Legendy Krakowskie

Legendy Krakowa: prawdopodobnie najmniejsza interaktywna atrakcja na świecie

Muzea i immersja

Dzieło Jacka Legendziewicza to kolejny dowód jego pasji i zaangażowania w tworzenie doświadczeń.

Jacek Legendziewicz to znana postać krakowskiej turystyki. Właściciel hotelu Galaxy, biura podróży Jordan, autobusów Hop On Hop Off oraz inicjator wielu przedsięwzięć turystycznych. Słowem – żywa legenda krakowskiego rynku turystycznego. Jacek był również prelegentem III Forum Atrakcji Parkmag, gdzie wygłosił charyzmatyczne przemówienie. Bez slajdów i tabelek – tylko siła słowa. Jego serce bije dla turystyki – zarówno w „ustawowych” godzinach pracy, jak i poza nimi.

Legendy Krakowa: unikatowe doświadczenie w centrum miasta

W Krakowie, przy ul. Pawiej, w ścisłym centrum miasta, naprzeciwko głównego wejścia do Galerii Krakowskiej, Jacek Legendziewicz posiada lokal na parterze. Mimo niewielkiego metrażu postanowił stworzyć tam muzeum.

Fot. Parkmag.pl

I rzeczywiście – przestrzeń jest naprawdę mała. Składa się z krótkiego korytarza, lady recepcyjnej oraz niewielkiego pomieszczenia, w którym odbywa się całe doświadczenie. Jednorazowo może wejść tam 30 dzieci lub 20 dorosłych. A jednak to właśnie w tym małym wnętrzu dzieją się prawdziwe cuda.

Całe doświadczenie trwa 25 minut. W tym czasie grupa ogląda i słucha opowieści o 12 krakowskich legendach, którym towarzyszą efekty specjalne. Raz przed ekranem opada dzwon (legenda o Dzwonie Zygmunta), innym razem na widzów spadają monety. Pojawiają się też efekty znane z kin 5D – pryskająca woda, poruszające się postacie, świecące oczy czy ukryty za kotarą Lajkonik.

Po zakończeniu seansu recepcjonista potrzebuje chwili, by uprzątnąć pozostałości po efektach specjalnych, i może wpuścić kolejną grupę. Niewielki metraż ma jeszcze jedną zaletę – do obsługi wystarczy jedna osoba.

CZYTAJ TAKŻE: XPark w Krakowie dopiero się rozkręca [RELACJA]

Jacek Legendziewicz: pasja do tworzenia doświadczeń

Pisząc o prawdziwej pasji Jacka Legendziewicza do tworzenia turystyki i jego zaangażowaniu poza „ustawowymi” godzinami pracy, mam na myśli efekty specjalne, które wykonuje osobiście. Wszystkie elementy atrakcji powstają popołudniami i w weekendy w jego domowej pracowni. Każdy z nich jest efektem pracy jego rąk.

Jacek może dziś odczuwać satysfakcję nie tylko biznesową (ten sukces – jak sądzę – osiągnął już wiele lat temu), lecz także twórczą. Spełnia się jako wynalazca i innowator, tworząc kolejne elementy atrakcji własnoręcznie. Atrakcja dopiero rozgaszcza się na największym miejskim rynku turystycznym w Polsce – w Krakowie – ale już teraz polecam każdemu przewodnikowi zaprowadzić tam swoją grupę.

A jeśli jesteś choćby przejazdem w Krakowie, wyjdź z dworca i przeżyj to na własnej skórze.

Dyskusja

Dodaj komentarz

Czytaj także

Newsletter