Tradycja ludowa i kiermasze atrakcyjne dla turystów. „Szukają unikatowych doświadczeń”

Atrakcje

Z prezesem zarządu IMAGO Centrum Sztuki Ludowej, rozmawiamy o sile tradycji w branży doświadczeń.

W tym roku Kraków otwiera wiosenny sezon turystyczny Kiermaszem Świętego Józefa. Z Michałem Czerskim, prezesem zarządu IMAGO Centrum Sztuki Ludowej i organizatorem kiermaszu, rozmawiamy o tym, jaka jest dziś siła folkloru w przyciąganiu turystów, o trendzie slow tourism i o spędzaniu czasu wolnego na kiermaszach.

Trwający Kiermasz Świętego Józefa to wydarzenie, które wprowadza  mieszkańców miasta i turystów do kalendarza krakowskich jarmarków i wydarzeń związanych ze sztuką ludową w 2026 roku. Kiermasz nawiązuje do długiej historii krakowskich wydarzeń jarmarcznych związanych z patronami ważnymi dla lokalnej społeczności.

– Zastaniemy tu wielu rękodzielników i rzemieślników z Krakowa i okolic, którzy pokażą swoje wyroby. Do tego przygotowaliśmy zróżnicowany program artystyczny: koncerty, występy zespołów i część warsztatową, która jest dziś bardzo ważna, bo coraz więcej osób chce aktywnie uczestniczyć w takich zajęciach i po prostu czerpać z nich radość – podkreśla Michał Czerski, prezes zarządu Imago CSL.

Kiermasz to nie tylko wydarzenie handlowe, ale też event wpisujący się w szeroką ofertę sektora doświadczeń w Polsce. Jak długa tradycja kiermaszów koresponduje ze współczesnym rynkiem turystycznym?

Fot. Imago CSL / Kiermasz w Krakowie

Łukasz Jadaś: Czy przedwiośnie i okres przedświąteczny to dobry turystycznie czas dla Krakowa?

Michał Czerski: To jest relatywnie trudny moment, bo sezon turystyczny dopiero się budzi. W styczniu i lutym notowane są spadki, a przedwiośnie jest dobrym momentem na rozruch – na to, żeby tego typu wydarzenie takie jak Kiermasz mogło zafunkcjonować i stać  się motorem napędowym oferty turystycznej Krakowa.

Po Kiermaszu Świętego Józefa, od 30 marca do 6 kwietnia na Małym Rynk, formuła przeistoczy się w formułę kiermaszu wielkanocnego. Połączymy te dwa wydarzenia, zachowując naturalną ciągłość i kontekst św. Józefa, który również symbolicznie łączy się ze świętami Wielkiej Nocy. Będzie to wybrzmiewać podczas ośmiodniowego kiermaszu wielkanocnego.

Chcemy w ten sposób ożywić pierwszy kwartał roku, który bywa trudny – także dla rękodzielników i rzemieślników. To taki okres przesilenia. Wiele osób produkowało i sprzedawało swoje wyroby zimą, gdy popyt był największy. Wtedy Polacy szukali upominków i chcieli się nimi obdarowywać. Święta wielkanocne w naszej tradycji nie wiążą się z wręczaniem prezentów, więc jest trochę trudniej. Na szczęście w Krakowie popyt na rękodzieło i rzemiosło artystyczne wciąż jest duży. 

Po udanej edycji kiermaszu bożonarodzeniowego widać, że przybywa nowych rękodzielników i rzemieślników z różnych regionów Polski, którzy chcą wystawiać swoje wyroby właśnie tu – w Krakowie, na tych wyjątkowych, zabytkowych placach miejskich.

CZYTAJ TAKŻE: Larpy w Polsce coraz bardziej profesjonalne. Tak LarpVenture podnosi poprzeczkę gier i doświadczeń [ROZMOWA]

Fot. Imago CSL / Kiermasz w Krakowie

Na kiermaszu są nie tylko wystawcy z Małopolski?

Chcemy, by trzon stanowili wystawcy z Krakowa i okolic, ale oczywiście otwieramy się też na wystawców np. z Pomorza. Będzie także reprezentacja z Litwy.  Chcemy podkreślić wątek Krakowa jako miasta międzynarodowego, wielokulturowego, w którym zawsze przecinały się szlaki handlowe, a kupcy, rzemieślnicy i przedsiębiorcy przyjeżdżali tu wymieniać dobra i handlować.

Zainteresowanie rzemieślników jest duże, bo w tym okresie relatywnie mało organizuje się tego typu wydarzeń. Kiermasz Świętego Józefa, patrona Krakowa, jest w tym momencie jedyny w Polsce, i też jedyny w swoim rodzaju. To wartościowa okazja i dla turystów, i dla wystawców, więc warto ją wykorzystać.

.

Czym kierujecie się dobierają wystawców na kiermasz? Albo z drugiej strony – jacy wystawcy i przedsiębiorcy się do Was zgłaszają?

Kierujemy się kryteriami, które odpowiadają naszym ideałom i wartościom – to musi być prawdziwe rękodzieło i rzemiosło artystyczne. 

Produkty muszą być wykonane autorsko przez rękodzielników, którzy nie są anonimowi. Chodzi o świadomość i szacunek do materiału, często w duchu zero waste, który jest teraz ceniony i pożądany przez odbiorców. Do tego się dostosowujemy i w tych kryteriach działamy. W centrum stawiamy twórczość ludową, z której się wywodzimy, więc nawiązanie do sztuki ludowej jest dla nas ważne. Ale jesteśmy otwarci również na nowoczesny design i neo-rzemieślników.

Zależy nam na tym, by tradycja łączyła się z nowoczesnością. Obok np. tradycyjnych koronczarek z krakowską koronką klockową, są designerzy robiący patchworkowe torby albo biżuterię nawiązującą kształtami geometrycznymi do sztuki ludowej, czy też odzież: koszule, sukienki, kurtki, płaszcze wykonane przez polskich projektantów.

Na naszych kiermaszach nie zabraknie elementów pamiątkarskich, które wpisały się na stałe w krajobraz Krakowa, oraz oferty gastronomicznej.

Wspomniał Pan o nurcie zero waste. Obok niego mamy też pokrewny i równie mocny nurt slow tourism. Polska Organizacja Turystyczna na ostatnich targach w Berlinie mocno akcentowała to hasło w kontekście promocji Polski za granicą. Kiermasze też wpisują się w trend “powolnej turystyki”? 

Zdecydowanie tak. Goście, którzy odwiedzają nasze wydarzenia, mówią, że to forma jakościowego spędzania wolnego czasu. Chcą poczuć tę energię, poznać tych rękodzielników, podejść do każdego stoiska. Potrzebują wolniejszej i spokojniejszej przestrzeni, trochę poza głównym ruchem tranzytowym i turystycznym w Krakowie.

Są tu bowiem utarte ścieżki, jak na przykład z Rynku Głównego ulicą Grodzka, która prowadzi wprost na Wawel, czy dawny Trakt Królewski od ulicy Floriańskiej. To zdecydowanie miejsca, które są zaprzeczeniem spokojniejszego ruchu turystycznego i trendu slow tourism. Tymczasem nasz kiermasze są jak najbardziej tego typu przestrzenią.

Fot. Imago CSL / Kiermasz w Krakowie


Ważny jest tu odpowiedni program i np. warsztaty angażujące w niestandardowe aktywności. Doceniają to turyści z całego świata: Włosi, Hiszpanie, Japończycy zapisują się na warsztaty z cenioną w Krakowie Żywą Pracownią, podczas których powstają między innymi koszyki wielkanocne z wikliny. To dla nich nieznana tradycja – łącznie ze święconką – więc tym bardziej atrakcyjna, a także nadal w duchu “slow”.

To nie tylko koszyki, bo chodzi też np. o wykonywanie różnego rodzaju pisanek, o tradycję ściśle słowiańską i ludową taką jak pucheroki, albo o wysłuchanie koncertu zespołów, które pielęgnują krakowski folklor. Łączy się tu kultura wiejska z miejską. W lutym w Krakowie mieliśmy też tak zwany “babski comber” – barwny korowód pań, który przemierzał Stary Kleparz i kończył się na Placu Szczepańskim, a później na Rynku Głównym. Miał na celu taneczne, muzyczne przywitanie okresu przedświątecznego.

Nie mówimy tutaj o supernowoczesnych, wielomilionowych inwestycjach w barwne atrakcje, duże festiwale, a o “prostych” wydarzeniach nawiązujących do folkloru czy tradycji ludowej. Tego typu oferta nadal przyciąga turystów?

Ścisłe centrum Krakowa, w szczególności obszar Starego Miasta, jest przestrzenią o bardzo wysokim natężeniu ruchu turystycznego i dużej intensywności bodźców. Mieszkańcy tej części miasta niejednokrotnie zwracają uwagę, że codzienne funkcjonowanie w takim otoczeniu wiąże się z poczuciem stałego uczestnictwa w silnie skomercjalizowanej przestrzeni turystycznej. Jest to obszar wyjątkowo aktywny, głośny i nasycony ofertą skierowaną do odwiedzających, od zorganizowanych grup i wycieczek z przewodnikami, po liczne muzea, zabytki i inne atrakcje turystyczne.

Są tu też jednak właśnie kiermasze i jarmarki, które wpisały się na stałe w życie miasta, są jego integralną częścią. Turyści przyzwyczajają się do tego, że to są pewnego rodzaju inne “centra rozrywki”. Bez lunaparków czy dużych festiwali – zważywszy np. na ograniczenia i obecność miasta na światowej liście UNESCO, co ma na celu zrównoważenie kwestii zarządzania turystyką.

Kiermasze – czy to Kiermasz Świętego Józefa, czy kiermasz wielkanocny – są okazją, żeby  zobaczyć miasto z trochę z innej perspektywy. Przez targowiska idealnie poznaje się tkankę i DNA danego miasta.

Widać na nich nie tylko naszą lokalną kuchnię, żywność, produkty jak wyroby rękodzielnicze i rzemieślnicze, ale też przede wszystkim ludzi, którzy są związani z danym miejscem i je tworzą.

Fot. Imago CSL / Kiermasz w Krakowie

Możemy tutaj zobaczyć więc  charakterystyczną dla Krakowa symbolikę, usłyszeć tradycyjną muzykę. To mniej dynamiczna forma rozrywki: i choć nie mamy kolejek górskich czy karuzel, to są np. tańce między stoiskami. Taka propozycja też przyciąga gości i frekwencja jest wysoka.

CZYTAJ TAKŻE: Legendy Krakowa: prawdopodobnie najmniejsza interaktywna atrakcja na świecie

Warsztaty obecne na kiermaszach to bardzo angażująca propozycja, wymaga od gości zaangażowania i czasu. Jakie powinny być, by goście wybrali je zamiast innych atrakcji Krakowa?

Przede wszystkim to kwestia unikatowej oferty. W tym roku także będziemy mieli coś wyjątkowego: konkurs na drzewko emausowe. Muzeum Krakowa od wielu lat przywraca tę tradycję. Można powiedzieć, że tak jak w zimie Kraków stoi szopkami, to okresie wiosennym zaczyna stać drzewkami emausowymi. Częścią naszego programu jest więc konkurs na najpiękniejsze z nich.

Dawniej w Krakowie, w dzielnicy Zwierzyniec, miejscowa ludność robiła tego typu drzewka i wystawiała je w domostwach, prezentowała właśnie na odpuście Emaus. To charakterystyczny odpust w Krakowie, który odbywa się zawsze w poniedziałek wielkanocny.

Drzewko emausowe wykonywane jest z prostych, naturalnych materiałów, takich jak gałęzie i fragmenty drewna. Umieszcza się na nim strugane ludowe ptaszki, które następnie są malowane. Całość stanowi symbol odradzającej się przyrody, cykliczności natury oraz nadejścia wiosny – czasu, w którym świat na nowo budzi się do życia.

CZYTAJ TAKŻE: Urlop na spokojnie. Slowhop to odpowiedź na podróżniczą gonitwę [InspirAkcje]

Dlaczego ludzie dziś tak chętnie garną się do takich zwyczajów?

Bo to unikatowa tradycja na skalę świata – są więc jej ciekawi. Tak jak Włosi mają niepisane tradycje –  na przykład kulinarne. Neapol ma pizzę neapolitańską, z której słynie, i wiele osób jeździ tam specjalnie na warsztaty z pizzy neapolitańskiej. W Polsce też są restauracje neapolitańskie, ale nikt nie chodzi tam na warsztaty – jeździ się do Neapolu, gdzie ta płaszczyzna warsztatowa jest rozwinięta. 

Na tej samej zasadzie krakowskie kiermasze i rzemieślnicy oferują unikatowe doświadczenia, których nie dostaniemy nigdzie indziej. 

Wspomniał Pan, że okres ten dla rękodzielników jest trudniejszy, bo nie ma np. tradycji dawania prezentów. Czy są inne wyzwania związane z kiermaszem w innym sezonem niż gorące Boże Narodzenie?

Różnic jest dużo. Przede wszystkim zupełnie inna komunikacja i metody popularyzacji takiego wydarzenia. Kiermasze i jarmarki bożonarodzeniowe są organizowane w całej Polsce i Europie. Kiermasz oparty na postaci Świętego Józefa jest jeden, w Krakowie. Budowanie narracji wokół niego wymaga zatem innego pomysłu.

Przy Jarmarku Bożonarodzeniowym każdy zna kontekst, więc docieranie do odbiorcy jest nieco prostsze. Przy kiermaszach Świętego Józefa komunikacja, marketing czy PR to większe wyzwanie. Choć z jednej strony unikatowość wydarzenia oczywiście pomaga zaciekawić odbiorcę.

Mimo istniejących wyzwań dostrzegamy w tym również istotny potencjał. Symbolika drzewka emausowego, związana z odradzaniem się i nowym cyklem, w naturalny sposób koresponduje z charakterem kiermaszu. Jest to zarazem moment szczególny dla branży turystycznej i sektora czasu wolnego, ponieważ przypada na okres ich sezonowego ożywienia.

Fot. Imago CSL / Kiermasz w Krakowie

Kwestie pogodowe sprzyjają natomiast frekwencji, a infrastruktura jest mniej obciążona. Kwestie zużycia energii elektrycznej też nam sprzyjają. No i jest też pozytywna aura oraz nastroje – wszyscy po zimie czekają słońca, wiosny, nadziei, którą niesie pogoda i czas świąt Wielkiej Nocy.

Pojawiły się niestandardowe pomysły na wypromowanie takiego wydarzenia?

W ramach kiermaszu powstanie np. wiele iluminacji wiosennych i wielkanocnych, które jeszcze nie są tak popularne jak iluminacje bożonarodzeniowe. 

Proszę zauważyć, duże miasta w Polsce nie stroją się na Wielkanoc. Nie ma wielu pięknych, wysublimowanych dekoracji czy ramek do robienia zdjęć, tak, jak na Boże Narodzenie.

Teraz pojawią się jednak w Krakowie – np. z barankiem wielkanocnym i pisankami. Goście chcą udokumentować czas spędzony na na kiermaszu poprzez pamiątkowe zdjęcie, podziwianie małej architektury dekoracyjnej.

Iluminacje zrealizowała jedna z największych w Polsce firm, która produkuje takie instalacje świąteczne na Boże Narodzenie.

Co dalej, po kiermaszach? Jakie są plany Imago CSL na kolejne miesiące?

To będzie bardzo intensywny rok, zważywszy na kontekst 50. jubileuszu Międzynarodowych Targów Sztuki Ludowej. To nasze najstarsze wydarzenie. Targi zaplanowane na sierpień potrwają trzy tygodnie w centrum miasta, na Rynku Głównym.

Każdego dnia zaprezentujemy sztukę różnych kultur i regionów. Na stałe współpracujemy np. z Letnim Festiwalem Muzyki i Tańca. Zapraszamy zespoły folkowe z Węgier, Bałkanów, z krajów nadbałtyckich, skandynawskich, z Azji, nawet  z Meksyku. Mieszkańcy Krakowa i turyści mogą usłyszeć muzykę z całego świata.

Współpracujemy też z organizacjami turystycznymi i konsularnymi z Węgier, Słowacji, Ukrainy – kraje te mają swoje dni państwowe w ramach targów. Będzie dzień poświęcony twórcom ze Stowarzyszenia Twórców Ludowych. To będzie bardzo bogate, 18-dniowe intensywne wydarzenie, potężna prezentacja szeroko pojętej twórczości ludowej – od zachodu po wschód.

A jeszcze  w czerwcu mamy zaś np. Jarmark Świętojańsk u stóp wzgórza Wawelskiego na Bulwarze Czerwieńskim. Później jesienią odbędzie się zaś Kiermasz Pogranicza Kultur, a zanim się obejrzymy, będzie grudzień i zamkniemy sezon Kiermaszem Bożonarodzeniowym.

Tymczasem nasz Kiermasz Świętego Józefa i Kiermasz Wielkanocny posłużą temu, by dobrze wejść w ten jubileuszowy rok. W branży rozrywki podmiot jest tak dobry jak jego ostatnie wydarzenie. A pomimo cykliczności, schematyczności, powtarzalności goście oczekują podnoszenia poprzeczki na każdej płaszczyźnie.

CZYTAJ TAKŻE: Otwarcie sezonu jako impuls do powrotu gości. Jak wykorzystać okazję? [PORADY]

Fot. Imago CSL / Kiermasz w Krakowie

Czytaj także

Newsletter