Stosuję prosty test. Proszę: „Opowiedz mi najciekawszą historię ze swojego życia”. I wtedy robię coś, co ich dziwi: nie patrzę na mówiącego. Patrzenie na egzaminatora stresuje, a ja chcę zobaczyć prawdę. Zamiast tego patrzę na… pozostałych rekrutów.
To oni są moją papierkiem lakmusowym. Jeśli kandydat opowiada, a reszta grupy ziewa, patrzy w telefony lub błądzi wzrokiem po suficie – dziękuję takiemu kandydatowi. Jeśli nie potrafi zaciekawić “widowni” prawdziwą historią, którą przeżył, to jak ma oczarować obcego klienta fikcyjną historią? Może po prostu opowiada nudno? A może… nie przeżył w życiu nic ciekawego? Jeśli jest „pusty” w środku, nie ma z czego czerpać do improwizacji. Nie ma punktów odniesienia.
CZYTAJ TAKŻE: Cena za Magię [FELIETON]
Animator nie może być „zwykły”. Musi mieć w sobie iskrę. Musi być Czarodziejem, a nie Iluzjonistą. Jaka to różnica? Iluzjonista zna techniczne triki – wie, jak wyciągnąć królika z kapelusza (to owa małpia zręczność skręcania balonów). Czarodziej sprawia, że wierzysz, iż ten królik tam mieszka. Iluzjonistę podziwiasz za spryt. Czarodziejowi ufasz i chcesz wejść do jego świata.
Szukajcie więc ludzi, którzy mają historię do opowiedzenia. Szukajcie Czarodziejów, którzy potrafią zaczarować grupę stojącą w kolejce do toalety, a nie tylko „odtworzyć procedurę” na scenie. Bo w ostatecznym rozrachunku to nie „świr” zachęci do pisania rozległych, pięciogwiazdkowych opinii na google, zrobi to ta osoba, która potrafi zatrzymać czas samą siłą swojej opowieści.

Konrad Dzięcielewski: autor Parku Dolina Skrzatów, scenarzysta, twórca gier miejskich i planszowych. Trener animatorów i twórca koncepcji animacyjnych. Artysta, rzemieślnik. Praktyk z 25-letnim stażem w parkach rozrywki w Polsce i Danii, który swoją drogę zawodową zaczynał od harcerstwa i teatrów improwizacji. Studiował na wydziale Nauk o Wychowaniu na Uniwersytecie Łódzkim. Jego unikalne podejście do animacji jako „Imagineeringu Emocji” wywodzi się z osobistych doświadczeń – wychowany przez głuchoniemych rodziców, stał się ekspertem w komunikacji niewerbalnej i czytaniu emocji odbiorcy. W swojej pracy walczy z bylejakością, promując animację jako sztukę „Ożywiania” relacji i przestrzeni.
Kontakt: skrzatolog@gmail.com



