Polska i sześć innych państw Unii Europejskiej domagają się większego wsparcia dla branży turystycznej w regionach sąsiadujących z Rosją, Białorusią i Ukrainą. Powodem są skutki wojny, spadek ruchu turystycznego oraz rosnące obawy dotyczące bezpieczeństwa.
Wojna zmienia decyzje turystów
Wspólny apel do Komisji Europejskiej przygotowały Bułgaria, Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Rumunia i Słowacja. Państwa chcą, aby sytuacja wschodnich regionów została uwzględniona w kolejnej strategii turystycznej UE oraz w przyszłym budżecie wspólnoty.
Przedstawiciele powyższych siedmiu państw zwracają uwagę, że położenie w pobliżu obszaru objętego wojną wpływa na sposób postrzegania całego regionu przez zagranicznych turystów. Nawet jeśli konkretne kierunki pozostają bezpieczne, część podróżnych rezygnuje z wyjazdów lub wybiera inne kraje.

Fot. Ryga
Skutki najmocniej odczuwają małe i średnie przedsiębiorstwa związane z turystyką. Spadek liczby gości przekłada się na niższe przychody hoteli, pensjonatów, restauracji i lokalnych atrakcji. Problem jest szczególnie poważny w miejscach, w których sezon turystyczny odpowiada za znaczną część rocznych dochodów.
Państwa wschodniej flanki wskazują również na mniejsze zainteresowanie inwestorów oraz trudniejszy dostęp firm do finansowania. Rosnąca niepewność związana z sytuacją geopolityczną utrudnia planowanie nowych inwestycji i rozwój oferty turystycznej.
CZYTAJ TAKŻE: Turystyka w UE bije rekordy. Polska w czołówce
Łatgalia pokazuje skalę problemu
Jednym z regionów, w których spadki są szczególnie widoczne, jest położona na wschodzie Łotwy Łatgalia. To obszar graniczący z Rosją i Białorusią, znany m.in. z licznych jezior i rozwijającej się turystyki przyrodniczej.
Badanie przeprowadzone wśród 94 działających tam firm turystycznych i hotelarskich pokazało, że 72 proc. przedsiębiorców odnotowało w czerwcu 2026 roku spadek liczby odwiedzających i obrotów w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Co piąta firma deklarowała natomiast utratę co najmniej połowy dochodów w ciągu 12 miesięcy.

Fot. Pixabay
Dodatkowym problemem są incydenty związane z naruszaniem przestrzeni powietrznej przez drony. Łotewskie władze wskazują, że informacje o takich zdarzeniach szybko wpływają na nastroje turystów i mogą prowadzić do odwoływania rezerwacji hotelowych oraz imprez.
W odpowiedzi na słabszy ruch z dotychczasowych rynków Łotwa próbuje przyciągać nowych gości m.in. z Japonii, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Władze kraju podkreślają jednak, że działania prowadzone wyłącznie na poziomie krajowym mogą nie wystarczyć.
Państwa chcą reakcji Brukseli
Siedem krajów oczekuje, że specyficzna sytuacja regionów położonych przy wschodniej granicy Unii zostanie uwzględniona w przygotowywanej europejskiej strategii turystycznej. Dokument ma koncentrować się m.in. na konkurencyjności sektora, zrównoważonym rozwoju i mobilności między państwami.
Autorzy apelu chcą jednak, aby w unijnej polityce znalazło się także miejsce na problemy regionów, które tracą turystów ze względu na bliskość wojny i pogorszenie poczucia bezpieczeństwa.
Komisja Europejska zapowiada, że podczas prac nad przyszłą strategią turystyczną będzie analizować również sytuację obszarów znajdujących się najbliżej wschodniej granicy Unii i terenów objętych działaniami wojennymi.
