Skillcations, wyjazdy łączące wypoczynek z nauką nowych umiejętności, stają się coraz bardziej modne. Goście poszukują dziś nie tylko relaksu, ale też wartości dodanej. Chodzi o doświadczenia, które pozwalają rozwijać się, odkrywać nowe pasje i wrócić z urlopu bogatszym o wiedzę i umiejętności. Choćby takie, jak pieczenie chleba czy tworzenie naturalnych kosmetyków. Dla właścicieli obiektów noclegowych to szansa na wyróżnienie się na rynku, zwiększenie przychodów i wydłużenie sezonu. Przyglądamy się genezie i charakterystyce tego trendu, jego wpływowi na doświadczenia podróżnych oraz potencjałowi biznesowemu dla przedsiębiorców.
Skillcations: niecodzienne pasje z dala od social mediów
Trend skillcations zyskuje na znaczeniu w kontekście zmieniających się oczekiwań współczesnych turystów. Z narastającym zapotrzebowaniem na personalizację doświadczeń i nadawania głębszego sensu podróży, skillcations stają się odpowiedzią na potrzebę łączenia relaksu z rozwojem osobistym. Wzmocnienia tego trendu można doszukiwać się w rosnącym zainteresowaniu podróżami tematycznymi, które zaczęły zyskiwać na popularności po 2020 roku.

Wzrost znaczenia lokalnych doświadczeń, potrzeba kontaktu z naturą i popandemiczna chęć oderwania się świata social mediów sprawiły, że coraz więcej osób zaczęło szukać form wypoczynku, które pozwalają nie tylko odpocząć, ale też „wrócić z czymś więcej niż tylko zdjęciami”. Skillcations to odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie na aktywne wakacje, które łączą relaks z rozwojem osobistym i autentycznymi doświadczeniami.

Moda pojawiła się na całym świecie: od warsztatów kulinarnych w Maroku, przez kursy jogi na Bali, po naukę flamenco w Hiszpanii czy badania lodowców na Islandii, ludzie szukali nowych wyzwań i czegoś innego niż tylko leżenie na plaży. Jest to też swego rodzaju odpowiedź na zmęczenie pracą biurową i impuls do twórczego działania. Polska nie jest wyjątkiem. Nad Wisłą skillcations zaczęły zyskiwać na znaczeniu m.in. dzięki platformom takim jak Slowhop, które promują kameralne miejsca wypoczynku. Część z nich w naturalny sposób włącza do swojej oferty możliwość zdobycia nowej wiedzy od gospodarzy i lokalnych rzemieślników bądź artystów.

Jak zauważa Ola Klonowska-Szałek, pomysłodawczyni i współtwórczyni Slowhopa, „skillcations to połączenie podróżowania z uczeniem się nowych umiejętności. Najlepiej takich, które nie mają nic wspólnego z naszym codziennym życiem.” To właśnie ta odmienność – oderwanie od zawodowych kompetencji i zanurzenie się w świecie manualnych, często artystycznych aktywności – stanowi o atrakcyjności tego modelu wypoczynku. Może on nie tylko redefiniować sposób spędzania urlopu, ale też otwierać nowe możliwości dla właścicieli obiektów noclegowych, którzy coraz częściej traktują warsztaty jako integralny element oferty.
To zazwyczaj są prace manualne, często bliskie sztuki. A wiadomo, że takie aktywności sprzyjają odstresowaniu. Na tym przecież opiera się cała arteterapia – podkreśla Ola Klonowska-Szałek.
Potrzebna regionalizacja skillcations
Wśród najpopularniejszych aktywności na Slowhopie królują ceramika, gotowanie i – ku zaskoczeniu samej Klonowskiej-Szałek – robienie kiszonek. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. – Jest nauka strzelania, warsztaty masażu, tropienie zwierząt, chwastologia, szkolenia radzenia sobie z zimnem, szkolenia bushcraftowe – wylicza założycielka Slowhopa.
To pokazuje, jak szerokie spektrum możliwości kryje się pod pojęciem skillcations. Niektóre trendy związane z tego typu wypoczynkiem nie mają jeszcze tak silnej prezencji w Polsce. Przykładem jest chociażby regionalizacja atrakcji. – Czekam na połączenie skillcations z lokalną kulturą i wspieraniem społeczności, do których podróżujemy – zachęca Klonowska-Szałek.
W Polsce mogłaby to być nauka robienia sękacza na Podlasiu, uczenie się jakiegoś lokalnego tańca od koła gospodyń wiejskich, tworzenia koronek w Koniakowie i ceramiki w Bolesławcu – podpowiada założycielka Slowhopa.
Skillcations mają też potencjał do wydłużenia sezonu turystycznego. Latem wielu turystów chce w pełni oddać się odpoczynkowi, jesienią i zimą natomiast są oni bardziej skłonni do eksplorowania nowych aktywności. – W lecie często chcemy głównie leżeć w słońcu, pływać i relaksować się na leżąco. Jesienią ludzie są bardziej skłonni do robienia rzeczy pod dachem – podkreśla Ola Klonowska-Szałek.
Warsztaty, kursy i szkolenia stają się wtedy naturalnym wyborem, który pozwala nie tylko na odpoczynek, ale też na zdobycie nowych umiejętności i poszerzenia wiedzy. To szczególnie ważne dla obiektów położonych poza głównymi szlakami turystycznymi, które dzięki skillcations mogą przyciągnąć gości także poza sezonem, minimalizując straty wynikające z braku obłożenia.

Z perspektywy globalnej, skillcations wpisują się w szerszy trend redefiniowania podróży. Coraz więcej osób nie chce już tylko zwiedzać – chcą doświadczać, uczyć się, angażować. Turyści wybierają lokalne, autentyczne doświadczenia zamiast klasycznego zwiedzania i “odhaczania” atrakcji turystycznych. Skillcations odpowiadają na tę potrzebę – pozwalają nie tylko odpocząć, ale też wrócić z wakacji z nową umiejętnością, nowym spojrzeniem na świat i poczuciem, że czas spędzony na urlopie miał głębszy sens. Taka wypoczynku może również wpisywać się w nurt “odpowiedzialnego podróżowania”, jeśli wybierzemy miejsce szanujące i wspierającą lokalną społeczność oraz działające w duchu równowagi z naturą i otoczeniem.
Brak atrakcji to też atrakcja
Całe to zjawisko wyraźnie wpisuje się w szerszy nurt transformacji współczesnej turystyki. Jak zauważa Ola Klonowska-Szałek, coraz częściej szukamy doświadczeń, które pozwalają nam „dotknąć czegoś zupełnie innego niż rzeczy, które robimy w pracy”. To potrzeba głębokiego relaksu, kontaktu z materią, sztuką i lokalnością, która sprawia, że wspomniane warsztaty pieczenia chleba, ceramiki czy „chwastologii” stają się nie tylko atrakcją, ale też formą regeneracji psychicznej.
Z punktu widzenia właścicieli obiektów noclegowych, skillcations to nie tylko sposób na wyróżnienie się na tle konkurencji, ale także realna szansa na zwiększenie przychodów i wydłużenie sezonu. Nawet bardzo kameralne miejsca, takie, które oferują zaledwie kilka pokoi, mogą przyciągnąć gości dzięki unikalnym warsztatom. – Gospodarz, który oferuje np. warsztaty z pieczenia chleba albo ceramiki, może w ten sposób podnieść swój zysk, nawet mimo niewielkiej liczby noclegów – mówi Ola Klonowska-Szałek.
Co ciekawe, wielu gospodarzy na Slowhopie wpisuje w miejscu przeznaczonym na atrakcje krótkie: „brak atrakcji”. To nie jest błąd – to świadoma decyzja, odpowiadająca na potrzeby gości, którzy chcą odpocząć w ciszy, bez presji zwiedzania.
Wiszą w hamakach, siedzą z książką przy kominku, ewentualnie spacerują. Ale to też bardzo często pionierzy i jeśli mogą spróbować czegoś nowego, to chętnie w to wchodzą. Chociażby z ciekawości – tłumaczy założycielka Slowhopa.
W obliczu zainteresowania turystyką wartościową, autentyczną i angażującą, skillcations jawią się jako kierunek, który może na trwałe zmienić sposób myślenia o wypoczynku. To odpowiedź na głęboką potrzebę równowagi między relaksem a rozwojem, między odpoczynkiem a twórczym działaniem. Dla przedsiębiorców z branży noclegowej to też godna uwagi opcja rozwoju oferty.
















Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.