Polska marka Moonstreet, która znana jest z plenerowych gier typu escape room, otwiera nowy rozdział i wkracza na rynek amerykański. Jak usłyszeliśmy od współwłaściciela konceptu, pierwszą oficjalną lokalizacją w USA jest Chicago. – Zamierzamy wejść do kolejnych miast – zapowiada Rafał Pawlus.
W tym artykule:
Moonstreet z dobrymi wynikami
Moonstreet to pierwsza w Polsce gra typu city escape, której motywem przewodnim jest uczestnictwo w interaktywnej historii na świeżym powietrzu, a przy tym zwiedzanie i poznawanie miasta.
Gracze wtapiają się w opowieść, rozwiązują zagadki, odpowiadają na pytania, próbują odnaleźć odpowiednią drogę i podjąć decyzję. Liczy się spostrzegawczość, skupienie, umiejętność współpracy, a do zabawy potrzebny jest jedynie telefon.
Moonstreet szybko przypadł użytkownikom do gustu, efektem czego było przygotowanie gier w kilku największych miastach Polski. Obecnie gra dostępna jest w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Katowicach.
– 75 proc. całego przychodu generuje Warszawa, Wrocław i Kraków. Największym zaskoczeniem jest dla nas Łódź, która jest stosunkowa dużym miastem, lecz gra tam nie cieszy się tak dużym zainteresowaniem. Inne miasta generują dobre wyniki i ogólnie rozwijamy skrzydła – mówi nam Rafał Pawlus, współwłaściciel Moonstreet.

Moonstreet dostępny w Chicago
Od niedawna udział w grze możliwy jest także na nowym rynku, a chodzi o Stany Zjednoczone.
– Po wielu etapach przygotowań weszliśmy z Moonstreet do Chicago. Znajdujemy się w procesie początkowym, poznajemy rynek. Równolegle szukamy inwestora, bo chcemy rozwinąć skrzydła w USA, a do tego potrzebne są środki finansowe. Polska złotówka jest niestety cztery razy słabsza od dolara – wyjaśnia Rafał Pawlus.
Moonstreet w Chicago ma charakter pilotażowy. Gra jest szlifowana, zbierane są pierwsze opinie, recenzje.
Uczestnicy wchodzą w opowieść, w której wcielają się w rekrutów poszukujących zbiegłego księgowego mafii posiadającego przy sobie dowody mogące ujawnić ukrytą siatkę przestępczą w Chicago. Podczas gry mija się stacje kolejowe, biblioteki, wieżowce i ukryte miejsca, rozwiązując zagadki oraz łamiąc kody.
W planach jest pięć dużych miast USA
Twórcy gry przygotowali plan rozwoju Moonstreet w USA i chcą pojawić się łącznie w 5 miastach. Jednak, aby zaistnieć na rynku amerykańskim, niezbędny jest zastrzyk kapitału. Dzięki niemu możliwe będzie wdrożenie gry w innych lokalizacjach, zadbanie o stronę technologiczną, funkcjonalność, stworzenie historii oraz przygotowanie reklamy konceptu i marketingu.
– Chcemy, aby nasza marka znalazła się w Chicaco, Nowym Jorku, Seattle, Bostonie i San Francisco. Analizowaliśmy populacje i wielkość miast w Stanach Zjednoczonych i suma ludzi w tych 5 aglomeracjach wynosi około 43 mln ludzi. To potencjalny rynek klientów – podkreśla Rafał Pawlus.

Osiągnięcie celu wcale nie takie proste
Oczywiście wejście do nowych miast wiąże się z wieloma wyzwaniami, nie tylko natury finansowej. Jak słyszymy, ważna jest kwestia pogody, ale także sama infrastruktura miejska.
Niektóre duże miasta zaprojektowane zostały pod ruch samochodowy, a nie dla pieszych. Los Angeles to w zasadzie kilkadziesiąt mniejszych miejscowości, czyli obrzeży, które tworzą aglomerację i mieszkańcy poruszają się po niej głównie samochodami. Wprowadzenie gry w życie jest tam w zasadzie niemożliwe.

– Z Waszyngtonu zrezygnowaliśmy, bo trzeba tam posiadać specjalne pozwolenie na tworzenie grup powyżej 10 osób. To spore utrudnienie. Z kolei w Filadelfii miasto boryka się z epidemią bezdomności i fentanylu. To problemy, o których nie zawsze myśli się tworząc biznes – mówi Rafał Pawlus.
Otwarcie gry w Chicago ma być kamieniem milowym w historii firmy. Kolejne etapy rozwoju marki wiążą się z potencjalnym uzyskaniem wsparcia od inwestora.












