Primaaprilisowy wpis Chełmskiego Parku Wodnego zyskuje rosnący rozgłos w internecie. Wbrew intencji autorów, większość komentarzy na jego temat ma jednak negatywny wydźwięk. Park zamieścił żart nawiązujący do wagi ciała swoich gości, co spotkało się ze zdecydowaną krytyką. Ten przypadek to dla operatorów kolejna lekcja z marketingu i komunikacji w social mediach.
W tym artykule:
Chełmski Park Wodny nie trafił z żartem
Na czym polegał kontrowersyjny żart? Park wodny z okazji Prima Aprilis poruszył w poście na Facebooku temat rosnących kosztów zużycia wody i powiązał go z… wagą gości. „Analiza na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy wykazała wyraźnie, że osoby większe zużywają zdecydowanie więcej wody pod prysznicami” – czytamy we wpisie.
Dalej park w żartobliwym tonie podaje, że od 1 kwietnia 2026 roku wprowadzona zostanie nowa opłata. „Będzie pobierana dodatkowo do każdego wejścia w wymienionych strefach bez względu na formę płatności”. Im cięższy gość, tym opłata wyższa – wynikało z wpisu.
„Zwlekaliśmy z tą decyzją długo. Zdajemy sobie bowiem sprawę z tego, jak ważna jest ciałopozytywność, czyli pełna akceptacja siebie. Nie chcemy być postrzegani jako firma, która kogokolwiek ocenia ze względu na ciężar ciała. Ale… liczby są w przypadku kosztów bezwzględne” – głosił wpis.
Publikacja spotkała się z krytycznym odbiorem. Komentatorzy szybko zwrócili uwagę na to, że żart może uderzać w osoby chore na otyłość.
Jedną z opinii na temat wpisu zamieściła lekarka i influencerka znana w internecie jako „Mama i stetoskop”. – Ten żart jest straszny. Pokazuje, jak wiele osób postrzega chorobę otyłościową: pacjent winny, więc niech płaci za swoje kilogramy (…) Przypominam: otyłość to choroba, a wszystkie chore osoby zasługują na wsparcie i leczenie. Nie na wyśmiewanie (…) – napisała.

Humor w komunikacji z gościem: narzędzie cenne, ale… [KOMENTARZ]
Marketing w branży rodzinnej rozrywki na Prima Aprilis jak zwykle obfitował w żarty: te mniej lub bardziej udane.
Z reguły są to niewinne humorystyczne wpisy nawiązujące do oferty parku czy centrum rozrywki. Rodzinne miejsca spędzania wolnego czasu przeznaczone są dla wszystkich, więc z natury rzeczy troszczą się o komfort i dobre samopoczucie wszystkich swoich gości.
Nieważny jest wiek, płeć, status społeczny, stan zdrowia czy poglądy polityczne. W końcu każdy powinien czuć się mile widziany. To nie tylko kwestia fundamentalnej gościnności, ale też surowej kalkulacji i biznesu. Zwykle marki pamiętają o tym w codziennej komunikacji: także w tej żartobliwej.
Zdarzają się jednak humorystyczne wpisy i żarty, które są w najlepszym przypadku kontrowersyjne, nietrafione bądź nieprzemyślane, a w najgorszym – celowo obraźliwe.
Te drugie w sektorze rodzinnej rozrywki są raczej (na szczęście) niespotykane, choć publikacje nastawione na wywołanie skandalu i medialnego rozgłosu mogliśmy zaobserwować np. w branży gastronomicznej.
Poczucie humoru to cenne narzędzie w komunikacji z gościem, ale też narzędzie wymagające wrażliwości i wyczucia. Trudno wyznaczać tutaj precyzyjne granice i mówić o twardych regułach, ale jest jedna wskazówka, którą zwłaszcza miejsca z ofertą dla rodzin powinny się kierować myśląc o żartach w komunikacji.
W przypadku zdecydowanej większości miejsc spędzania wolnego czasu trudno wskazać choćby jedną korzyść z żartów, których „bohaterem” jest jakakolwiek grupa społeczna. Można dzięki nim niewiele zyskać, a stracić – bardzo dużo.
Jeżeli jednak wpisuje się to w odważny styl komunikacji danej marki (bo chodzi przecież nie tylko o typowe miejsca z ofertą family-friendly), warto pamiętać o zasadzie „punch up, not down”. Chodzi o to, by „bohaterami” żartów nie były w żadnym przypadku osoby marginalizowane lub zagrożone wykluczeniem: z powodu swojego wieku, statusu materialnego, orientacji seksualnej czy stanu zdrowia.
Do tej grupy zaliczają się także osoby chore na otyłość lub te, które z powodu wagi lub ciała borykają się z problemami ze zdrowiem fizycznym bądź psychicznym.
Wpis parku wodnego w Chełmie w opinii większości komentatorów naruszył tę zasadę, więc odzew na żart był przytłaczająco krytyczny.
Jednocześnie pamiętajmy: nie można zarzucać autorom wszystkich nietrafionych żartów złych intencji. To z reguły publikacje nieprzemyślane i pochopne, a nie złośliwe: nikt nie chce przecież sprawić, by jego goście lub potencjalni goście poczuli się niemile widziani.





Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.