W łódzkim Aquaparku Fala przeprowadzono eksperyment procesowy związany ze śmiercią siedmioletniego chłopca, który podczas wakacyjnych zajęć znalazł się pod wodą. Śledczy odtworzyli rozmieszczenie ratowników i opiekunek oraz sprawdzili, jak wyglądała widoczność w miejscu zdarzenia. Zebrany materiał trafi teraz do biegłego z zakresu ratownictwa wodnego.
Odtworzono sytuację z dnia wypadku
Pod koniec lipca w Aquaparku Fala w Łodzi podczas zajęć pływackich tonął siedmioletni chłopiec, który później zmarł w szpitalu. Prokuratura odtworzyła teraz przebieg zdarzeń, aby sprawdzić, co mogli widzieć ratownicy i opiekunki.
Czynności przeprowadzono 28 września. Na czas eksperymentu Aquapark Fala został wyłączony z normalnego użytkowania, a w rekonstrukcji uczestniczyli funkcjonariusze policji.

Ich zadaniem było możliwie wierne odtworzenie warunków, jakie panowały w obiekcie w dniu tragedii. Funkcjonariusze zajęli między innymi miejsca, w których znajdowali się wówczas ratownicy oraz osoby sprawujące opiekę nad grupą dzieci.
W wodzie umieszczono także specjalnie przygotowany manekin imitujący dziecko. Miał on pozwolić śledczym sprawdzić, jak widoczna była osoba znajdująca się pod powierzchnią wody.
Sprawdzono, co mogli widzieć ratownicy
Jednym z najważniejszych elementów eksperymentu było ustalenie, jakie pole widzenia mieli ratownicy ze swoich stanowisk.
Jak wynika z informacji przekazanych przez prokuraturę, w chwili zdarzenia obaj znajdowali się na wieżyczkach. Podczas rekonstrukcji funkcjonariusze zajęli te same miejsca.
Śledczy odtworzyli także położenie opiekunek grupy. Według prokuratury jedna z osób sprawujących opiekę nad dziećmi znajdowała się zaledwie kilka metrów od miejsca, w którym przebywał tonący siedmiolatek.
Dotychczasowe ustalenia wskazują również, że sama konstrukcja basenu nie uniemożliwiała obserwowania tego fragmentu niecki.

Dwa warianty nadzoru nad basenem
Eksperyment przeprowadzono w dwóch konfiguracjach. W pierwszej odtworzono sposób pracy odpowiadający sytuacji z dnia wypadku. Ratownicy pozostawali wtedy na swoich stanowiskach obserwacyjnych.
Drugi wariant miał charakter porównawczy. Sprawdzano w nim, jak zmienia się widoczność, kiedy ratownik porusza się wzdłuż brzegu basenu zamiast obserwować akwenu wyłącznie z jednego miejsca.
Przebieg obu prób został zarejestrowany. Materiał z kamer ma pomóc w ustaleniu, czy sposób nadzorowania basenu był wystarczający.

Decydująca będzie opinia eksperta
Na tym etapie prokuratura nie przesądza, czy osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo popełniły błąd.
Nagrania z eksperymentu oraz pozostały materiał zgromadzony w śledztwie przeanalizuje biegły z zakresu ratownictwa wodnego. Jego zadaniem będzie ocena, czy ratownicy działali zgodnie z obowiązującymi zasadami oraz czy zagrożenie mogło zostać zauważone wcześniej.
Ekspertyza może mieć kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu postępowania.
CZYTAJ TAKŻE: Hotel ze 180. pokojami przy Aquaparku Fala. Ruszył kluczowy etap inwestycji
Śledztwo po śmierci siedmiolatka
Do tragedii doszło pod koniec lipca podczas wakacyjnych zajęć organizowanych w Aquaparku Fala. Siedmioletni chłopiec znalazł się pod wodą i przez pewien czas nie został zauważony.
Z basenu wyciągnął go inny użytkownik obiektu. Dziecko w ciężkim stanie trafiło do szpitala, gdzie przez kilkanaście dni lekarze walczyli o jego życie.
Ostatecznie stwierdzono śmierć mózgu chłopca. Rodzina zdecydowała o przekazaniu jego organów do transplantacji.
Prokuratura bada obecnie sprawę pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. Pod uwagę brana jest ewentualna odpowiedzialność czterech osób: dwóch ratowników i dwóch opiekunek. O dalszych decyzjach śledczych zdecydują przede wszystkim wyniki ekspertyzy.

