Disney World w tarapatach? Najsłabsza frekwencja od lat

Walt Disney World to kultowa marka dostarczająca Amerykanom mnóstwo rozrywki. Jednak w ostatnim czasie zainteresowanie parkiem rozrywki na Florydzie mocno spadło. Nie chodzi tylko o zawirowania polityczne z gubernatorem Ronem DeSantisem w roli głównej, ale również o kwestie finansowe. Rosnące ceny biletów spędzają sen z powiek wielu Amerykanom.

„Najbardziej magiczne miejsce na Ziemi” – to hasło zawsze towarzyszy parkom rozrywki spod znaku Walt Disney World. I rzeczywiście pełne atrakcji kompleksy dostarczają mnóstwo zabawy i relaksu, lecz jednocześnie cieszą się mniejszym zainteresowaniem niż jeszcze rok temu.

Jak podaje Touring Plans, firma monitorująca główne parki rozrywki, 4 lipca przeciętny czas oczekiwania na przejażdżkę w parku Magic Kingdom wynosił 27 minut. To spadek o 13 proc. w porównaniu z rokiem wcześniejszym, kiedy na atrakcję trzeba było czekać 31 minut. Co ciekawe, w 2019 roku czas wynosił aż… 47 minut!

Fot. Pixabay

Drogo, drogo, drogo!

Powodów niższej frekwencji jest kilka. Pierwszy, który zyskał rangę medialnej bitwy, to konflikt z gubernatorem Florydy Ronem DeSantisem. Chodzi o prawa osób LGBTQ+. Środowiska konserwatywne mniej chętnie odwiedzają wspierający mniejszości Disney World. Chodzi więc o kwestie światopoglądowe. Drugi powodów dotyczy wysokich cen. Ubiegły rok w parkach Disneya upłynął pod znakiem podnoszenia stawek i wprowadzania dodatkowych opłat. Odczuli to Amerykanie, którzy podobnie jak Europejczycy borykają się z inflacją. Trzeci wątek zahacza o coraz częstsze podróże wewnątrz kraju. Pandemia to już wspomnienie, dlatego mieszkańcy Florydy, zamiast wybierać na wypoczynek lokalny Disney World wyjeżdżają odkrywać różne regiony USA.

Bob Iger na problemy?

Co ma być lekarstwem na całe zło? Przywrócony niedawno dyrektor generalny Disneya Bob Iger nakazał wycofać część podwyżek cen z ostatnich kilku lat. Podjęto także decyzję o graniczeniu niektórych niepopularnych zasad parkowania pojazdów, które wzbudzały wśród klientów irytację. Iger powiedział dla CNBC, że „wcale się nie martwi spadającą liczbą odwiedzin”. Ma to być naturalny proces, który w końcu minie.

W Parku Zakrzówek wprowadzono limity wejść. „Ogromne kolejki do kas”
„Z dużej chmury mały deszcz” [FELIETON]

MAPY POLSKICH PARKÓW

KATALOG FIRM

Tylko sprawdzone firmy

OGŁOSZENIA

Kup i sprzedaj atrakcje

Czytaj też…
Menu