Materiał Książula o gastronomii we wrocławskim zoo wywołał sporą dyskusję w sieci. Film Szymona Nyczke przekroczył już 1,6 mln wyświetleń, a szczególnie dużo emocji wzbudziła jego wizyta w „Karczmie u Lwa”. Youtuber krytycznie ocenił m.in. burgera kosztującego 45 zł oraz hot doga za 17 zł. Po publikacji materiału stanowisko w sprawie przedstawiło miasto Wrocław. Oświadczenie urzędu opublikowała Wirtualna Polska.
Wrocławski ratusz odpowiada na materiał Książula
Internetowy krytyk kulinarny Szymon Nyczke, znany jako Książulo, tym razem przyjrzał się ofercie gastronomicznej dostępnej dla odwiedzających ZOO Wrocław. Film szybko zdobył popularność i w ciągu kilku dni zgromadził ponad 1,6 mln odsłon.
Już na początku nagrania twórca dał do zrozumienia, że ceny i jakość części oferowanego jedzenia zrobiły na nim bardzo złe wrażenie. Najwięcej uwagi poświęcił lokalowi „Karczma u Lwa”. Książulo skrytykował m.in. burgera za 45 zł i hot doga za 17 zł. Jego zdaniem jakość obu produktów była nieadekwatna do ceny, a w przypadku burgera zrezygnował nawet z degustacji.
Jak podał portal Wirtualna Polska, odpowiedzi udzielił Tomasz Sikora z Wydziału Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego Wrocławia. Przedstawiciel miasta potwierdził, że urzędnicy zapoznali się z materiałem Szymona Nyczke i dostrzegają zgłaszane w nim zastrzeżenia dotyczące jakości oraz cen w jednym z lokali.
Ratusz zaznacza jednak, że restauracje i punkty gastronomiczne znajdujące się na terenie zoo nie są prowadzone bezpośrednio przez miasto ani przez sam ogród zoologiczny. Za ich działalność odpowiadają zewnętrzni przedsiębiorcy korzystający z powierzchni na podstawie zawartych umów.
Oznacza to, że samorząd, mimo sprawowania nadzoru właścicielskiego nad miejską spółką, nie może bezpośrednio ingerować w codzienne decyzje biznesowe jej zarządu ani narzucać sposobu postępowania wobec konkretnego najemcy.

Miasto poprosi zarząd zoo o wyjaśnienia
Jednocześnie wrocławski magistrat nie zamierza całkowicie pozostawić sprawy bez reakcji.
Z przekazanego Wirtualnej Polsce stanowiska wynika, że miasto chce zwrócić się do zarządu ZOO Wrocław o przeanalizowanie sytuacji. Oczekuje również rozmowy z przedsiębiorcą prowadzącym krytykowany lokal oraz sprawdzenia, czy jakość świadczonych usług odpowiada oczekiwanym standardom.
Ratusz podkreśla przy tym, że chodzi o kwestie związane z poziomem usług i realizacją zawartej umowy, a nie o urzędową kontrolę bezpieczeństwa żywności.

To kompetencja sanepidu
W oświadczeniu przytoczonym przez Wirtualną Polskę przedstawiciel magistratu zwrócił również uwagę na rozdzielenie dwóch kwestii: konsumenckiej oceny jakości jedzenia i formalnej oceny jego bezpieczeństwa.
To, czy żywność spełnia wymagania sanitarne i może być bezpiecznie podawana klientom, podlega kontroli Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Ani internetowy recenzent, ani miejski urząd nie zastępują w tym zakresie właściwych służb.
Dlatego ratusz nie planuje własnej kontroli restauracji w rozumieniu kontroli sanitarnej. Może natomiast oczekiwać od władz spółki zarządzającej zoo wyjaśnień i działań zmierzających do utrzymania odpowiedniego poziomu gastronomii dostępnej dla odwiedzających.
Miasto przypomniało też, że wszystkie punkty gastronomiczne działające obecnie na terenie ZOO Wrocław prowadzone są przez niezależne firmy zewnętrzne.

CZYTAJ TAKŻE: Nowy wybieg dla rysi w bydgoskim zoo. Lala i Leo wkrótce zamieszkają w nowym domu
