Premier Donald Tusk podjął decyzję o zakończeniu prac nad reformą Państwowa Inspekcja Pracy. Podkreślił, że projekt w proponowanym kształcie nadawałby urzędnikom zbyt szerokie kompetencje. Chodziło głównie o planowane wcześniej przyznanie PIP możliwości przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Zdaniem szefa rządu, mogłoby to okazać się destrukcyjne dla firm i prowadzić do utraty miejsc pracy.
W tym artykule:
Kontrowersyjne uprawnienia wstrzymane
Szef rządu odniósł się do sprawy podczas konferencji prasowej, odpowiadając na pytania dziennikarzy o dalsze losy reformy PIP. Jak podaje Polska Agencja Prasowa (PAP), premier przypomniał, że na początku grudnia projekt został przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów.
Premier zaznaczył, że projekt ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw przewidywał istotne rozszerzenie kompetencji Inspekcji. Jednym z kluczowych rozwiązań było przyznanie PIP możliwości przekształcania w drodze decyzji administracyjnej umów cywilnoprawnych w umowy o pracę.
W wersji skrajnej takie decyzje mogłyby zapadać bez zgody i akceptacji zarówno pracodawcy, jak i pracobiorcy.
Ja uważam, że przesadna władza dla urzędników, którzy decydowaliby o tym, jak i kogo się zatrudnia, byłaby bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm i mogłaby także oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi. Tak wynika z mojej analizy — powiedział premier, cytowany przez PAP.
Premier Tusk dodał, że swoje stanowisko przedstawiał ministrom w sposób „bardzo twardy i z uzasadnionymi emocjami”, wskazując na ryzyka związane z reformą. Szef rządu przyznał, że z jego punktu widzenia sprawa jest zamknięta.
W PIP zaskoczenie
Marcin Stanecki, Główny Inspektor Pracy, nie kryje, że na reformę czeka już od dekad. Jednocześnie przyznaje, że dla wielu pracowników kolejne opóźnienie może okazać się dotkliwe.
Nie wiem, jak długo reforma będzie procedowana. My na nią czekamy od 30 lat. Poruszamy tę kwestię co roku, w każdym sprawozdaniu Głównego Inspektora Pracy, więc kwestia kilku miesięcy z naszej perspektywy nic nie zmienia. Nauczyliśmy się już cierpliwości, poczekamy — mówi Marcin Stanecki w rozmowie z Business Insiderem.
Związki zawodowe sygnalizowały Głównemu Inspektorowi Pracy, że wiele osób miało zaznaczony 1 stycznia 2026 r. w kalendarzu jako dzień, w którym planowały złożyć skargę do PIP, licząc na wejście w życie nowych przepisów.












