Kluby Fikołki, Paulina Malec

„Fikołki nie zwalniają tempa, powstaną kolejne nowe kluby w 2026 roku”

Indoor

Rozmowa z Pauliną Malec, Brand Communication Manager Family Benefits S.A. (Kluby Fikołki i Centra Rozrywki Bajkowy Labirynt).

Ostatnie lata w Polsce przyniosły wyraźny rozkwit sektora sal zabaw i rozrywki. W niemal każdym średnim i dużym mieście można znaleźć kilka lub kilkanaście lokali dla dzieci gwarantujących zabawę, edukację czy rodzinne spotkania. Jednak nie wszystkie miejsca mogą pochwalić się szybką ekspansją, za którą idzie ciekawy koncept, wysoka jakość usług oraz spójna strategia biznesowa. Tutaj warto wyróżnić Fikołki i Bajkowe Labirynty, o których porozmawialiśmy z Pauliną Malec. Z naszego wywiadu dowiecie się m.in., co stoi za fenomenem Family Benefits S.A, jak wygląda oferta dla gości oraz jak prezentują się plany na przyszłość.

Kamil Lech: – Od kiedy istnieją Kluby Fikołki i jak od początku wyglądała Państwa droga biznesowa?

Paulina Malec: – Początki działalności sięgają 2015 roku, kiedy to w Centrum Handlowym Alto Wilanów w Warszawie powstała pierwsza lokalizacja. W trakcie dekady mocno rozwinęliśmy markę i obecnie funkcjonujemy w 37 lokalizacjach, działając w dwóch formatach: Kluby Fikołki oraz Bajkowe Labirynty. Zatrudniamy obecnie ponad 800 pracowników w całej Polsce, co potwierdza skalę i dynamiczny rozwój.

Idea Fikołków powstała z potrzeby stworzenia przyjaznej przestrzeni, w której rodziny z dziećmi mogą jednocześnie bawić się i odpoczywać. Od początku zależało nam na łatwej dostępności, dogodnych lokalizacjach oraz wysokiej jakości, która pozwala spędzać czas w sposób wartościowy. Integralną częścią naszego konceptu są elementy edukacyjne połączone z zabawą. Jednym z filarów planu biznesowego było stworzenie dedykowanych sal urodzinowych, które zdejmują z rodziców ciężar organizacji przyjęć w domu. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę.

Wszystkie miejsca pod marką Family Benefits S.A. wyglądają identycznie?

– I tak i nie. Choć wszystkie kluby działają według tych samych standardów, to poszczególne lokalizacje różnią się między sobą, co wynika m.in. z wielkości i układu przestrzeni, jaką dysponujemy. Każde Fikołki dopasowane są do swojej lokalizacji przy zachowaniu jakości i spójnego doświadczenia marki. W 2025 roku obchodziliśmy ważny rok, czyli 10-lecie istnienia, które świętowaliśmy w Warszawie. To był czas podsumowań, ale też deklaracji dalszego rozwoju marki.

Fikołki
Fot. Fikołki

Czy jesteście Państwo biznesem franczyzowym? Wiele osób w branży tak myśli o Fikołkach…

– Obecnie nie działamy w modelu franczyzowym. Wszystkie nasze kluby rozwijamy samodzielnie, w oparciu o własne zaplecze, zespół i autorskie know-how. Taki model pozwala nam zachować pełną kontrolę nad jakością i spójnością marki. Nie wykluczamy jednak, że w przyszłości rozważymy inne formy współpracy, jeśli będą one zgodne z naszymi standardami i kierunkiem rozwoju.

Do dzieci w jakim wieku targetujecie Państwo ofertę?

– Skupiamy się na dzieciach w wieku 0–11 lat oraz ich opiekunach. Fikołki to przestrzeń, w której aktywna zabawa łączy się z rozwojem i odkrywaniem świata. Dzieci mogą bezpiecznie spędzać czas, a dorośli naprawdę złapać oddech. Najmłodsi mają dedykowane, wydzielone strefy oraz zajęcia sensoryczne, ruchowe i muzyczne. Starsze dzieci wchodzą w świat większych wyzwań: zjeżdżalni, torów przeszkód, tyrolek, trampolin i ścianek wspinaczkowych.

Do tego dochodzą warsztaty kulinarne, eksperymenty, teatrzyki, koncerty i animacje, które zmieniają się wraz z porami roku. Z nami dzieci świętują urodziny, spędzają czas wolny od szkoły na półkoloniach, i czasem zostają także na nocowankach. Rodzice, mając pewność, że ich dziecko znajduje się w bezpiecznym miejscu, mogą naprawdę mieć spokojną głowę.

Fikołki
Fot. Fikołki

Jak wyglądają klasyczne odwiedziny Fikołków? Ile trwają, jak przebiega program wizyty?

– Każda wizyta rozpoczyna się w recepcji, gdzie goście są witani i zapoznawani z ofertą. Osoby, które znają już nasze kluby i korzystają z aplikacji, wchodzą samodzielnie, otwierając bramki za pomocą kodów QR. A po wejściu na dzieci czeka zabawa w towarzystwie naszych animatorów w przestrzeni pełnej atrakcji. Wśród nich znajdują się m.in. zjeżdżalnie, mini trampoliny, tyrolki, labirynty z przeszkodami, baseny z piłeczkami oraz ścianki wspinaczkowe. Nasi animatorzy nieustannie mają nowe pomysły na wspólną zabawę, dbając o to, by każde dziecko znalazło coś dla siebie.

Animacje ruchowe, taneczne czy też warsztaty w dedykowanych przestrzeniach – sali kulinarnej czy sali eksperymentów – cieszą się dużą popularnością wśród dzieci. Gdy mali goście dobrze się bawią, rodzice mogą w tym czasie usiąść w naszych kawiarniach, odpocząć lub popracować przy filiżance dobrej kawy. W ofercie nie brakuje słodkości oraz propozycji wytrawnych. Bez problemu można zjeść u nas obiad ispędzić w Fikołkach jeszcze więcej czasu. W praktyce bardzo rzadko zdarza się, aby wizyta kończyła się już po jednej czy dwóch godzinach.

Kto jest producentem atrakcji w Fikołkach?

– Komponenty zamawiamy u sprawdzonych dostawców, jednak całość składana jest przez nasz zespół z dbałością o każdy detal. Nigdy nie zamawialiśmy gotowych modułów np. z Chin. Dlaczego? Chodzi o wysoką jakość, bezpieczeństwo i finalnie komfort gości. Każdą nową lokalizację odwiedzamy zespołowo jeszcze na etapie przygotowań. Analizujemy przestrzeń, opracowujemy projekt i dbamy o detale. W proces zaangażowany jest również dział marketingu, który czuwa nad spójnością wizerunkową. Wierzymy, że im więcej perspektyw i doświadczeń, tym wyższa jakość końcowego efektu.

Fikołki
Fot. Fikołki

Kto częściej Państwa odwiedza: gość indywidualny czy grupowy? Jak wygląda sezonowość?

– Naszych gości możemy podzielić na kilka głównych grup, które wzajemnie się uzupełniają i sprawiają, że w Fikołkach przez cały rok panuje ruch. Pierwszą grupą są goście indywidualni. Opiekunowie z dziećmi, którzy odwiedzają nas, aby spędzić czas na zabawie i wspólnych aktywnościach. Oprócz standardowego biletu wstępu oferujemy karty klubowe w formie subskrypcji. Karta umożliwia nielimitowane wejścia do wszystkich klubów w Polsce i jest najbardziej opłacalnym wyborem. W praktyce to miesiąc zabawy w cenie jednego biletu dziennego.

Drugą, bardzo ważną grupą są goście urodzinowi. Organizacja przyjęć to jeden z filarów naszej oferty. Autorskie scenariusze animacyjne, sezonowe tematy, sale tematyczne a w szczególności wyróżniające nas sale kulinarne, w których dzieci mogą wspólnie gotować i piec, oraz warsztaty eksperymentalne sprawiają, że dla wielu rodzin Fikołki są pierwszym wyborem przy organizacji urodzin dziecka. Coraz ważniejszymi wydarzeniami, które  organizujemy, stają się nocowanki, zarówno w ramach urodzin, jak i dla gości indywidualnych.

Trzecią grupę stanowią grupy zorganizowane?

– Zgadza się. Współpracujemy ze szkołami, przedszkolami oraz innymi placówkami. Co roku przygotowujemy katalog dla jednostek oświatowych, w którym prezentujemy warsztaty edukacyjne. Dzieci rozwijają podczas nich zdolności techniczne, plastyczne i kreatywne.  Czwartą, sezonową grupą są półkoloniści oraz grupy odwiedzające nas w ramach letniej i zimowej przerwy, dla których Fikołki stanowią atrakcyjny cel wycieczek. Jeśli chodzi o sezonowość jest oczywiście ona widoczna, jednak u nas przez cały rok coś się dzieje.

Fikołki
Fot. Fikołki

Mówiąc o grupach, czy odczuli Państwo mniejszy ruch gości we wrześniu i październiku? Chodzi o problem z wynagradzaniem nauczycieli za lekcje, które nie odbyły się z powodu wycieczek szkolnych…

– Znamy ten temat, bo staramy się monitorować obszar edukacji. Jednak przyznam szczerze, że nie odczuliśmy zbytnio problemu. Nie wnikamy w to, jak szkoła rozlicza się z nauczycielem. Liczy się gość i jego satysfakcja z wizyty w klubach oraz centrach. Z większością placówek oświatowych mamy wypracowane bardzo dobre relacje. Więc grupy zorganizowane, które nas dotychczas odwiedzały, nie zawiodły również w pierwszych tygodniach obecnego roku szkolnego.

Jak wygląd frekwencja w Fikołkach?

–  Frekwencja w naszych klubach jest zróżnicowana w zależności od lokalizacji, wielkości obiektu oraz specyfiki miasta. Trudno porównywać duże centra handlowe w dużych miastach z mniejszymi rynkami, każda lokalizacja ma swoją dynamikę.

Fikołki
Fot. Fikołki

Sale zabaw kojarzą się z jesienią, zimą i wiosną. Jak przyciągnąć klientów w letnie miesiące?

– Sezonowość traktujemy jako naturalny element branży. Najlepszą strategią na gorące dni jest posiadanie… klimatyzacji. (śmiech). Oczywiście to trochę żart, bo za naszym sukcesem stoi znacznie więcej. Latem goście przychodzą do Fikołków po chwilę wytchnienia od słońca i upałów, ale kluczowe jest to, że stale rozwijamy ofertę. Wprowadzamy nowe atrakcje, wydarzenia tematyczne i formaty zajęć, tak aby przez cały rok pozostawać atrakcyjnym miejscem dla rodzin i skutecznie przyciągać gości niezależnie od pory roku.

Zanim klient odwiedzi Fikołki, o jakie techniczne kwestie dopytuje?

– Najczęściej goście pytają o… godziny otwarcia klubów. (śmiech) Wbrew pozorom to kluczowa informacja. Później dopytują o wolne terminy odwiedzin, ale także, o to kiedy jest najmniej, a kiedy najwięcej osób w Fikołkach. Goście chcą wiedzieć, kiedy mogą zorganizować urodziny i w zasadzie, co tak naprawdę robimy? Padają również pytania dotyczące spraw organizacyjnych, charakteru naszych lokali i bezpieczeństwa. Skoro rodzice powierzają nam swój skarb, czyli dziecko, to opieka musi stać na najwyższym poziomie.

Szkolimy pracowników, serwisujemy elementy, weryfikujemy, co działa perfekcyjnie, a nad czym można jeszcze popracować. Mamy zatrudnionych animatorów, a na każdej sali zabaw zawsze przebywa osoba zarządzająca daną lokalizacją – menadżer lub koordynator. To klucz w dbaniu o gości.

Tworząc nowy klub, w jaki sposób wybieracie Państwo lokalizację? Czym się kierujcie i jakie kryteria bierzecie pod uwagę?

– O to najlepiej zapytać specjalistów od inwestycji w naszej spółce, ale najogólniej mówiąc, zawsze decydują kwestie biznesowe i strategiczne. Opieramy się na twardych danych m.in. na analizie ruchu, przewidywanej rentowności oraz na charakterystyce danej miejscowości. Często to obiekty handlowe zgłaszają się do nas, widząc w Fikołkach atrakcyjnego najemcę, który przyciąga rodziny i realnie zwiększa ruch w galerii. Nasza obecność jest postrzegana jako wartość dodana dla całej galerii czy parku handlowego.

Fikołki powstają wyłącznie w wynajmowanej przestrzeni, czy również budujcie obiekty od zera?

– Na ten moment Fikołki można znaleźć wyłącznie w istniejących obiektach w centrach i parkach handlowych.

Jakie największe wzywania pojawiają się w prowadzeniu Fikołków?

– Wraz z rosnącą liczbą lokalizacji kluczowe staje się to, aby każda z nich oferowała to samo, czyli wysokiej jakości doświadczenie klienta, niezależnie od miasta, w którym działa. Dlatego dużą wagę przykładamy do standaryzacji procesów, komunikacji i wiedzy w zespołach. Posiadamy wewnętrzne struktury szkoleniowe, a jednocześnie korzystamy ze szkoleń zewnętrznych, aby nasi pracownicy byli na bieżąco z trendami oraz najlepszymi praktykami w obsłudze gości i animacjach. Naszym celem jest, aby każdy pracownik mówił tym samym głosem, a także rozumiał misję i filozofię marki. To wymagające przy tak dużej skali działalności, ale właśnie dzięki temu możemy konsekwentnie utrzymywać wysoki standard usług w całej sieci.

Planują Państwo wejść z Fikołkami na zagraniczny rynek?

Nie mówimy „nie” żadnym scenariuszom. Zależy nam jednak na tym, aby rozwijać markę w sposób spójny i jakościowy, a nie wyłącznie liczbowy. Każdy kolejny krok musi być dobrze przemyślany i uzasadniony biznesowo. Na pewno nie spoczniemy na laurach. Wykonujemy masę dobra – dla dzieci, ale też dobra biznesowego. Wiemy, jakie mamy potrzeby i gdzie zmierzać z ekspansją marki. Sztuką jest prowadzić przemyślane i spójne działania biznesowe. Tego się trzymamy i to kluczowe podejście.

Rozmawiał Kamil Lech

Fikołki
Fot. Materiały nadesłane (Paulina Malec)

Czytaj także

Newsletter