Agnieszka Tylek

Wielka wartość rozrywki dostępnej dla wszystkich [KOMENTARZ]

Atrakcje

Jeszcze niedawno park rozrywki był miejscem poszukiwania ekstremalnych wrażeń. Dziś sytuacja się odwraca – zauważa Agnieszka Tylek z Tuban.

Obserwacje z branży zabawek skłaniają mnie do refleksji, że wzrost zainteresowania strefami sensorycznymi (miejscami, wolnymi od ekranów, gdzie można doświadczać wieloma zmysłami, dotykać różnych faktur, zapachów, nietypowych odgłosów czy ASMR) wynika z pewnych przemian społecznych, które w nas zachodzą, a nie chwilowej mody na hasło „integracja sensoryczna”.

Autorką komentarza jest Agnieszka Tylek, koordynatorka ds. marketingu w Tuban.

Więcej analiz i komentarzy ekspertów sektora rozrywki
znajdziesz w Trendbooku Parkmag.pl.

Trend: MENTAL WELLBEING

Jeszcze niedawno park rozrywki był miejscem poszukiwania ekstremalnych wrażeń: hałas, prędkość, nadmiar bodźców miały „zagłuszyć codzienność”. Dziś sytuacja się odwraca. Codzienność sama w sobie stała się nadmiernie intensywna. Dzieci żyją w świecie ekranów, bodźców wizualnych i ciągłej stymulacji, dorośli funkcjonują w permanentnym napięciu, a rodziny coraz częściej mówią o zmęczeniu, nie o nudzie.

W tym kontekście rozrywka zaczyna pełnić nową rolę: regulacyjną. Nie chodzi już tylko o emocje „wysokie” (ekscytacja, adrenalina), ale o emocje stabilizujące – spokój, bezpieczeństwo, ukojenie, przyjemność płynącą z powtarzalności i kontroli. Zabawy sensoryczne – takie jak slime, piasek czy ścieżki sensoryczne – działają dokładnie na tym poziomie. W najbliższym czasie to właśnie takie strefy będą jednym z głównych powodów ponownych wizyt – nie spektakularne atrakcje, ale te, po których „czujemy się lepiej”.

Trend: SLOW LIFE

Przez lata sukces parku rozrywki mierzył się liczbą atrakcji i tempem ich konsumowania. Dziś coraz wyraźniej widać zmęczenie tym modelem. Rodziny nie chcą już dnia pełnego pośpiechu, kolejek i presji, że „trzeba zdążyć”. Zamiast tego rośnie potrzeba doświadczeń wolniejszych, bardziej zanurzeniowych, takich, które pozwalają naprawdę być w chwili.

.

Sensoryczne aktywności doskonale wpisują się w ten zwrot ku slow culture. Zabawa slime’em czy tworzenie żelowej figurki nie dają się przyspieszyć. Wymagają skupienia, cierpliwości, obserwowania zmiany konsystencji, koloru, faktury. To doświadczenia procesowe – liczy się droga, nie efekt.

Trend: ZAUWAŻENIE NEURORÓŻNORODNOŚCI

Coraz większa świadomość neuroróżnorodności zmienia sposób myślenia o przestrzeniach publicznych – także o parkach rozrywki. Klasyczne środowisko parku: głośne, jaskrawe, chaotyczne, jest dla wielu osób po prostu niedostępne. Dotyczy to dzieci w spektrum autyzmu, dzieci wysoko wrażliwych, osób z trudnościami sensorycznymi, ale także dorosłych, którzy źle znoszą nadmiar bodźców.

Sensoryczne, spokojne przestrzenie nie są już postrzegane jako „specjalistyczne” czy „terapeutyczne”. Stają się symbolem inkluzji w praktyce. Oferują możliwość uczestniczenia w rozrywce na własnych zasadach, bez presji, bez nadmiaru dźwięków, bez chaosu.

Co istotne, sensory-friendly spaces nie służą wyłącznie osobom z diagnozami. Korzystają z nich także dzieci zmęczone, przebodźcowane, a nawet rodzice i orzy. W ten sposób inkluzywność przestaje być niszowym dodatkiem, a staje się nowym standardem jakości. Park, który rozumie różnorodność potrzeb sensorycznych, jest postrzegany jako nowoczesny, empatyczny i odpowiedzialny.

Dyskusja

Dodaj komentarz

Czytaj także

Newsletter