Rozmowa z Grzegorzem Lenartowiczem, rzecznikiem prasowym Grupy Pingwina [WYWIAD]

„Konkurencja na rynku jest dla nas motywacją do dalszego rozwoju”

Fot. Szymon Kawecki

– Czym w zasadzie jest Grupa Pingwina i od kiedy funkcjonuje w biznesie?

– Grupę Pingwina tworzy 5 całorocznych ośrodków narciarsko-rowerowych. Są to Słotwiny Arena Ski & Bike Park w Krynicy-Zdroju, Skolnity Ski & Bike Park w Wiśle, Czarny Groń w Rzykach oraz Kasina Ski & Bike Park w Kasinie Wielkiej. Mamy także jeden kompleks na Mazurach – Kurza Góra. Historia działalności sięga lat dwutysięcznych i budowy pierwszej infrastruktury w Czarnym Groniu. To miejsce, które stanowi punkt wyjścia. Dziś tworzymy rozrywkę dla pasjonatów sportu i rodzin, oferując możliwość aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Chodzi o jazdę na nartach, snowboardzie, rowerze albo po prostu spacer wśród koron drzew.

– Jak wygląda Państwa zimowa infrastruktura?

– Trudno w kilku zdaniach wymienić wszystkie elementy wyposażenia naszych kompleksów. Przede wszystkim mamy wspomniane 5 ośrodków narciarskich. Łączna długość tras to prawie 20 km. Stacje dysponują bogatym zapleczem. To aż 6 nowoczesnych wyciągów krzesełkowych i 6 wyciągów taśmowych dla najmłodszych. Zapewniamy również rozrywkę i sport na 2 snowparkach. Dysponujemy systemem naśnieżania w postaci 150 armat śnieżnych i 3 fabryk śniegu. Mamy 2 lodowiska rekreacyjne, a w parku maszynowym znajduje się 15 ratraków. Jest tego całkiem sporo…

– W takim razie, z jakich atrakcji można u Państwa korzystać w lecie?

– Nasi goście mają do dyspozycji 4 bike parki. Niebawem ruszą prace przy budowie kolejnego obiektu. Grupa Pingwina posiada ponadto 2 pumptracki z różnymi nawierzchniami. Dzięki tej infrastrukturze możemy organizować mistrzostwa o randze ogólnopolskiej oraz oferować przestrzeń do stawiania pierwszych kroków rowerowych. We wszystkich ośrodkach znajdują restauracje i baza noclegowa. Naszą wizytówką jest 4-gwiazdkowy hotel Czarny Groń.

Fot. Grupa Pingwina (Kasina Ski & Bike Park w Kasinie Wielkiej)

– Popularnością cieszą się chyba wieże widokowe. To dobry pomysł na przyciągnięcie klientów?

– Kochamy piękne widoki, a jeżeli możemy ich doświadczać w sercu górskich krajobrazów to trudno o lepsze przeżycia. Dlatego nasze wieże rzeczywiście wzbudzają zainteresowanie. Obiekt w Krynicy-Zdroju został oddany do użytku w sierpniu 2019 r. To pierwsza w Polsce drewnienia platforma widokowa wraz ze ścieżką o długości ponad 1 km. To unikatowy projekt, szczególnie biorąc pod uwagę miejsce, w którym powstał – Beskid Sądecki. To przestrzeń dla maluszków, rodzin z dziećmi, ale i seniorów. Druga wieża została postawiona na Warmii i Mazurach. W przypadku jej budowy dysponowaliśmy wiedzą i doświadczeniem. Instalacja jest nieco niższa niż jej starsza siostra, ale ścieżka prowadzącą na szczyt liczy aż 2 km długości. Obie platformy oprócz fizycznych doświadczeń i wspaniałych widoków oferują coś jeszcze. Chodzi o ścieżki dydaktyczne. Znajdują się na nich informacje o budowie geologicznej obszaru, historii terenu, faunie, florze, mitologii słowiańskiej.

– Ośrodki Grupy Pingwina działają w zimie i lecie. Jak wygląda oferta zależnie od sezonu?

– Nasz model biznesowy polega na funkcjonowaniu całorocznym. Kiedy zima pozostaje już wspomnieniem, życiem zaczynają tętnić parki rowerowe i wspomniane wieże widokowe. Gdy kończy się sezon zimowy, to przystępujemy do prac porządkowych i odbiorów technicznych. Wszystko po to, by niedługo później zaprosić do siebie turystów, fanów rowerów i pumptracków. Bike parki to idealne miejsca dedykowane do rozgrywania zawodów sportowych, ale także szkoleń rowerowych. W każdym ośrodku staramy się organizować letnie eventy np. koncerty. Zakres działalności jest więc szeroki.

– Większe dochody generuje sezon letni czy zimowy?

– Dla nas głównym biznesem są sporty zimowe i pewnie długo się to nie zmieni. Trzeba jednak przyznać, że wiele zależy od konkretnego ośrodka. Wieże widokowe zwiększyły ruch turystyczny poza sezonem. Oczywiście inaczej wygląda sytuacja w Kasinie Wielkiej, a inaczej w Krynicy-Zdroju. Do tego dochodzi szeroka oferta dotycząca rowerów – to również świetny projekt i dywersyfikacja biznesu.

– Jaki klient najczęściej Państwa odwiedza? Osoby indywidualne, rodziny z dziećmi, szkoły?

– Zimą i latem obserwujemy liczne przyjazdy rodzin z dziećmi. Nasze atrakcje mają jednak taki charakter, by każdy mógł znaleźć rozrywkę dla siebie. Maluchom oferujemy przestrzeń do stawiania pierwszych kroków w sportach zimowych, a seniorom chwilę oddechu na szczycie wieży. Oczywiście w ośrodkach pojawiają też grupy zorganizowane. To chociażby turnusy szkolne, kluby rowerowe, goście z biur turystycznych itp. Grupa Pingwina jest dla każdego.

Fot. Grupa Pingwina (Wieża widokowa w Krynicy-Zdroju)

– Czy do ośrodków najczęściej przyjeżdża klient na jeden dzień, czy ta wizyta trwa 3-4 dni?

– Ośrodek Kasina Ski & Bike, który znajduje się blisko Krakowa, traktowany jest jako świetne miejsce na pobyt jednodniowy. Mieszkańcy miasta i okolic nawet po pracy mogą wsiąść do samochodu, przyjechać do nas i udać się na narty, a później bezpiecznie powrócić do domu. Obserwując jednak kompleks w Wiśle, tu sytuacja jest zgoła odmienna. Wyjątkowa baza noclegowa zachęca do przyjazdów kilkudniowych. To kurort, w którym oprócz ośrodków narciarskich oferowane są inne atrakcje: muzea, lodowiska, tory saneczkowe. To infrastruktury komplementarna.

– Państwa obiekty chętnie odwiedzają obcokrajowcy? Słowacy, Czesi, Ukraińcy?

– Zdecydowanie. W południowych ośrodkach takich jak Wisła mamy wielu gości z Czech. W Krynicy-Zdroju obserwujemy przyjazdy klientów ze Słowacji. W tym roku dołączaliśmy do programów, które są skierowane do mieszkańców tego kraju. Nasza oferta jest tam eksponowana i ktoś, kto zdecyduje się z niej skorzystać, może liczyć na atrakcyjne ceny i wiele innych korzyści. Mamy też odwiedzających z Ukrainy. W Kasina Ski & Bike istnieje również duża grupa osób pracujących w korporacjach krakowskich. To obywatele różnej narodowości, szukający ciekawych form spędzania wolnego czasu.

– Jak bardzo na działalność Grupy Pingwina wpływa konkurencja?

– Bardzo pozytywnie. Na pewno poprawia jakość świadczonych usług i motywuje do działania. To, że pojawiają się inwestycje i nowe opcje sprawia, że region staje się bardziej konkurencyjny. W efekcie Polacy chętniej decydują się na spędzanie czasu w kraju. Nie możemy konkurować z kurortami w Alpach, ale z rodzimymi obiektami zdecydowanie tak. Ponadto klienci doceniają poprawę jakości infrastruktury. To bardzo cieszy.

– Czy mimo wszystko czuć rywalizację w branży?

– Konkurencja rzeczywiście jest silna. Wiele ośrodków podpatruje nas, ale my też się od nich uczymy. Generalnie relacje biznesowe mamy pozytywne. Jeżeli rodzina z Warszawy zaplanuje kilkudniowy wyjazd do Beskidu Sądeckiego, to możemy mówić o wspólnym sukcesie. To, że kilka osób spędzi dwa dni na naszych stokach, a kolejne dwa dni na stokach konkurencji, należy traktować jako świetny rezultat. Dlaczego? Ponieważ finalnie ta rodzina będzie przez tydzień przebywać w regionie i środki zostaną w gminie. Dlatego oprócz zdrowej konkurencji stawiamy też często na wspólne formy promocji.

– Jak finansowo poradzili sobie Państwo w pandemii?

– Pandemia to czas, w którym codzienność była niczym rollercoaster. Na horyzoncie widać było same niewiadome. Na szczęście jako skonsolidowana grupa było nam łatwiej przejść przez ten okres. Mogliśmy przyjąć wspólną strategię działania i reagowania. Podejmowaliśmy takie kroki, na jakie pozwalało w tamtym czasie prawo. Staraliśmy się o wsparcie z tarczy rządowej i równolegle dbaliśmy o stały kontakt z klientami. Czuć było ich zainteresowanie, co bardzo doceniamy.

Fot. Grupa Pingwina (Słotwiny Arena Ski & Bike Park w Krynicy-Zdroju)

– Dziś wrogiem numer jeden biznesu jest inflacja. To trudny czas dla przedsiębiorców?

– Sytuacja gospodarcza jest specyficzna. Obecnie dużo funduszy pochłania energia elektryczna. W ośrodkach wykorzystujemy ją nie tylko do naśnieżania, ale i do oświetlenia stoków. Sporo kosztów generuje również paliwo, którego potrzebujemy do napędzania ratraków. Nasza struktura finansowa jest uzależniona nie tylko od wspomnianych czynników, ale także od… pogody! W ostatnim sezonie zimowym obserwowaliśmy pewne perturbacje i załamanie w styczniu. Niestety wszystkie stoki narciarskie odczuwają skutki kiepskiej aury…

– Mniej śniegu to chyba coraz poważniejszy problem na stokach?

– W tym sezonie w styczniu mieliśmy do czynienia z wysokimi temperaturami. Część ośrodków niestety musiała zawiesić działalność. Nie jesteśmy uzależnieni od opadów śniegu, a raczej od temperatur. W chwili, gdy na termometrach pojawiają się ujemne wartości, systemy naśnieżające mogą zostać uruchomione. Oczywiście potrzebna jest do tego woda, którą trzeba pozyskać z różnych źródeł. Niektóre ośrodki mają specjalne baseny kumulujące wodę deszczową. Dzięki takim rozwiązaniom możemy pracować ponad 100 dni w roku. Słotwiny Arena funkcjonowała w tym sezonie 130 dni. Jednak jeżeli pojawiają się anomalie np. sześć stopni na plusie, to pokrywa śnieżna znika w oczach, a systemy są wyłączane. Wówczas ich działanie nie ma sensu. Wtedy wyczekujemy spadków temperatur.

– W ramach dywersyfikacji, Grupa Pingwina ma plan ekspansji marki za granicę Polski?

– Ten temat to głębszy projekt znajdujący się w strategii planowania. Współpraca zagraniczna trwa np. w Czechach. Tam realizujemy pewne inwestycje i być może niebawem będziemy mogli się nimi pochwalić oraz powiedzieć coś więcej. Zdradzę tylko, że tworzona jest baza atrakcji turystycznych.

– A co z rodzimym podwórkiem? Jakie są plany na przyszłość?

– Grupa Pingwina przygotowuje się do budowy wieży widokowej w Wiśle. Mamy wszystkie formalne pozwolenia i niebawem ruszą prace w terenie. Teoretycznie instalacja powstanie w półtora roku do dwóch lat. Dużo zależy od pogody. Zdarzają się przestoje w budowie, ale pozostajemy dobrej myśli.

– Tytułem końca, chociaż od tego pytania można też było zacząć rozmowę – skąd w ogóle wzięła się nazwa: Grupa Pingwina?

– Generalnie łatwo zauważyć, że w logo każdej naszej stacji znajduje się sympatyczny pingwin. Miało się ono dobrze kojarzyć. Chcemy pozycjonować się jako obiekty przyjazne, z których turyści czerpią przyjemność i mają gwarancję świadczonych usług na wysokim poziomie. Pingwin nawiązuje do sportów zimowych, ale przy tym jest „ciepłym” zwierzakiem w odbiorze. To pozytywna konotacja. (śmiech). Mamy więc nadzieję, że nasze logo właśnie tak jest postrzegane.

Rozmawiał Kamil Lech

Nowoczesny activity bar powstaje we Wrocławiu. W czerwcu otworzą się Zagrywki
W Holandii wybudują park rozrywki Bommelwereld

MAPY POLSKICH PARKÓW

KATALOG FIRM

Tylko sprawdzone firmy

OGŁOSZENIA

Kup i sprzedaj atrakcje

Czytaj też…
Menu