Śmiertelny wypadek na rollercoasterze w parku rozrywki Six Flags wywołał w USA dyskusję o zasadach kontroli atrakcji – pisze portal „The Independent”. W obszernym artykule serwis uwagę na różnice w zasadach nadzoru między różnymi stanami.

Śmietelny wypadek w Six Flags w USA

Przypomnijmy, że kilka dni temu 42-letni pasażer wypadł z siedzenia podczas przejazdu rollercoasterem Goliath. Mężczyzna zginął. Spadając uderzył w innych gości parku, którzy odnieśli obrażenia. Przyczyna tragedii nie została jeszcze wyjaśniona.

Producent kolejki górskiej, renomowana szwajcarska firma Bolliger & Mabillard, przekazał, że „wnikliwie bada to zdarzenie”. Firma nie będzie udzielać dalszych komentarzy, dopóki nie uzyska pełnych wyjaśnień.

Sieć parków Six Flags czasowo wyłączyła dziewięć podobnych rollercoasterów, kierując się – jak podano – „daleko idącą ostrożnością”.

Może cię zainteresować:

Przywołany w artykule Martin Lewinson, ekspert od rollercoasterów i wykładowca Farmingdale State College, ocenia, że ze względu na konstrukcję Goliatha trudno wyobrazić sobie awarię mechaniczną jego zabezpieczeń. Jego zdaniem są niezawodne. Kolejka wykorzystuje opuszczany na biodra pałąk typu „clamshell”. Mechanizm ma dodatkowo kolejne elementy zabezpieczające na wypadek uszkodzenia pozostałych komponentów.

Fot. Six Flags

„Parki rozrywki to jedne z najbardziej bezpiecznych miejsc”

„The Independent” zwraca uwagę, że po tragedii w USA zaczęła się dyskusja o nadzorze nad atrakcjami tego typu.

Stałe atrakcje w amerykańskich parkach rozrywki nie podlegają ogólnokrajowemu, federalnemu nadzorowi. Odpowiedzialność za to pozostaje zatem na poziomie stanowym. To z tego powodu każdy stan może mieć inne zasady i regulacje dotyczące parków rozrywki.

CZYTAJ TAKŻE: Urząd Dozoru Technicznego a atrakcje w Polsce. Co trzeba wiedzieć o dozorze?

W artykule wypowiada się m.in. Dennis Speigel, konsultant parków rozrywki i były prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Parków Rozrywki i Atrakcji (IAAPA).

– Dzięki stosowanym mechanizmom kontroli parki rozrywki są naprawdę jednymi z najbezpieczniejszych miejsc na świecie – ocenia Speigel, cytowany przez „The Independent”.

Gazeta podaje, że prawdopodobieństwo odniesienia urazu podczas przejazdu atrakcją w amerykańskim parku rozrywki wynosi jeden do 15,5 mln. Wskaźnik ten dotyczy również poważnych obrażeń, a nie wyłącznie wypadków śmiertelnych. Bardziej prawdopodobne jest zatem np. porażenie piorunem czy atak rekina.

Inny stan, inne regulacje

„The Independent” zestawia ze sobą rozwiązania obowiązujące w kilku stanach. Podaje, że np. w Kalifornii urząd zatwierdza wszystkie nowe i zmodyfikowane atrakcje, a nadzór obejmuje coroczne inspekcje lub analizę raportów przedstawianych przez właścicieli.

Tymczasem największe parki na Florydzie, w tym Walt Disney World i Universal, są zwolnione ze stanowych kontroli bezpieczeństwa. Stosują własne procedury, mają natomiast obowiązek raportowania wypadków.

Z kolei w Teksasie kontrole przeprowadzają prywatni inspektorzy zatrudniani przez operatorów lub ubezpieczycieli. W Arizonie – jak podaje portal – nie ma stanowej instytucji wykonującej kontrole urządzeń. Prawo wymaga natomiast corocznej prywatnej inspekcji, a troska o przepisy bezpieczeństwa spoczywa w dużej mierze na samych zarządcach.

Więcej na ten temat – w artykule „Terrifying safety loophole exposed after man is thrown to his death from roller coaster” na łamach portalu „The Independent”.