Adam Kowalczyk i Karol Gaweł

Smart Kids Planet zaczyna nowy rozdział. “Chcemy wejść w rytm jednego nowego otwarcia rocznie”

Indoor

Smart Kids Planet ma wielkie plany. Rozmawiamy z Adamem Kowalczykiem i Karolem Gawłem, założycielami Centrów Mądrej Zabawy

Smart Kids Planet wkracza w zupełnie nowy rozdział swojej historii. Kilka lat po otwarciu pierwszego z Centrów Mądrej Zabawy Adam Kowalczyk i Karol Gaweł  przygotowują się do startu w Krakowie. To miejsce, w którym dzieci uczą się przez zabawę, rozwijając kreatywność, współpracę i kompetencje przyszłości. W rozmowie z Parkmag.pl założyciele opowiadają o wyzwaniach związanych z nową lokalizacją, autorskim modelu tworzenia atrakcji oraz o ambitnych planach rozwoju marki.

Łukasz Jadaś: We wrześniu minie 6 lat, odkąd w Warszawie pojawiła się marka Smart Kids Planet. Potem Centrum weszło do stołecznej Fabryki Norblina. A teraz przed Wami bardzo ważny moment w rozwoju.

Adam Kowalczyk: Za chwilę otwarcie Smart Kids Planet w Krakowie. To będzie wyjątkowe Centrum, bo powstało już na bazie doświadczeń doświadczeń po otwarciu Smart Kids Planet na Stadionie Narodowym i w Fabryce Norblina. To już trzecia nasza budowa a my im więcej mamy doświadczeń, tym wyciągamy z nich więcej lekcji. Dzisiaj jesteśmy przekonani, że Centrum w Krakowie od samego początku będzie bardzo dopieszczone.

Karol Gaweł: Dla Smart Kids Planet to naprawdę duży krok do przodu. Zarówno pod względem projektowania atrakcji, jak i tego, jak innowacyjne będzie to Centrum. Wszystko to już lada chwila. Kończy się budowa i zaczyna aranżacja. Nie możemy się doczekać.

Nie zwalniamy też w Warszawie. Stołeczne Smart Kids Planet cały czas się zmienia i broni swojej pozycji: cały czas notujemy wzrosty. To już trzeci rok naszej działalności w Fabryce Norblina, a  frekwencja nieustannie rośnie. A to wszystko pomimo tego, że na przestrzeni ostatnich lat w Warszawie  pojawiło się już kilka  obiektów konkurencyjnych.

Jak utrzymujecie formę?

Adam Kowalczyk: Od początku mamy nastawienie, że biznesu nie wystarczy  stworzyć i otworzyć, ale trzeba jeszcze cały czas trzeba nad nim pracować. Warszawskie Centrum uzupełniamy o nowości,  odświeżamy  strefy, dodajemy atrakcje tak często, jak chyba żaden inny obiekt dla dzieci w Polsce. Tylko w tym roku zmieniamy cztery z dziewięciu stref czyli tak naprawdę ponad 1/3 Centrum się zmieniła.

Co ważne, mocno koncentrujemy się także na jakości obsługi. To wyróżnik, na który zwracają uwagę głównie goście dorośli. 

Karol Gaweł: Warto dodać, że w prowadzeniu firmy towarzyszy nam potrzeba doskonałości procesowej, którą staramy się wdrażać na wszystkich punktach styku klienta z naszą marką. Od pierwszego kontaktu, np. kampanii internetowych, poprzez proces zakupu biletów, sposób, w jaki nasz mały gość razem z rodzicem jest witany na recepcji, a następnie do sposobu, w jaki doświadcza już samej zabawy w Centrum.

Adam Kowalczyk: Warszawa ma się zatem dobrze. Przestrzegano nas, że po roku otwarcia i utracie efektu świeżości może być tąpnięcie rzędu 20 proc. w frekwencji. Nam udało się przed tym wybronić. 

W Krakowie Smart Kids Planet pojawi się w Galerii Kazimierz. Dlaczego wybór padł na Kraków i taką lokalizację?

Karol Gaweł: Kraków był naturalnym kierunkiem naszego rozwoju. Zaczynając od wielkości rynku, poprzez turystykę i konkurencję, którą tam identyfikujemy, ale też przez gotowość konsumentów. Widzimy, że jest tu zapotrzebowanie na tego typu rozrywkę edukacyjną.

Galeria Kazimierz to – jak wynika z badań fokusowych i rozmów z naszą grupą docelową – najbardziej rodzinna galeria handlowa w Krakowie. Galeria również chciała, byśmy pojawili w tym miejscu. Znają swojego klienta rodzinnego, i mają go bardzo dobrze zidentyfikowanego. To była więc synergia.

Fot. Smart Kids Planet

Co jakiś czas pojawiają się badania, z których wynika, że rola centrów handlowych się zmienia. Goście coraz częściej szukają w nich nie tylko zakupów, ale też rozrywki.

Adam Kowalczyk: To trend na naszą korzyść, bo w Smart Kids Planet jestesmy atrakcyjni dla ważnej grupy docelowej. Trafiamy bowiem do świadomego klienta. Nasze statystyki mówią, że są to głównie kobiety między 25. a 45. rokiem życia. To dobry komercyjny target: i dla nas, i dla galerii.

Analizy wykazały więc, że Smart Kids Planet w Galerii Kazimierz to sytuacja win-win. Negocjacje przebiegały bardzo sprawnie. Jesteśmy bardzo zbudowani także i innymi spotkaniami w Krakowie, np. w różnych oddziałach urzędu miasta. Jest tu wielka otwartość na tego typu działalność. To wszystko utwierdziło nas tym przekonaniu, że Kraków był świetnym wyborem.

Jest tu duża gęstość zaludnienia i mnóstwo turystów, ale też wiele innych atrakcji, w tym niedaleko giganci jak Energylandia. To korzystne otoczenie konkurencyjne?

Adam Kowalczyk: Jeżeli myślimy o konkurencji jako o rodzinnych atrakcjach indoorowych, to mamy tutaj sporo miejsca dla Smart Kids Planet. W Warszawie jest ogromne zagęszczenie w naszej kategorii rozrywki rodzinnej i dla dzieci w wieku przedszkolno-szkolnym. W Krakowie tego na ten moment nie widzimy.

Energylandia i outdoorowe centra to jest dla nas inna kategoria. Czerpiemy  co prawda z tego samego portfela konsumenta, ale miejsca takie jak parki w Zatorze czy Rabkoland traktujemy jako dalszą konkurencję. Małopolska to natomiast rzeczywiście region, gdzie rzeczywiście siła nabywcza w tej kategorii jest korzystna dla rozwoju naszej marki. 

Trzeba podkreślić, że model działania naszego Centrum jest oparty o kilka elementów. Mamy klienta indywidualnego – to jest ok. 60 proc. ogólnej frekwencji -, ale aż 30 proc. to klient zorganizowany tj.  szkoły czy przedszkola.Mamy też już dużo wiedzy od naszych pracowników o tym rynku, więc to wszystko napawa optymizmem.

Poza tym mocno się wyróżnimy. Takich atrakcji i takiego podejścia jakościowego w Krakowie jeszcze nie ma. 

Co się zmieniło – i na rynku, i w Waszej firmie – od czasu pierwszego Smart Kids Planet w Warszawie?

Adam Kowalczyk: Zacznę od globalnych minusów, a minusem jest demografia. To ma wpływ bezpośrednio na nasze działanie i estymacje biznesowe. Spadek urodzeń w Polsce wynosi 30 proc. od momentu, gdy otwieraliśmy pierwszy Smart Kids Planet w 2019 r. na Stadionie Narodowym. To jest bardzo niepokojący trend. Kolejne: wzrosła też inflacja, koszty inwestycji. 

Na pewno z tych względów jest troszeczkę trudniej, ale nie ma co narzekać. Cały czas poprawiamy ofertę i efektywność po naszej stronie. A Kraków będzie kolejnym krokiem do przodu. Będą innowacje i poprawki względem Warszawy.

Wyzwaniem są też procesy, ale i z tym sobie radzimy. Mówimy, że je “makdonaldyzujemy” – mamy zdefiniowane procedury z Warszawy, które będziemy wdrażać do Krakowa. A teraz wiemy już lepiej, jak sobie je poukładać. To istotne, bo jednym z ważnych procesów w Smart Kids Planet jest np. projektowanie atrakcji. To z naszego zespołu wychodzą te pomysły. Nie są to gotowe instalacje, tylko wszystko trzeba stworzyć od początku. Jest to proces czasochłonny i wymagający koordynacji. Z tego bierze się też jednak zresztą ogromna wartość: Smart Kids Planet jest niepowtarzalne, bo atrakcje są po prostu nasze przez nas od zera zaprojektowane.

A jak zmieniły się w tym czasie koszty samej inwestycji w budowę i urządzenie Centrum?

Adam Kowalczyk: Kraków kosztuje nas istotnie więcej niż inwestycja w Smart Kids Planet w Fabryce Norblina w Warszawie. To duże wyzwanie, by przy wysokich kosztach zwrot z inwestycji był nie za 7-8 lat, tylko znacznie szybciej. Chcemy skrócić okres rozruchowy i szybko osiągnąć rentowność operacyjną. Dlatego też ujednolicamy i profesjonalizuje procesy, w tym procesy sprzedaży i marketingu.

Zespół z Krakowa ma ten komfort, że korzysta z doświadczenia zespołu warszawskiego. Dzięki temu szybciej wejdzie w pełną operacyjność i skróci czas rozruchu. “Wiek dziecięcy” na pewno będzie: zwykle obiekty tego typu potrzebują kilku miesięcy na poprawki.

Smart Kids Planet w Warszawie ma dużych partnerów komercyjnych. Jak pod tym względem wygląda Kraków? I czym właściwie “kusicie” marki zapraszając je do współpracy?

Adam Kowalczyk: W Warszawie naszymi partnerami są Allegro, Samsung, Medicover Sport oraz Carrefour. Sądziliśmy, że pozyskanie partnerów do nowego Centrum w Krakowie będzie wyzwaniem. Okazało się jednak, że przebiegło to bardzo sprawnie. Będą to topowe marki ogólnopolskie i globalne. To też buduje wartość tego miejsca i naszą wiarygodność. Oczywiście strefy zaprojektowaliśmy razem z naszymi partnerami.

Karol Gaweł: Różni partnerzy to różne historie. Samsung sam zgłosił się do nas, ponieważ marka tworzyła edukacyjny program w Polsce i poszukiwała przestrzeni, gdzie mógłby być realizowany także w rzeczywistej, fizycznej przestrzeni.

Inna historia związana jest z Allegro. Wymarzyła nam się nowa strefa i funkcjonalność. Dowiedzieliśmy się że w Fabryce Norblina działa centrala Allegro i od razu nam się to połączyło: i logistycznie, i tematycznie. Nawiązaliśmy więc kontakt z Allegro i szybko znaleźliśmy wspólny język.

Jesteśmy atrakcyjni dla takich partnerów, bo w lekki, kreatywny i mądry sposób angażujemy dzieci do zabawy i nauki. Odzwierciedlamy to, co marki chcą robić poza swoją core’ową działalnością. Jest to więc świetne pole do współpracy np. w ramach CSR i zrównoważonego rozwoju.

Fot. Smart Kids Planet

Trafiamy z dobrymi pomysłami do odpowiednich osób: takich, które wiedzą, że ich marka mogłaby się pokazać w fajnej, lubianej przestrzeni. 

Adam Kowalczyk: We współpracy z markami robimy fajną edukację dla dzieciaków. Jest tam trochę tzw. brand experience, ale to przede wszystkim mądra zabawa, przyczynowo-skutkowa, jak w przypadku strefy Allegro i planowania oraz sortowania paczek.

Czyli zachowujecie dużą autonomię, jeśli chodzi o te strefy partnerskie?

Karol Gaweł: : Tak. Naszym zadaniem jest dbać o subtelność brandingu, bo nie chcemy być wywieszeni logotypami i inwazyjnie atakować odwiedzających brandami. Widać, kto jest partnerem strefy, ale nie jest to nachalna i inwazyjna promocja. Taki sposób jest dobry zarówno dla nas, naszych gości, jak i dla naszych partnerów.

Adam Kowalczyk: Sedno współpracy to atrakcja dla dziecka i edukacyjność, o której chcemy mówić. Chodzi np. o rozwijanie kompetencji przyszłości, czyli o rozwój kreatywności czy umiejętności cyfrowych. Dlatego na przykład współpraca z Samsungiem była od początku w stu procentach zgodna z DNA naszej marki. Wątek edukacyjny, jest wspólnym mianownikiem dla wszystkich działań, które podejmujemy. 

Jak tworzycie nowe strefy i nowe atrakcje w Smart Kids Planet? Pytacie dzieci, w co chcą się bawić? Sondujecie wśród rodziców?

Karol Gaweł: W przypadku wspomnianego Allegro czuliśmy, że temat logistyki to wątek, wokół którego można stworzyć całą strefę. Logistyka rozwija zdolności planowania, realizowania, a przy tym daje potencjał do zorganizowania zabaw wokół niej.

Sklep, którego partnerem został Carrefour, to tak naprawdę naprawdę inspiracja z naszego życia dziecięcego. Sami jesteśmy rodzicami, widzimy w co nasze dzieci się bawią, więc to był bardzo naturalny pomysł: “słuchajcie, a może zrobimy sklep, ale taki naprawdę fajny…?”.

Adam Kowalczyk: 40 proc. stref w Krakowie to ulepszone strefy znane z Warszawy, a 60 proc. –  zupełnie nowe. Są to więc różne inspiracje. Przede wszystkim sami jesteśmy rodzicami. Zdarzają się inspiracje z całego świata – jeździmy do różnych miejsc i oglądamy, co się dzieje. Czasami więc szukamy nie samej tematyki, ale rozwiązań, które są zastosowane. Chcemy bazować na tym, co najbardziej udało nam stworzyć, dodawać do tego nowości i później znowu z nich czerpać.

Karol Gaweł: Pod tym względem największą siłą jest nasz zespół. Tworzymy naprawdę świetną grupę projektową, w której każdy wnosi swoją specjalistyczną wiedzę. Mamy projektantkę odpowiedzialną wyłącznie za atrakcje, zespół scenograficzno-graficzny oraz architekta. To kilka osób, które wspólnie pracują nad każdym detalem, dopieszczając projekt od początku do końca. Oczywiście istotnym elementem jest także dostosowanie wszystkiego do obowiązujących norm – tu pojawia się dodatkowe wyzwanie, związane chociażby z wysokościami, odległościami czy wymogami bezpieczeństwa.

To wszystko dla dzieci, a co z dorosłymi gośćmi? Co w Smart Kids Planet robią opiekunowie, gdy dzieci się bawią?

Adam Kowalczyk: Zacznijmy od tego, że nasze działania opierają się na trzech głównych filarach, wokół których zbudowana została koncepcja Smart Kids Planet.

Pierwszy z nich to mądra zabawa, która wspiera rozwój np. kompetencji przyszłości u dzieci. Drugi filar to innowacyjność – stale poszukujemy ciekawych, nowych rozwiązań, połączeń i technologii, które pozwolą nam tworzyć unikalne doświadczenia. 

I wreszcie trzeci filar – to właśnie komfort rodzica i opiekuna. Stawiamy go bardzo wysoko w naszych priorytetach, ponieważ sami – jako rodzice – odczuwaliśmy brak tego aspektu w tradycyjnych miejscach dla dzieci. Często była tam jedynie bezrefleksyjna zabawa, pozostawiająca pewien niedosyt. Dlatego u nas dziecko rozwija się poprzez wartościowe aktywności, a rodzic w tym czasie może czuć się równie komfortowo.

Naszym celem jest, aby rodzic wychodził stąd z poczuciem, że był to wartościowo spędzony czas – zarówno dla dziecka, jak i dla niego samego. Chcemy, by dzieci bawiły się mądrze i rozwijały swoje umiejętności, a rodzice mogli czuć, że to był naprawdę dobrze wykorzystany dzień. Dlatego przygotowaliśmy np. ok. 150 miejsc siedzących, a także kawiarnię i bistro, które sprawiają, że czas spędzony u nas jest tak samo przyjemny dla dorosłych, jak i dla dzieci.

W naszej ofercie gastronomicznej rodzice znajdą m.in. makarony, sałatki, pizzę, zupy, gnocchi, matchę i oczywiście rewelacyjną kawę. Jakość jest dla nas kluczowa – naszą kawiarnią zarządzają osoby z dużym doświadczeniem wyniesionym z sieci znanych kawiarni, a managerem w nowym obiekcie w Krakowie również będzie profesjonalista z tego sektora. Dbamy nie tylko o jakość jedzenia i napojów, ale też o stałe odświeżanie menu, np. poprzez sezonowe propozycje.

Projektując nasze obiekty, staramy się odpowiedzieć na potrzeby zarówno rodziców, którzy bawią się z dziećmi, jaki i tych, którzy tego nie robią – tak, by każdy rodzic znalazł u nas swoją przestrzeń i czuł, że spędza czas wartościowo.

Samochodzik w Smart Kids Planet
Fot. Smart Kids Planet

Przy okazji: wrażliwy temat. Czy spotykacie się z podejściem opiekunów: „dlaczego mam płacić za wejście, skoro nie korzystam z atrakcji”?

Karol Gaweł: Rzeczywiście, kilka lat temu był to u nas głośniejszy temat, dziś pojawia się jedynie sporadycznie. Niedawno jednak dyskutowaliśmy o tym wewnętrznie w kontekście Krakowa, bo w Smart Kids Planet rodzic również kupuje bilet wstępu – symbolicznie wyceniony, ale jednak. Nasze analizy pokazują, że to rozwiązanie jest logiczne. Proszę spojrzeć na przykład kina – gdy idę z dzieckiem na film animowany, także kupuję własny bilet, często droższy niż ten dziecięcy.

Przy otwarciu w Krakowie przewidujemy, że kwestia opłaty dla rodziców ponownie się pojawi, bo w wielu lokalnych obiektach dorośli wchodzą za darmo. Będziemy to odpowiednio komunikować.

Adam Kowalczyk: Podobnie przecież jest w parkach rozrywki. Nie każdy dorosły korzysta ze wszystkich atrakcji, a jednak bilet kosztuje pełną cenę.

Karol Gaweł: Dokładnie tak. Mam wrażenie, że część naszej branży sama kiedyś „strzeliła sobie w stopę”, wprowadzając darmowy wstęp dla rodziców, i dziś mierzymy się ze skutkami tej decyzji. Tymczasem symboliczna, ale realna opłata jest absolutnie uzasadniona i będziemy się jej trzymać.

Adam Kowalczyk: To rozwiązanie uzasadniają też względy formalne. Przepisy pożarowe jasno określają maksymalną przepustowość obiektu. Zdarza się, że do jednego dziecka przychodzi czwórka dorosłych – rodzice i dziadkowie. Gdybyśmy nie pobierali od nich opłaty, faktycznie ograniczalibyśmy sobie liczbę biletów możliwych do sprzedaży w danym przedziale czasowym, bo miejsce zajmuje osoba dorosła, niezależnie od tego, czy w danym momencie korzysta z atrakcji.

Adam Kowalczyk i Karol Gaweł
Fot. Konkurs EY Przedsiębiorca Roku 2023

Ile osób pracuje w Warszawie i Krakowie? I jak z Waszej perspektywy wygląda współpraca z młodymi pracownikami, zwłaszcza że często mówi się o „problemach z generacją Z”?

Karol Gaweł: W Warszawie zatrudniamy obecnie ponad 110 osób, z czego w przeliczeniu na pełne etaty jest to 63 pracowników. Wynika to z faktu, że nasze centrum działa aż 360 dni w roku, zaledwie przez 5 dni w roku pozostaje zamknięte.

Pracownicy to nasza największa wartość. Szczerze mówiąc, absolutnie nie mierzymy się ze stereotypowymi problemami, o których często słyszymy w kontekście generacji Z. Do nas trafiają naprawdę wyjątkowi ludzie – w większości studenci kierunków pedagogicznych. To osoby, które często już na etapie edukacji mają poczucie misji pracy z dziećmi. Widzą wartość w tym, co robimy, i traktują Smart Kids Planet jako przestrzeń, w której same mogą się realizować. Daje im to satysfakcję, a nam ogromną radość, że mamy tak wartościowy zespół. Oczywiście naturalnie różnimy się pokoleniowo, ale jest to absolutnie partnerska i wartościowa współpraca.

Adam Kowalczyk: Ja osobiście czerpię ogromną radość ze współpracy z młodymi pracownikami. Jeszcze od czasów, gdy zaczynaliśmy na Stadionie Narodowym, wielu pytało nas, czy nie będzie problemu z rekrutacją. Już wtedy okazało się, że nie było. A kiedy Smart Kids Planet stało się rozpoznawalną marką, staliśmy się też atrakcyjnym miejscem pracy dla młodych ludzi.

Mamy kreatywnych, pełnych energii i bardzo zaangażowanych pracowników. To ważne, bo często narzeka się na brak zaangażowania wśród generacji Z – u nas tego nie widać. Gdy organizujemy dodatkowe projekty, zmiany w przestrzeni czy akcje wymagające większego wysiłku, naprawdę nie mamy problemu z tym, by ktoś został dłużej czy przyszedł wcześniej. To pokazuje, że mamy zespół, który naprawdę chce uczestniczyć w tym, co robimy.

Jeśli chodzi o Kraków, szacujemy, że tam zespół będzie stanowił około 80 proc. liczebności tego warszawskiego. Już dziś widzimy w tej grupie dużą energię i entuzjazm.

Karol Gaweł: Tworzymy po prostu dobrą kulturę organizacyjną. Dbamy o relacje i komfort pracy. To sprawia, że nasi ludzie „chcą chcieć”, a to największa wartość dla każdej organizacji.

W debacie publicznej coraz częściej pojawia się temat skrócenia tygodnia pracy do czterech dni. Jak Wy, z perspektywy pracodawców, ale też organizatorów czasu wolnego, patrzycie na taki pomysł?

Karol Gaweł: To bardzo ciekawy temat, ale mam wrażenie, że w Polsce wciąż jeszcze nie jesteśmy na to gotowi. Z zainteresowaniem obserwujemy testy realizowane na rynkach zachodnich czy skandynawskich, natomiast u nas to wciąż raczej pieśń przyszłości.

Z punktu widzenia naszej branży widzę jednak sporo potencjalnych korzyści. W przypadku Smart Kids Planet bylibyśmy w stanie dobrze poukładać taki czterodniowy tydzień pracy, a jednocześnie przygotować się organizacyjnie na to, że przedłużony weekend oznaczałby większy ruch gości. To dałoby się zorganizować. Natomiast nie spodziewam się, że w skali całej gospodarki wprowadzimy takie rozwiązania w najbliższych latach.

Adam Kowalczyk: Zgadzam się – to rozwiązanie wymagałoby pilotaży, a nawet podejścia indywidualnego, branżowego. Nie wyobrażam sobie np. przemysłu ciężkiego funkcjonującego w modelu czterodniowym. Ale w naszym przypadku uważam, że byłoby to do zrobienia. Efektywność można by skompresować w taki sposób, aby pracownicy wykonywali swoje zadania w czterech dniach, a jednocześnie centrum działałoby w sposób ciągły.

Ogólnie jednak, patrząc na szerszy kontekst polskiego rynku pracy, nie spodziewam się, by w ciągu najbliższych pięciu lat temat czterodniowego tygodnia pracy stał się realną zmianą systemową.

Rok 2025 to Kraków. A co dalej?

Karol Gaweł: Kolejnym naturalnym krokiem jest otwarcie Smart Kids Planet w kolejnym dużym, atrakcyjnym – także turystycznie – polskim mieście. Myślę, że zaraz po inauguracji Krakowa będziemy mogli ogłosić lokalizację następnego Centrum. Zakładamy, że damy sobie miesiąc przerwy na oddech, a następnie od razu wejdziemy w kolejny proces projektowy – tym razem już ulepszony o doświadczenia, które zdobyliśmy przy Warszawie i Krakowie.

To będzie obiekt inny niż dotychczasowe, z naciskiem na nieco inne aspekty programu i funkcjonowania, co sprawia, że myślimy o nim w zupełnie nowy sposób. Na razie mogę mówić enigmatycznie, ale chcemy wejść w rytm, w którym raz w roku otwieramy nowe Centrum. Oczywiście to zależy od finansów i możliwości budżetowych, ale chcemy zachować ciągłość projektów. Mamy świetny, zgrany zespół i ważne jest dla nas, by utrzymać jego energię, bez zbyt długich przerw.

Musimy też pamiętać o wyzwaniach organizacyjnych. Już teraz wiemy, że skalowanie działalności poza dwa miasta wpłynie na całą strukturę zarządzania. Dodanie trzeciego centrum wymusi kolejne zmiany operacyjne, by nasz model był w stanie objąć trzy duże obiekty. To będzie test nie tylko dla naszego zespołu, ale i dla nas jako zarządzających – jak sprawnie potrafimy dostosowywać strukturę do skali, w jakiej działamy.

Smart Kids Planet
Fot. Smart Kids Planet

© 2025 Parkmag.pl. Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. W przypadku wykorzystania fragmentów tekstu wymagane jest podanie źródła.

Dyskusja

Dodaj komentarz

Czytaj także

Newsletter