darmowe parkingi

Darmowe parkingi przy atrakcjach stają się przeszłością?

Atrakcje

Opłaty za miejsca postojowe podyktowane są wieloma powodami, a jednym z nich jest kwestia… dodatkowego zarobku.

Coraz więcej atrakcji turystycznych w Polsce np. parków rozrywki, muzeów, aquaparków czy sal zabaw tworzy płatne parkingi. Robią to prywatni przedsiębiorcy, ale też samorządy. Klienci niechętnie akceptują dodatkowe opłaty, lecz niewiele mogą zrobić. Co jest powodem wprowadzanych stawek? Np. rekompensata kosztów utrzymania, trend ekologiczny, a czasami łatwy zarobek. Czy obserwujemy właśnie zmierzch darmowych miejsc postojowych? Wyjaśniają eksperci.

Płacimy coraz częściej

Zacznijmy od tego, że płatne parkingi przy atrakcjach znajdziemy nie tylko przy drogach publicznych, w strefach płatnego parkowania czy na strzeżonych terenach miejskich. Za parkingi coraz częściej opłat oczekują właściciele i operatorzy atrakcji, do których klient przyjeżdża po wypoczynek, edukację, zabawę. Co mają na celu opłaty na placu? Tu przykład Term Maltańskich.

– Powierzchnia, na której znajduje się parking, generuje konkretne koszty. Mowa tu m.in. o konieczności utrzymania czystości, pielęgnacji zieleni, odśnieżania, napraw, oświetlenia. Opłaty parkingowe pozwalają pokryć te wydatki […] – tłumaczy w komentarzu dla Parkmag.pl Joanna Żabierek, rzecznik prasowy Prezydenta Poznania i Urzędu Miasta.

Jak słyszymy, opłaty mogą stanowić formą prewencji i porządku. W przeszłości zdarzało się, że osoby korzystające z poznańskich atrakcji parkowały przed budynkiem, blokując np. dostępność miejsc dla gości Term Maltańskich. Wprowadzenie opłat pomogło rozwiązać ten problem.

W podobnym tonie wypowiada się katowicki magistrat.

– Opłata za parkowanie jest narzędziem, nie karą. Pozwala finansować utrzymanie infrastruktury drogowej oraz zwiększyć rotację pojazdów. W konsekwencji korzystają też turyści – bo szybciej znajdą miejsce parkingowe – tłumaczy w rozmowie z Parkmag.pl Sandra Hajduk, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Katowice.

darmowe parkingi
Fot. MZUIM Tychy/Strefa płatnego parkowania (zdjęcie poglądowe)

Swoje trzy grosze do tematu dodaje Wydział Prasowy Urzędu Miasta Warszawy, z którym również skontaktowaliśmy się w tej sprawie. Jak tłumaczą urzędnicy, „opłaty w strefach płatnego parkowania wymuszają rotację na miejscach postojowych oraz uprzywilejowują w dostępie do nich mieszkańców”.

Wiele powodów takiej sytuacji

Dlaczego przedsiębiorcy i samorządy decydują się na pobieranie opłat za parkingi? Powodów jest sporo. Niektórzy twierdzą, że dane miejsce „samo się nie posprząta”, ale to niewystarczające wyjaśnienie. Katalog motywacji jest znacznie szerszy, a chodzi m.in. o:

  • utrzymanie parkingów (odśnieżanie, malowanie linii, czyszczenie kostki),
  • cykliczny remont infrastruktury,
  • opłatę podatku za nieruchomość,
  • ucywilizowanie bałaganu z parkowaniem (przez wzrost liczby turystów),
  • ekologię, w tym stopniowe ograniczanie ruchu samochodowego,
  • brak bezpłatnej, alternatywnej infrastruktury publicznej,
  • i wreszcie – monetyzację przestrzeni parkingowej.
darmowe parkingi
Fot. Pixabay (zdjęcie poglądowe)

Za parking trzeba dziś płacić w wielu prywatnych atrakcjach. Trend ten jest coraz popularniejszy, co wcale nie dziwi i można go zaobserwować m.in. w parkach rozrywki np. Eneryglandii (30 zł/dzień) czy Parku Świat Marzeń Inwałd (15 zł/dzień). Płatności są obecne także: w parkach wodnych np. Suntago (25 zł po 1 h) i Parku Wodnym Kraków (7 zł/pierwsze 2 h); w miejscach edutainmentowych np. Centrum Nauki Kopernik (6 zł/h), Centrum Nauki Experyment (4zł/h). Do tego dodajmy muzea np. Muzeum Wojska Polskiego (6 zł/h); sale zabaw np. Ancymondo – Figlostrefa Gdynia (7 zł); parki indoorowe np. Mandoria (15 zł/dzień); parki miniatur np. Minieuroland (5zł/h). Można by wymienić jeszcze więcej atrakcji – prywatnych i publicznych.

Jak widać, opłaty są często symboliczne. Nie zmienia to faktu, że finalnie klient ponosi dodatkowy koszt.

darmowe parkingi
Fot. Pixabay (zdjęcie poglądowe)

Sposób na biznes?

Czy dla części właścicieli i operatorów atrakcji parkingi mogą być „żyłą złota”? Po części odpowiedź na to pytanie brzmi: tak. I dotyczy to nie tylko urzędników miejskich zarządzających strefami parkowania, ale także podmiotów pobierających opłaty np. za parking przy lasach, plażach, jeziorach, parkach krajobrazowych.

Często oficjalnym tłumaczeniem jest troska o ekologię, chęć wprowadzenia rotacji w parkowaniu czy optymalizacja kosztów. Niemal nigdy żadna ze stron nie przyznaje wprost, że chodzi o zarobek. A przecież może o to chodzić i w świecie biznesu nie jest to niczym złym. Tutaj ostateczną ocenę działań wystawia klient, czyli gość atrakcji.

– Po pierwsze, parkingi trzeba za coś utrzymywać […] Po drugie, opłaty za parking (nawet niewielkie) powodują, że znika problem miejsc zajmowanych na cały dzień (albo kilka dni) przez osoby niezwiedzające, bo stoi się za darmo. W gruncie rzeczy jest więc w interesie tych, którzy przyjechali i chcą komfortowo zwiedzić zabytek, żeby miejsc było pod dostatkiem – mówi w rozmowie z Parkmag.pl prof. Witold Orłowski, ekonomista.

Po trzecie? Zdaniem profesora, płatne parkingi zachęcają innych prywatnych przedsiębiorców do tworzenia własnych komercyjnych obszarów parkowania.

– Natomiast pada pytanie o wysokość opłat: jeśli są umiarkowane, dają się łatwo wybronić. Jeśli zawyżone, to już niekoniecznie – dodaje ekonomista.

darmowe parkingi
Fot. Pixabay (zdjęcie poglądowe)

Prywatne atrakcje idą z nurtem

W przypadku sektora prywatnego, warto pamiętać, że jeszcze 15 lat temu niemal niespotykana była sytuacja, że np. prywatne sklepy wprowadzały płatne parkowanie, parkometry i szlabany. Dziś to norma i podobne zjawisko dotyczy wielu branż – handlu, sektora beauty, rozrywki. Przykład? W październiku 2025 roku (czyli niedawno) Termy Chochołowskie wprowadziły opłaty za parkowanie.

– Decyzja ta wynika z konieczności pokrycia rosnących kosztów utrzymania infrastruktury, zwiększenia bezpieczeństwa wokół obiektu oraz dbałości o komfort wszystkich odwiedzających nas gości – informowały Termy Chochołowskie.

Podobnych przykładów, dyktowanych przez rynek, można by mnożyć.

Ekologia kreuje ceny?

Skoro gminy pobierają opłaty, dlaczego nie może tego zrobić prywatny przedsiębiorca? Szczególnie że w tle nierzadko pojawia się wątek ekologii. Dla jednych to pewna forma alibi, a dla innych – realna prospołeczna postawa.

– W Polsce wzrasta ruch samochodowy, lecz na szczęście nie wzrasta diametralnie liczba dróg. Pojazdy niszczą przyrodę, powietrze, wpływają na zwierzęta, więc wszelkie działania zmierzające do zniechęcania do wsiadania za kółko są sensowne. Także te związane z podwyżką opłat za miejsca parkingowe – tłumaczy nam wrocławski ekolog i podróżnik Dominik Dobrowolski.

darmowe parkingi
Fot. Materiały nadesłane (Dominik Dobrowolski)

W niektórych miastach, gdzie pełno jest atrakcji turystycznych, zakazano wjazdu starym samochodom do centrum i de facto korzystania z miejsc postojowych. Chodzi o m.in. Kraków, a zrobiła także już Warszawa. Powód? Wspomniana ekologia.

Jak temat oceniają turyści?

– Płatne parkowanie przy atrakcjach bywa denerwujące. Nie dość, że muszę kupić bilet wstępu do danego obiektu, to jeszcze zapłacić za parking. To mnoży koszty wyjazdów – tłumaczy pani Lidia, kierowca z Rzeszowa.

darmowe parkingi
Fot. Materiały nadesłane (Czytelniczka Lidia)

Temat wzbudza mieszane odczucia, lecz zdarzają się głosy zrozumienia dla idei pobierania opłat. Niektórzy wprost mówią o „konieczności zarabiania” przez przedsiębiorców czy o zwykłych prawidłach zmieniającego się rynku. „Przecież nikt nikogo nie zmusza do korzystania z danej atrakcji” – słyszymy od kierowców.

Będzie drożej?

Czy turyści coraz częściej będą obserwować przy parkingach tabliczkę w stylu: opłata 25 zł/dzień? Wydaje się, że tak. Tego oczekuje rynek i zmieniające się trendy. Przedsiębiorcy wzorują się na samorządach, rosną koszty prowadzenia biznesu, pojawią się kwestie ekologiczne i wzrasta świadomość potrzeby wprowadzania rotacji pojazdów. Ponadto istnieją inne czynniki wspierające rozwój płatnych parkingów, w tym m.in. ograniczona dostępność przestrzeni czy technologia i automatyzacja.

Te i wiele innych czynników mogą spowodować, że płacenie kilkunastu lub kilkudziesięciu złotych za parking podczas zwiedzania atrakcji turystycznej stanie się normą. Normą, która najpierw będzie spotykać się z oporem (obserwujmy to dziś), później się do niej przyzwyczaimy, a na końcu zapomnimy, że kiedyś było inaczej. Taka kolej rzeczy.

darmowe parkingi
Fot. Pixabay (zdjęcie poglądowe)

Czytaj także

Newsletter