Czy warto inwestować w parki tematyczne?

Jeżeli wszystko pójdzie po myśli inwestorów, dotychczas niezbyt urocze i dość zaśmiecone londyńskie Swanscombe zamieni się w atrakcję turystyczną. Według wstępnych planów ogłoszonych 27 kwietnia, do 2020 roku ma tam zostać wybudowany za niemal cztery miliardy dolarów filmowy kompleks tematyczny London Paramount.

Parki tematyczne w zachodniej Europie zarabiają rocznie średnio równowartość 7,5 miliarda dolarów i zyskują coraz większą popularność – niedawno swój park filmowy otworzyło nieopodal Rzymu włoskie studio July Cinecitta, a w przyszłym roku swoje bramy otworzy park Paramountu z kompleksem hotelowym w południowo-wschodniej Hiszpanii.

Zainteresowanie inwestorów budzi zdumienie, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę nieciekawe wyniki paryskiego Disneylandu, który z uwagi na światowy kryzys finansowy i związane z tym długi, ostatni swój dobry sezon odnotował w 2008 roku. W październiku 2014 Euro Disney zwrócił się do udziałowców o zatwierdzenie planu rekapitalizacji za miliard euro. Straty nieco zmalały, ale europejska kraina Myszki Miki wciąż jest na minusie. Podobną tendencję da się zaobserwować w innych częściach Europy: jedyny wciąż zarabiający park – PortAventura niedaleko Barcelony – w listopadzie odnotował spadki przychodów o 18%.

PortAventura

Polityka parków o plany na zwiększenie zysków nie zakładają jednak zachęcenia większej liczby odwiedzających, ale raczej zachęcenie tych, którzy już odwiedzają by wydawali więcej podczas wizyty. Merlin Entertainments wybudował kompleks hotelowy tuż przy Legolandzie i Chessington (UK), a także przy niemieckim Heide Parku. Część parków stara się ukierunkować swoje oferty tak, by ich odbiorcami i odwiedzającymi byli ci, którzy chcą i mają co wydawać: PortAventura oferuje w tym celu pięciogwiazdkowy hotel, a paryski Disneyland zainwestował ponad 400 milionów euro, by pomiędzy sieciówkami z fastfoodem rozmieścić restauracje dla smakoszy. Ponadto w parku ruszyły wymyślne kolejki, które za każdym razem jada inna trasą (np. „Ratatuj”, którego nazwa pochodzi od kreskówki o szczurze-mistrzu kuchni). Wszystko to po to, by do świata Euro Disneya przyjeżdżali bogaci Rosjanie i Arabowie, którzy lekką ręką wyłożą co najmniej 10 000$ na najlepsze apartamenty i karnety VIP.

Pałac Myszki Miki w Euro Disney Disneyland Resorts Paris

Według badań przeprowadzonych przez Euromonitor, na rynku parku tematycznych od 2011 roku panuje zastój, jednak strategia „wyciskania z gości ile się da” może okazać się opłacalna i przynieść nawet dwukrotnie większe zyski na przestrzeni kolejnych lat.

Nie znaczy to jednak, że należy rzucać się na budowę kolejnych parków. Paramount ma nadzieję, że planowany londyński park będzie dawał każdego roku piętnastomilionowe zyski, jednak badająca rynek firma Mintel nie przewiduje, by wszystkie brytyjskie parki razem wzięte dały radę wspólnie zarobić więcej niż 17 milionów rocznie. Paramount, Disney i Legoland mają w planach również otwarcie kompleksów w Azji – tym bardziej zatem dziwi upór w europejskie inwestycje. W końcu czemu ktoś miałby z Azji jechać do Europy, żeby zobaczyć coś, co ma pod nosem?

Bardzo możliwe, że chodzi po prostu o dotacje z Unii Europejskiej, która przyznała 16 milionów euro Paramountowi na budowę parku w Hiszpanii. Oficjalne raporty nie wyglądają jednak różowo: 70% z puli 2 500 parków tematycznych wybudowanych w Chinach (wiele przy znacznej i hojnej pomocy rządu), ogłosiło upadłość lub zapewne niedługo to zrobi, ponieważ przynosi straty. Te straszące pustkami kolejki i ogromne przestrzenie powinny posłużyć jako dzwonek ostrzegawczy dla nadgorliwych i raczej zbyt ambitnych inwestorów z Europy.

Źródło: http://www.economist.com/news/business/21650553-surprising-investment-boom-industry-still-not-over-last-slump-bumpy-rides-ahead?utm_source=Daily+Newsletter+Subscribers&utm_campaign=2caa123da6-RSS_EMAIL_CAMPAIGN+%2A%7CRSSFEED%3ADATE%7C%2A&utm_medium=email&utm_term=0_3f6f2faad7-2caa123da6-85678285