Żyjemy w czasach, w których cyfryzacja i robotyka pukają do naszych drzwi. Wielu inwestorów staje przed kuszącą perspektywą zastąpienia pracownika maszyną. Choć tnie to koszty, niesie ze sobą ryzyko, któremu chciałbym przyjrzeć się w tym cyklu.
W świecie zdominowanym przez algorytmy łatwo zapomnieć o fundamencie, na którym swoje imperium zbudował mistrz gatunku – Walt Disney. Dla niego zaawansowane rozwiązania techniczne były jedynie atrybutem w rękach czarodzieja, nigdy zaś magią samą w sobie. Nawet jego imperium z czasem musiało mierzyć się z pułapką technokracji, co stanowi ważną lekcję dla nas wszystkich.
Nazywam się Konrad Dzięcielewski. Od 25 lat zajmuję się animacją – jako twórca Parku Dolina Skrzatów, scenarzysta, twórca koncepcji i szkoleniowiec animatorów. Moja droga do zrozumienia „teatru żywego człowieka” była nietypowa. Wychowany przez głuchoniemych rodziców, nauczyłem się czytać z gestów i mikroekspresji, zanim jeszcze zrozumiałem definicję empatii. Dziś tę wrażliwość przekładam na język biznesu, stawiając tezę: w zautomatyzowanym świecie autentyczny Animator staje się towarem luksusowym.
Aby to zrozumieć, wróćmy do podstaw. Czym jest Animacja? Jej cel najlepiej oddaje słowo: „Ożywianie”. Kogo mamy ożywiać? Gości znudzonych codziennością, przychodzących do Parku bez pomysłu na siebie, oczekujących, że przekraczając bramę, zostaną zaproszeni do innego świata.
Mówiąc językiem gastronomii: wielu klientów trafia do nas, żeby po prostu „coś zjeść”. Przyzwyczajeni do modelu „szybko, dużo i kolorowo”, często akceptują bylejakość. Wiele polskich parków niestety wpisuje się w ten trend „mydła i powidła”, tracąc spójność i ideę. Turystyka to jednak nie fabryka. To budowa koncepcji, baśni i świata. To ma być dla klienta „lot w kosmos”, którego się nie spodziewa.
Pamiętam czasy, gdy jako Grupa Domino tworzyliśmy gry fabularne. Oferta ambitnego escape roomu często przegrywała z prostą rozrywką. Podobny mechanizm zadziałał w czasach Bonów Turystycznych. Branża zachłysnęła się słupkami sprzedaży, obsługując „łowców okazji”. Często jednak ten przypadkowy klient, puszczony samopas, narzekał później na brak słońca czy „mokrą wodę”.
Błędem nie była tu jakość atrakcji, ale brak obsługi, która potrafiłaby tym tłumem pokierować. Zabrakło „Ożywiania” – procesu zmiany nastawienia odbiorcy. Bez tego procesu tracimy gościa w gąszczu zabawek. Społeczeństwo potrzebuje przewodnika. Maszyna może być niezawodna, ale tylko człowiek sprawi, że nawet czekanie w kolejce stanie się przygodą. I o tej wartości dodanej będę pisał w tym cyklu.

Konrad Dzięcielewski: autor Parku Dolina Skrzatów, scenarzysta, twórca gier miejskich i planszowych. Trener animatorów i twórca koncepcji animacyjnych. Artysta, rzemieślnik. Praktyk z 25-letnim stażem w parkach rozrywki w Polsce i Danii, który swoją drogę zawodową zaczynał od harcerstwa i teatrów improwizacji. Studiował na wydziale Nauk o Wychowaniu na Uniwersytecie Łódzkim. Jego unikalne podejście do animacji jako „Imagineeringu Emocji” wywodzi się z osobistych doświadczeń – wychowany przez głuchoniemych rodziców, stał się ekspertem w komunikacji niewerbalnej i czytaniu emocji odbiorcy. W swojej pracy walczy z bylejakością, promując animację jako sztukę „Ożywiania” relacji i przestrzeni.
Kontakt: skrzatolog@gmail.com





Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.