A może restrukturyzacja? Zamiast domki na drzewa robią fartuchy ochronne.

Firma Daniels Wood Land dokonuje dużego przełomu w uzupełnianiu luk w zaopatrzeniu w sprzęt ochronny podczas kryzysu COVID-19.

Na dzień przed ogłoszeniem przez Gubernatora stanu wyjątkowego, nakazując większości 40 milionów mieszkańców Kalifornii pozostanie w domu, dla Rona Danielsa i jego brata bliźniaka, Johna wszystko układało się świetnie. Właśnie ukończyli budowę fabryki o powierzchni 37 000 stóp kwadratowych, gdzie planowali rozwinąć swoją rodzinną działalność, czyli produkcję domków na drzewa dla parków rozrywki, wysokiej klasy designerskich strzelnic i dzikiej menażerii animatroników w postaci zwierząt i bohaterów kreskówek.

Ale kiedy gubernator Gavin Newsom wydał 19 marca swój nakaz pozostania w domu w odpowiedzi na pandemię COVID-19, 20-letni sen braci o firmie Daniels Wood Land w Paso Robles został brutalnie przerwany i prawie wszyscy pracownicy Danielsa w liczbie 55 znaleźli się bez pracy.

Ron Daniels dobrze pamięta ten moment. „Właśnie zobaczyłem, jak 20 lat rozpływa się w nicość”. Jednak Daniels zamiast wrócić do domu i załamać ręce, zapytał siebie, czy on i jego brat mogą coś zrobić w tej sytuacji. Mówiąc dokładniej, zapytali lokalnych szefów straży pożarnej – już następnego dnia. Jeden z dowódców straży pożarnej powiedział: „Nie możemy znaleźć żadnych fartuchów ochronnych pierwszego poziomu”, podsumował Daniels, kluczowego elementu osobistego wyposażenia ochronnego (PPE), którego potrzebują ratownicy.

„To towar, który wyparował na rynku światowym” – powiedział Daniels. „Wszyscy tego potrzebują”. Wśród tłumów szukających takiego sprzętu ochronnego był szef straży pożarnej hrabstwa Santa Barbara Mark Hartwig. W zeszły wtorek Hartwig szczegółowo wyjaśnił swoje obawy związane z brakiem środków ochrony indywidualnej podczas zeznawania przed Okręgową Radą Organów Nadzoru. Powiatowi strażacy, jak się okazuje, odpowiadają na około 50 wezwań medycznych na usługi dziennie, a kierowcy karetek za jeszcze więcej. Zatem fartuchy, czy inne środki ochrony takie jak maski na twarz i rękawiczki – stały się absolutnie niezbędne dla personelu bezpieczeństwa publicznego z pierwszej linii.

Dwa dni po wezwaniu obywateli przez Gubernatora Newsoma, by pozostali w domu, bracia Daniels opracowali 10 prototypów fartuchów ochronnych. W ciągu pięciu dni mieli zamówienia na 50 000 sztuk. Od tego piątku liczba ta wynosi 750 000 sztuk. Bracia Daniels przebudowali swoją fabrykę, instalując 100 stanowisk pracy, na których ponad 200 pracowników – 55 dotychczasowych plus dodatkowe 150 – kroi teraz fartuchy z polietylenu sięgające kolan z długimi rękawami. Rękawy nie są przyszyte, ale przyspawane. Podobnie jak fartuchy szpitalne, te wykonane przez braci Daniels są otwarte z tyłu i związane.

„To jak wielka prezerwatywa dla ciała” – powiedział Daniels o fartuchu.

Od czwartku bracia Daniels produkowali 10 000 dziennie. W piątek to było już 15 000. W sobotę będzie to 20 000. Straż pożarna hrabstwa Santa Barbara złożyła zamówienie na 5000. Każdy fartuch kosztuje 5 USD.

„Przed II wojną światową Henry Ford produkował samochody. Po wybuchu wojny tworzył czołgi – powiedział Daniels. „To jest wojna. Chcieliśmy dołączyć się do walki. ”

Daniels powiedział, że przyjmuje zamówienia od strażaków, ratowników medycznych, pogotowia ratunkowego, a nawet producentów rolnych, którzy chcą, aby ich zbieracze truskawek byli chronieni. „Wysyłamy je także do Strefy Zero” – powiedział, odnosząc się do tego, co dzieje się teraz w Nowym Jorku. Jeden z przedstawicieli pogotowia ratunkowego opisał wyprowadzanie starszych pacjentów z domów opieki „z krwią wypływającą z nosa i gorączką wynoszącą 40 stopni”, ale bez żadnych środków ochrony.

Fartuch z Daniels Wood Land (zdjęcie Ron Daniels)

Daniels, obecnie 47-letni, dorastał w Paso Robles i żartuje, że jego firma może być jedyną w tym mieście niezwiązaną z branżą winiarską. Uczęszczał do Cuesta College i uzyskał tytuł magistra matematyki w Cal Poly. Rzucił jednak matematykę i wraz z bratem postanowił budować domki na drzewie. Były wysokiej klasy, fantazyjne i czasem popadające w skrajności. Niektóre wyglądały jak łodzie. Wszyscy wyglądały, jakby żywcem wyjęte z parku rozrywki. Później pojawiły się designerskie strzelnice i animatroniki.

Brat Rona, John na targach IAAPA 2011 w Orlando z jedną z figur firmy

Nasz Dinoland szyje maseczki ochronne, więc jak widać Parki Rozrywki i firmy zaopatrujące je w atrakcje nie muszą dezerterować w obliczu koronawirusa. Może wystarczy lekka restrukturyzacja. Od czwartku 16-go kwietnia wchodzi w naszym kraju obowiązek noszenia maseczek ochronnych.
Bądźcie jak Daniels, nie Jack, ale Ron, kupujcie materiał i do roboty!

Val B.

Walt Disney Company urlopuje pracowników
Szwecja: Kolmården otworzył się dla turystów! Obowiązują limity.

MAPY POLSKICH PARKÓW

KATALOG FIRM

Tylko sprawdzone firmy

OGŁOSZENIA

Kup i sprzedaj atrakcje

Czytaj też…
Najnowsze na ParkMag.pl

Menu