Nowe inwestycje i ambitne plany. Rumunia chce zostać gigantem w sektorze rozrywki

Atrakcje

Czy rumuńska branża rozrywkowa odniesie sukces, pomimo tego, że gospodarka kraju złapała zadyszkę?

Rumunia coraz śmielej zaznacza swoją obecność na europejskiej mapie rodzinnej rozrywki. Kolejne inwestycje w infrastrukturę mają przyciągnąć międzynarodową publiczność. Jednocześnie dane makroekonomiczne wskazują, że kraj mierzy się z recesją. Zapał inwestorów studzą również eksperci. Czy państwo w Europie Środkowo-Wschodniej ma szansę wyrosnąć na nową, liczącą się lokalizację dla inwestorów, przyciągając jednocześnie turystów z całego świata?

Park, który zmieni turystyczną mapę Europy

Ostatnie tygodnie media obiegły doniesienia na temat projektu o ogromnej skali. Dracula Land, planowany w bezpośrednim sąsiedztwie Bukaresztu, to inwestycja o skali rzadko spotykanej w tej części kontynentu. Ma to być park tematyczny oparty na ikonicznej postaci Draculi, z budżetem szacowanym na około 1 mld euro. Już same liczby sytuują przedsięwzięcie poza kategorią lokalnej atrakcji turystycznej i lokują je w obszarze strategicznych inwestycji o ambicjach międzynarodowych.

Deweloperzy konsekwentnie podkreślają, że Dracula Land nie będzie klasycznym parkiem rozrywki, lecz immersyjnym doświadczeniem zakorzenionym w rumuńskiej mitologii. W czasach, gdy globalne marki rozrywki coraz częściej sięgają po uniwersalne, lecz kulturowo neutralne narracje, Rumunia stawia na lokalność jako atut. Mit Draculi jest elementem tożsamości kulturowej, który przez dekady funkcjonował na styku literatury, historii i popkultury.

Ważną częścią parku ma być również warstwa cyfrowa. Dracula Land ma oferować też dostęp do metawersum, czyli wirtualnego świata, w którym spotkać się mogą odwiedzający park. Ma to być narzędzie budowania relacji z odbiorcą poza fizyczną wizytą w parku. Twórcy celują w model ciągłego zaangażowania. Gość nie musi odwiedzać atrakcji regularnie, by być częścią uniwersum także przed przyjazdem i długo po wyjeździe. Takie podejście coraz częściej obserwujemy u globalnych liderów branży, jednak w Europie Środkowo Wschodniej wciąż pozostaje wyjątkiem. 

Ambicje Dracula Land są jasno sformułowane. Projekt ma stać się największym w Europie kompleksem łączącym rozrywkę, handel i technologię, a w szerszej perspektywie impulsem do przekształcenia Rumunii w rozpoznawalny hub globalnej rozrywki. Park nie jest zatem celem samym w sobie. 

Nieprzypadkowo Dracula Land bywa określany mianem „Transylwańskiego Disneylandu”. Choć porównanie to upraszcza rzeczywistość, dobrze oddaje skalę aspiracji. W planach znalazły się nie tylko klasyczne atrakcje tematyczne, lecz także park wodny, strefy termalne i spa oraz dzielnica handlowa. To wyraźny ukłon w stronę współczesnego modelu, w którym granice między turystyką, wellness, zakupami i imprezami coraz częściej się zacierają.

Fot. Dracula Land

Równie istotna jest lokalizacja. Kompleks ma powstać na obszarze 160 hektarów, zaledwie 20 minut od centrum Bukaresztu i około 15 minut od międzynarodowego lotniska Otopeni. Taka dostępność logistyczna znacząco obniża barierę wejścia zarówno dla turystów zagranicznych, jak i dla rynku lokalnego. Zresztą lokalni odbiorcy parku już określani są jako kluczowi dla stabilności frekwencyjnej. 

W kolejnych latach to właśnie takie przedsięwzięcia mogą wyznaczać kierunek rozwoju branży w Rumunii.

Wpływ gospodarczy i długoterminowa wizja

Z perspektywy branży Dracula Land nie jest wyłącznie projektem rozrywkowym. To inwestycja o wyraźnym ciężarze makroekonomicznym. Szacunki mówią o ponad 5 tys. miejsc pracy, obejmujących szerokie spektrum kompetencji. Chodzi o prace operacje, hotelarstwo, technologie immersyjne, a także sektor kreatywny i eventowy. W praktyce oznacza to stworzenie nowego, wyspecjalizowanego rynku pracy, który może przyciągać nie tylko lokalnych pracowników, lecz także międzynarodowe know how.

Prognozowany wpływ ekonomiczny rzędu 5 mld euro w perspektywie dekady plasuje Dracula Land w zupełnie innej kategorii niż większość dotychczasowych inwestycji turystycznych w Rumunii. Przy zakładanej frekwencji około 3 mln odwiedzających rocznie już w pierwszej fazie funkcjonowania park ma potencjał stać się jednym z najważniejszych katalizatorów ruchu turystycznego w Europie Środkowo Wschodniej. Co istotne, mówimy tu nie tylko o wpływach z biletów. To również noclegi, gastronomia, transport, handel i usługi towarzyszące.

Dla Rumunii oznacza to realną szansę na zmianę struktury turystyki. Z modelu opartego głównie na sezonowości i rozproszonej ofercie regionalnej na model destynacyjny, skoncentrowany wokół jednego dużego ośrodka.  Dracula Land może stać się impulsem do dalszych inwestycji infrastrukturalnych, zarówno publicznych, jak i prywatnych, oraz bodźcem rozwoju całych obszarów podmiejskich Bukaresztu.

Jeszcze ważniejszy jest jednak wymiar strategiczny. Projekt od początku wpisywany jest w długoterminową wizję wzmacniania pozycji Rumunii na globalnej mapie turystyki i rozrywki. W tym ujęciu Dracula Land pełni funkcję znacznie szerszą niż park tematyczny. Ma to być przestrzeń, w której mit staje się nośnikiem nowoczesnego storytellingu.

Jeszcze jeden park z Draculą

Dracula Land nie jest jedyny, bo w Miercurea-Ciuc w Rumunii powstaje jeszcze jeden park rozrywki inspirowany dziedzictwem Transylwanii. „Dracula Park” ma zostać otwarty w 2027 roku i połączy lokalną historię oraz legendy z klasycznymi atrakcjami parkowymi. Projekt o wartości 56 mln euro realizowany jest we współpracy z włoską firmą Zamperla, renomowanym producentem atrakcji działającym na całym świecie, m.in. dla Disneylandu i Universal Studios.

Fot. Facebook – Csíkszereda Városháza 

Inwestycja powstaje w rejonie Băile Jigodin jako wspólne przedsięwzięcie lokalnego przedsiębiorcy Lénárda Andrása i władz miasta. Park ma stworzyć ponad 200 miejsc pracy i przyciągać około 600 tys. gości rocznie, wzmacniając lokalną turystykę i sektor usług.

Tu też motywem przewodnim obiektu będzie kulturowe i historyczne dziedzictwo regionu. Zaplanowano strefy tematyczne nawiązujące do postaci Draculi i króla Macieja Korwina oraz ekspozycje prezentujące kulturę Szeklerów, Sasów, Rumunów i Romów.

Pierwszy etap projektu obejmie adaptację dawnej hali przemysłowej i budowę około 40 obiektów usługowych. W kolejnej fazie przewidziano część noclegową oraz rezerwat niedźwiedzi połączony z parkiem i kolejką linową, co ma zachęcić turystów do dłuższych pobytów.

Gdy influencer buduje miasto rozrywki

Na drugim biegunie rumuńskiego boomu rozrywkowego znajduje się Nibiru. To projekt, który pod wieloma względami przeczy klasycznym schematom planowania atrakcji, a jednocześnie wpisuje się w logikę współczesnej kultury doświadczeń.

Resort ma powstać między Costinești a Tuzlą nad Morzem Czarnym. Planowana powierzchnia to 1,6 mln m kw. Inwestor ogłaszał, że pierwszy etap i pierwsze atrakcje chce otworzyć już w lipcu 2026 roku. Twórcą konceptu jest 24-letni Andrei Selaru znany jako Selly – najpopularniejszy rumuński vloger.

Fot. Andrei Selaru / Nibiru

Już sama geneza projektu jest intrygująca. Nibiru nie powstaje z inicjatywy międzynarodowego operatora parków tematycznych ani dewelopera hotelowego. W pierwszej fazie budowy budżet przekracza 50 mln euro. Biorąc pod uwagę, że to projekt realizowany przez 24-letniego influencera, może robić wrażenie.

Sercem kompleksu ma być Nibiru Arena, obiekt o pojemności 30 tys. osób, który według World Record Academy ma stać się największym klubem nocnym na świecie. Autor projektu ma ambicje zaistnienia nie tylko na rynku lokalnym, lecz chce sięgnąć także po międzynarodową publiczność. 

Fot. NIBIRU

Nibiru nie ogranicza się jednak do jednego flagowego obiektu. W planach znajduje się pełnoprawny kompleks rozrywkowo wypoczynkowy, obejmujący centrum handlowe, park rozrywki, rozbudowane przestrzenie eventowe oraz infrastrukturę niezbędną do funkcjonowania całego ekosystemu turystycznego. Ambicją twórców jest stworzenie kurortu nadmorskiego, który nie tyle uzupełni istniejącą ofertę rumuńskiego wybrzeża, co spróbuje ją zdefiniować na nowo.

Sam twórca opisuje Nibiru jako projekt budowany „od zera”, w oparciu o najwyższe standardy funkcjonalne i operacyjne. Kluczowym pojęciem jest tu „tymczasowe miasto”. Nibiru ma działać jak w pełni funkcjonalny organizm miejski, z komunikacją, usługami, handlem i rozrywką. Projekt ma być jednak aktywny wyłącznie w sezonie letnim, czyli stosować model znany dotąd głównie z największych festiwali muzycznych na świecie.

Baśń staje się narzędziem rewitalizacji miasta

Na tle spektakularnych prywatnych inwestycji, takich jak Dracula Land czy Nibiru, projekt realizowany w Codlei pokazuje inne, lecz nie mniej istotne oblicze rumuńskiej transformacji sektora rozrywki.  Punktem wyjścia jest rewitalizacja przestrzeni miejskiej poprzez narrację kulturową. Inicjatywa zakłada utworzenie Muzeum Romańskich Baśni Ludowych w Codlei. Ma przekształcić nieużytkowane dotąd tereny w destynację turystyczno-edukacyjną opartą na motywach rumuńskich baśni ludowych.

Fot. Codlea Info

Inicjatorem jest samorząd lokalny, realizujący przedsięwzięcie we współpracy z Regionalną Agencją Rozwoju Regionu Centralnego. Wpisuje się to w szerszą strategię zwiększania atrakcyjności turystycznej miasta.

Założeniem jest stworzenie parku tematycznego inspirowanego rumuńskim folklorem, który pozwoli Codlei wyraźnie odróżnić się od innych atrakcji w regionie Braszowa. Zamiast powielać istniejące formaty lub konkurować skalą, miasto stawia na unikalność treści, czyli lokalne opowieści, motywy baśniowe i edukacyjny charakter.

To model coraz częściej obserwowany w Europie. Mniejsze miasta budują rozpoznawalność poprzez wyspecjalizowane, narracyjne atrakcje, zamiast próbować rywalizować z dużymi ośrodkami masowej turystyki.

Dekada, która ugruntowała pozycję Dino Parc Râșnov

Rynek rozrywki w Rumunii to jednak nie tylko nowe inwestycje. Niektóre działające już obiekty inwestują w swój rozwój. To np. istniejący od 10 lat park dinozaurów Dino Parc Râșnov. Najnowsza inwestycja o wartości około 2 mln euro ma na celu podniesienie atrakcyjności dla odwiedzających.

Rozbudowa, która potrwa do 2026 r., obejmie między innymi montaż 15 nowych dinozaurów animatronicznych, uruchomienie dwóch sal kinowych oraz wdrożenie systemów cyfrowych: od hologramów po ekrany multimedialne. Uzupełnieniem będą tematyczne place zabaw, a także instalacje fotowoltaiczne. Projekt jest częściowo finansowany ze środków UE.

Fot. Dino Parc Râșnov

Jak podkreśla Adrian Apostu, dyrektor generalny Dino Parcu, park od początku był pomyślany jako projekt o znaczeniu społecznym i regionalnym. W ciągu dekady Dino Parc odwiedziło blisko 4 mln gości, co było ogromnym bodźcem do rozwoju turystycznego Râșnova. W 2024 r. aż 60 proc. turystów odwiedzających miasto wskazało Dino Parc jako główny cel przyjazdu.

Dino Parc Râșnov został wyróżniony tytułem Destination of the Year 2025 w kategorii „Fun & Adventure” przez Radę Okręgu Sybin. Trafił też na listę European Best Destinations. 

Gdy dziedzictwo staje się rozrywką

Położona na obrzeżach Klużu Napoki w północno zachodniej części kraju, Salina Turda to jeszcze jeden obiekt turystyczny, który doczekał się rewitalizacji.

To jedna z najstarszych kopalni soli na świecie. Jej początki sięgają co najmniej 1075 roku, a eksploatacja, prowadzona niemal nieprzerwanie od średniowiecza, trwała aż do pierwszej połowy XX wieku. Kopalnia przez dekady pozostawała zamkniętym, niemal zapomnianym świadkiem przemysłowej przeszłości regionu.

Dziś, ponad 120 metrów pod ziemią, Salina Turda funkcjonuje jako jedna z najbardziej niezwykłych atrakcji turystycznych Europy. Monumentalne przestrzenie, precyzyjnie zaprojektowane oświetlenie i futurystyczna scenografia sprawiają, że wnętrze kopalni bardziej przypomina plan filmu science fiction niż kopalnię. Kontrast nadaje Salinie Turda unikalny charakter.

Fot. Pexels / Szyb w kopalni Salina Turda

Jedną z największych atrakcji pozostaje także podziemne jezioro, po którym można pływać łodziami wiosłowymi. Oferta Saliny Turda została jednak zaprojektowana tak, aby wyjść poza bierne zwiedzanie. Na gości czeka oferta rozrywkowa i sportowa – np. mini golf, badminton, kręgielnia. Centralnym punktem podziemnego parku jest diabelski młyn. Ważnym elementem kompleksu jest również amfiteatr wykuty w soli, który przez cały rok gości wydarzenia kulturalne. 

Z punktu widzenia branży Salina Turda jest przykładem modelowej adaptacji dziedzictwa przemysłowego.

Czy na pewno jest tak dobrze?

Choć Rumunia w 2023 r. prawie dogoniła Polskę pod względem PKB per capita i przez lata notowała szybki wzrost, obecna sytuacja gospodarcza każe ostudzić optymizm. Wyhamowanie dynamiki, bardzo wysoki deficyt budżetowy sięgający 9,3 proc. PKB w 2024 r., napędzany wydatkami publicznymi, oraz utrzymująca się wysoka inflacja stawiają przed państwem poważne wyzwania.

Konieczna staje się konsolidacja fiskalna, a kluczowe pytania dotyczą zdolności do skutecznego zarządzania długiem publicznym, poprawy efektywności inwestycji i jakości usług publicznych. Potencjał wynikający z zasobów naturalnych i rosnącego sektora usług pozostaje istotny, jednak jego wykorzystanie zdecyduje o tym, czy dotychczasowe sukcesy okażą się trwałe.

Agnieszka Olsen, kierownik Zagranicznego Biura Handlowego w Bukareszcie w Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu, ocenia obecną sytuację makroekonomiczną Rumunii jako niejednoznaczną, z widocznymi oznakami stabilności, ale także z narastającymi wyzwaniami strukturalnymi.

Jak wskazuje przedstawicielka PAIH, rumuńska gospodarka w ostatnich latach rozwijała się w sposób relatywnie stabilny, jednak w 2023 roku tempo wzrostu PKB wyraźnie spowolniło. Było to efektem globalnych zawirowań, w szczególności presji inflacyjnej oraz kryzysu energetycznego. Wartości wzrostu są wciąż odpowiednie w porównaniu do innych krajów regionu, ale zauważalne są oznaki osłabienia – podkreśla rozmówczyni Parkmag.pl.

Fot. Pixabay / Zamek Bran w Rumunii

Jednym z najpoważniejszych problemów pozostaje inflacja, napędzana przede wszystkim wzrostem cen energii, żywności i materiałów budowlanych, a także podwyższeniem stawki VAT z 19 do 21 proc. Zdaniem ekspertki z PAIH najnowsze dane sugerują, że presja inflacyjna może utrzymywać się dłużej niż w poprzednich latach, co stanowi istotne wyzwanie zarówno dla gospodarstw domowych, jak i dla prowadzenia polityki monetarnej.

Na tle tych trudności relatywnie dobrze prezentuje się rynek pracy, ale przede wszystkim z perspektywy pracowników. Dla przedsiębiorców sytuacja wygląda znacznie mniej korzystnie: brakuje rąk do pracy albo są one coraz droższe, oczekiwania płacowe systematycznie rosną, a jednocześnie nie zawsze idzie za tym wzrost zaangażowania czy efektywności. W tym sensie dobra kondycja rynku pracy nie jest zjawiskiem uniwersalnym, lecz wyraźnie zależnym od punktu widzenia.

Wskaźnik bezrobocia utrzymuje się na poziomie około 5–6 proc., co – jak zaznacza ekspertka – jest zjawiskiem obserwowanym od wielu lat. Niski poziom bezrobocia nie wynika jednak wyłącznie z dobrej kondycji gospodarki, lecz w dużej mierze z faktu, że znaczna część obywateli emigruje za granicę w poszukiwaniu pracy.

Fot. Pixabay / Okolica miasta Râșnov

Jednocześnie Rumunia nadal przyciąga inwestycje zagraniczne, zwłaszcza w sektorach IT, odnawialnych źródeł energii oraz infrastruktury. Rząd podejmuje działania mające na celu poprawę klimatu inwestycyjnego, jednak – jak zauważa Agnieszka Olsen – inwestorzy wciąż napotykają istotne bariery. Wielkim wyzwaniem jest niejasne stosowanie prawa w zależności od urzędu i regionu, a także rozbudowana biurokracja oraz opieszałość w wydawaniu niezbędnych pozwoleń i autoryzacji.

Istotną rolę w gospodarce Rumunii odgrywa sektor usług, w tym IT, finanse oraz turystyka. Po załamaniu wywołanym pandemią COVID-19 turystyka notuje wyraźne odbicie, co przekłada się na wzrost zatrudnienia i ożywienie aktywności gospodarczej w wielu regionach kraju.

Gospodarka w Rumunii mierzy się jednak z poważnymi problemami strukturalnymi. Rosnące koszty życia, nierówności społeczne oraz obawy dotyczące stabilności infrastruktury pozostają realnym zagrożeniem dla długofalowego rozwoju. Dodatkowym obciążeniem jest jeden z najwyższych deficytów budżetowych w Unii Europejskiej. Nowy rząd próbuje ograniczyć lukę fiskalną poprzez wprowadzanie kolejnych podatków, mimo że kraj zmaga się z wyjątkowo niską ściągalnością VAT, sięgającą około 30 proc., przy średniej unijnej na poziomie 7 proc. Sytuację pogarsza również utrzymywanie wielu przedsiębiorstw państwowych, które od lat generują straty.

Zdaniem Agnieszki Olsen w najbliższym czasie kluczowe będzie uważne monitorowanie wskaźników makroekonomicznych oraz działań podejmowanych przez państwo w odpowiedzi na narastające napięcia fiskalne i regulacyjne, które mogą mieć istotny wpływ na dalsze perspektywy rozwoju rumuńskiej gospodarki. Jednocześnie ekspertka podkreśla, że Rumunia pozostaje bardzo interesującym, pełnym możliwości kierunkiem dla polskich inwestorów i przedsiębiorców planujących ekspansję handlową za granicą.

Zapytana o wydatki związane z sektorem rozrywki Agnieszka Olsen zaznacza, że obiekty kulturalne są raczej w opłakanym stanie. Budżet państwa ma ogromny deficyt, dlatego wydatki na kulturę są bardzo ograniczane.

Fot. Dracula Land

Rumunia i Polska na wspólnej osi rozwoju

Równolegle do lokalnych i narodowych projektów rozrywkowych coraz wyraźniej zaznacza się w Rumunii obecność międzynarodowych operatorów, którzy postrzegają Europę Środkowo Wschodnią jako jeden, spójny rynek wzrostu. Przykładem tej tendencji jest współpraca Momentum Leisure z Leisure Expert Group. Partnerstwo ma zaowocować nowymi parkami tematycznymi zarówno w Rumunii, jak i w Polsce.

Jak podkreśla Wouter Dekkers, dyrektor generalny Momentum Leisure, ambicją firmy jest tworzenie parków rozrywki atrakcyjnych zarówno dla lokalnych społeczności, jak i dla turystów. Momentum Leisure nie jest przecież w Europie Środkowej nowicjuszem. Sieć Majalandów w Polsce stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów ekspansji w regionie, opartej na formacie familijnym, a zarazem elastycznym wobec lokalnych uwarunkowań.

Potwierdzeniem tej tendencji jest także nowa inwestycja Momentum Leisure w Gliwicach. Powstający – nienazwany jeszcze – park rozrywki, warty ponad 50 mln euro, stanie się kolejnym impulsem rozwojowym dla całego regionu Górnego Śląska. Gliwice, korzystając z dobrej koniunktury gospodarczej i otwartości na inwestorów, stają się naturalnym wyborem dla sektora rozrywkowego.

Z perspektywy rumuńskiego rynku współpraca z Momentum Leisure ma znaczenie wykraczające poza pojedyncze realizacje. Pokazuje, że kraj zaczyna być postrzegany jako pełnoprawny partner w regionalnej strategii rozwoju rozrywki. 

Początek nowej ery?

Rumunia coraz wyraźniej testuje granice własnego potencjału w sektorze rozrywki. Skala i różnorodność realizowanych projektów pokazują, że kraj przestaje postrzegać rozrywkę wyłącznie jako dodatek do gospodarki, a zaczyna traktować ją jako narzędzie długofalowej transformacji strukturalnej.

Ostateczny efekt tej strategii będzie jednak zależny od czynników wykraczających poza sam sektor rozrywkowy. Stabilność makroekonomiczna, zdolność do ograniczenia deficytu, przewidywalność regulacyjna oraz sprawność administracji publicznej zdecydują o tym, czy zapowiadane projekty przełożą się na trwałą wartość gospodarczą.

Jeśli jednak Rumunia zdoła połączyć inwestycje z konsekwentną polityką państwa, może w perspektywie najbliższej dekady stać się rynkiem zdolnym do tworzenia atrakcji opartych na regionalnym dziedzictwie. Dla branży rozrywkowej to sygnał, że Europa Środkowo-Wschodnia to nie tylko miejsca inwestycji, lecz także laboratoria nowych formatów rozrywki, testowanych z myślą o długofalowym rozwoju całego regionu.

Dyskusja

Dodaj komentarz

Czytaj także

Newsletter