Siedmioletni chłopiec zmarł po wypadku, do którego doszło pod koniec lipca podczas zajęć pływackich w łódzkim Aquaparku Fala. Mimo wysiłków lekarzy jego życia nie udało się uratować. Informację o śmierci chłopca przekazało Radio Łódź.
Chłopiec zmarł po dwóch tygodniach
Do tragedii doszło podczas wakacyjnych zajęć nauki pływania organizowanych na terenie łódzkiego aquaparku Fala. Siedmiolatek znalazł się pod wodą i przez pewien czas pozostawał niezauważony. Ostatecznie chłopca wyciągnął z basenu mężczyzna korzystający z sąsiedniego toru.
Po wypadku dziecko w ciężkim stanie trafiło do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Przez kolejne dwa tygodnie lekarze walczyli o jego życie.
Jak przekazało Radio Łódź, rzecznik szpitala Adam Czerwiński poinformował, że u chłopca stwierdzono śmierć mózgu.
Rodzice siedmiolatka zdecydowali się na pośmiertne przekazanie jego organów do przeszczepów. Procedurę nadzoruje Poltransplant. Rodzina poprosiła jednocześnie o uszanowanie jej prywatności.
Śledczy sprawdzają pracę ratowników
Okoliczności tragedii bada prokuratura. Śledczy sprawdzają, czy osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo podczas zajęć prawidłowo wykonywały swoje obowiązki.
Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, w chwili zdarzenia na stanowiskach znajdowało się dwóch ratowników. Według śledczych ich pozycje pozwalały na obserwowanie miejsca, w którym znajdował się chłopiec.
W sprawie analizowane jest również to, w jaki sposób zorganizowano nadzór nad uczestnikami zajęć oraz czy reakcja osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo była właściwa.
Po śmierci dziecka może zmienić się kwalifikacja prawna postępowania. Początkowo śledztwo dotyczyło narażenia chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Teraz prokuratura może rozważyć prowadzenie sprawy także pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci.
CZYTAJ TAKŻE: Hotel ze 180. pokojami przy Aquaparku Fala. Ruszył kluczowy etap inwestycji
