Hydropolis we Wrocławiu nie jest klasycznym centrum nauki. Przynajmniej ja tak odbieram to miejsce, które z opowiadania o wodzie uczyniło prawdziwą sztukę. Moją trzygodzinną wizytę w obiekcie wypełniło obcowanie z technologią, wyjątkową scenografią i wiedzą. Śmiało mogę powiedzieć, że kompleks jest doskonałym przykładem tego, jak zbudować niezwykłą atrakcję z pogranicza edutainment, eksperymentowania i rozrywki. W tekście postaram się wyjaśnić, dlaczego Wrocław posiada miejsce, którego może pozazdrościć mu cała Europa.  

Zabytek w służbie turystyki i edukacji

Zacznę od garści informacji praktycznych – Hydropolis to unikatowe centrum wiedzy o wodzie, łączące edukację z nowoczesną formą wystawienniczą. Kompleks znajduje się przy ul. Na Grobli we Wrocławiu i to właśnie tam udałem się od razu po przyjeździe do miasta. Hydropolis istnieje od 2015 roku i jego budowa kosztowała 60 mln zł. Dziś wydaje się, że to środki nie aż tak duże (patrząc na skalę obiektu), a na pewno wydane mądrze. Bo miejsce oprócz edukowania stanowi doskonały przykład rewitalizacji infrastruktury poprzemysłowej.

Może cię zainteresować:

Przekonałem się o tym już na samym początku. Hydropolis mieści się w zabytkowym XIX-wiecznym zbiorniku wody. Tym samym od pierwszych chwil wiemy, z jakim miejscem mamy do czynienia. Gdzie nie spojrzałem, tam niemal z każdego zakątka wyłaniała się monumentalna, ceglana Wieża Ciśnień, która dodawała centrum majestatu. I tu ciekawostka – mimo że sam w środku nie byłem, to podobno znajduje się tam ogromne koło zamachowe o średnicy 7,5 metra. Ciekawe, czy można je zobaczyć…

Hydropolis
Fot. Materiały własne (Budowa Hydropolis kosztowała 60 mln zł)

Po przejściu przez kasy biletowe jeszcze przed wejściem do głównego budynku, przywitała mnie olbrzymia drukarka wodna. Mierzy ona aż 46,5 m długości! To najdłuższa taka instalacja w całej Europie! Zużywa aż 2700 litrów wody, lecz na szczęście dzieje się to w obiegu zamkniętym. Na tworzonej przez drukarkę ścianie pojawiają się różne napisy, w tym np. HYDROPOLIS. Jeden z takich napisów udało mi się uwiecznić na zdjęciu. Mała rzecz, a cieszy… i robi wrażenie.

Hydropolis
Fot. Materiały własne (Drukarka wodna mierzy aż 46,5 m długości)

Przemyślane zwiedzanie

W środku było jeszcze ciekawiej. Zacznijmy od tego, że kierunek zwiedzania, a także konkretne obszary i strefy, wyznacza zainstalowany w podłodze multimedialny panel, który kształtem nawiązuje do płynącej stróżki wody. Zmienia kolor i posiada oznaczenia, które ułatwiają turystom poruszanie się. To element tematyzacji, której w Hydropolis jest całkiem sporo.

Hydropolis
Fot. Materiały własne (W podłodze budynku zainstalowane zostały elementy imitujące wodę)

Pierwszym etapem wizyty była strefa Planeta Wody. Oglądnąłem 10-minutowy film, który zabrał mnie w zakamarki kosmosu i wyjaśnił, jak powstała na Ziemi woda. Całość zrobiła spore wrażenie m.in. za sprawą jakości obrazu, dźwięku, przyciemnienia przestrzeni oraz… 65-metrowego ekranu, czyli projekcji 360º! Kawał ekranu! Dla koneserów dodam, że narratorem w strefie jest legenda branży lektorskiej pani Krystyna Czubówna.

Hydropolis
Fot. Materiały własne (Strefa Planeta Wody – pierwszy obszar zwiedzania w Hydropolis)

Całe Hydropolis składa się z 7 stałych stref tematycznych. Nie będę opowiadał o wszystkich, nie ma to sensu, ale krótko zatrzymam się przy kilku ważniejszych miejscach i instalacjach. W Strefie Głębin podziwiałem najbardziej przerażające stworzenia morskie i wszedłem do repliki batyskafu „Trieste”. To okręt podwodny, który w 1960 roku dotarł, jako pierwszy pojazd załogowy do najgłębszego punktu na Ziemi na poziomie 11 km!

Hydropolis
Fot. Materiały własne (Replika batyskafu „Trieste”)

W Strefie Ocean Życia zobaczyłem ewolucję życia, które powstało w wodzie ok. 3,3 miliarda lat temu. Najdłużej wzrok zatrzymałem na instalacji przedstawiającej ławicę ryb. Dzięki grze świateł tworzyła ona wrażenie niezliczonej liczby ryb przepływającej nad zwiedzającymi.

Hydropolis
Fot. Materiały własne (Eksponaty multimedialne wypełniają Hydropolis)

Była też Strefa Człowiek i Woda, która mówiła o wodzie więcej, niż wiedziałem, w tym m.in. wyjaśniła mi, dlaczego aż 60 proc. masy ciała każdego z nas stanowi woda. Z kolei Strefa Historia Inżynierii Wodnej najbardziej przypominała klasyczne centrum nauki, a eksponaty można było dotknąć, przetestować i wypróbować. Oczywiście wcześniej też było to możliwe, natomiast w tym miejscu, było to najbardziej intuicyjne. W tej strefie znajdziemy zegar wodny, śrubę Archimedesa czy koło wodne.

Ekologia na pierwszym miejscu

W całym centrum bardzo duży nacisk kładzie się na ekologię i przekonywanie do picia wody… z kranu. Do mnie ten komunikat trafił, szczególnie że na co dzień sam preferuję picie popularnej kranówki. Mocno rezonowały ze mną instalacje ukazujące spakowane w jedną całość plastikowe butelki. Opatrzone były informacją o zużytych kilogramach plastiku. Jeden z „eksponatów” ważyły 104 kg, a zakup wody z tych butelek kosztował 5552 zł. Przyznam, że to miejsce zrobiło na mnie wrażenie i otworzyło oczy.

Hydropolis
Fot. Materiały własne („Plastikowe eksponaty”, które mają otwierać oczy odwiedzającym)

Technologiczne ciekawostki

Kilka słów należy się technologii w centrum. W Hydropolis kluczowy jest multimedialny sposób prezentowania wiedzy. W zasadzie w każdym miejscu, które minąłem, albo przy którym zatrzymałem się na dłużej były ekrany multimedialne, animacje czy projekcje. I oczywiście w 2026 roku nie jest to nic nadzwyczajnego, ale w tym miejscu tematyczne podejście do ekspozycji połączone z grą światłem i dźwiękiem, naprawdę robiło wrażenie. Przyciemnienie w pomieszczeniach nawiązywało do świata głębin, ale miało też być zachętą do wyciszenia i obserwacji wystaw. Dźwięki symulowały, jak gdyby człowiek znajdował się pod powierzchnią oceanu. To immersja na wysokim poziomie.

Hydropolis
Fot. Materiały własne (Goście centrum otoczeni są eksponatami immersyjnymi)

Technologia „beaconów” w Hydropolis to też fajna sprawa. O czym mówię? To system małych nadajników radiowych automatycznie uruchamiający opowieść lektora w telefonie, w chwili, gdy odbiorca zbliża się do konkretnego eksponatu. Łatwe i praktyczne.

Do tego widziałem technologie wodne np. wir wodny czy ekran z rozbitych cząsteczek – to też przykuwało uwagę. Podobnie jak stoły multimedialne np. pozwalające analizować mapy Wrocławia czy system wodociągowy. Jako że całość była multimedialna, człowiek jakoś dłużej chciał się angażować w sprawdzanie eksponatów.

Super edukacyjnym miejscem był „ogień z wody”, w którym kluczą rolę grała para wodna i światło. Gdy podszedłem do wystawy, to miałem wrażenie, że z jednej strony eksponat jest niezwykle skomplikowany, a z drugiej  prosty w konstrukcji. „Firefall” to anglojęzyczna nazwa zjawiska przyrodniczego i to ono zostało ukazane w tym miejscu. Wykorzystano do tego światło, przyciemnienie i złudzenie optyczne.

W Hydropolis występują też elementy grywalizacji np. pływanie z delfinami czy interaktywny ekran parowy. Gdy przechodziłem obok nich, kilka osób korzystało z atrakcji i wydawało się, że zabawa przypadła im do gustu. Polecam spróbować.

Hydropolis
Fot. Materiały własne (VR – jedna z atrakcji Hydropolis)

Hydropolis mocno angażuje. Pomagają w tym mniejsze elementy jak wspomniane ekrany multimedialne, ale też większe eksponaty. Podczas zwiedzania natrafiłem na pojazd floty MPWiK Wrocław, w którym można wcielić się w rolę pracownika brygady. Można zlokalizować uszkodzenie sieci, usunąć usterkę, wezwać pomoc do awarii itp. Cała wystawa MPWiK miała swoich fanów, którzy mogli poznać niuanse funkcjonowania przedsiębiorstwa.

Hydropolis
Fot. Materiały własne (Strefa, gdzie można poznać funkcjonowanie MPWiK Wrocław)

Czy polecam?

Po zakończeniu zwiedzania czekał na mnie sklep z pamiątkami oraz kawiarnia, czyli klasyczne akcenty, które często w przypadku turystów dopełniają wizyty. Jak oceniam Hydropolis? W kategorii centrum nauki daje: 8/10, czyli dość wysoko. To unikatowe miejsce w Polsce i Europie, które śmiało mogę polecić. Świetna tematyzacja, wciągająca technologia, immersja i dużo wiedzy. Cały kompleks wypełniają też ciekawostki i wyraźna autentyczność, która w obecnych czasach jest na wagę złota.

Hydropolis
Fot. Materiały własne (Sklep z pamiątkami w centrum nauki)

Z pewnością mogę polecić kompleks wszystkim osobom, które zamierzają wybrać się do Wrocławia. To kawał wiedzy, a przy tym ciekawe „experience” w wersji immersyjnej i storytellingowej.

PS Dla osób szukających kolejnego wrocławskiego krasnala tip na koniec – Krasnal Hydrek znajduje się zaraz przy wejściu do kas. Nie dziękujcie.

Hydropolis
Fot. Materiały własne (Krasnal Hydrek przed wejściem do centrum)