Energylandia – pierwszy polski park rozrywki

Pierwszy polski park rozrywki odwiedziliśmy na początku września. Przed przyjazdem byliśmy pełni obaw. Naczytaliśmy się komentarzy w internecie, a także przynieśliśmy ze sobą wielkie oczekiwania. A jak wiadomo, im większe oczekiwania tym łatwiej o rozczarowanie.

Pierwszy polski park

Pozycjonowanie się pod tym hasłem wydało nam się na początku czystym chwytem marketingowym. Przecież mamy już Śląskie Wesołe Miasteczko, Lunapark w Łodzi i we Władysławowie. Juraparki w Krasiejowie i Bałtowie, gdzie też znajdziemy karuzele. Czy chociażby nieodległe Dinozatorland (zaledwie 5km od Energylandii) lub kompleks parków w Inwałdzie, które co roku powiększają swoją ofertę karuzel. Jest także Rabkoland w Rabce, który ma największe zagęszczenie atrakcji na metr kwadratowy jakie widzieliśmy.

Zgadzam się, że wszystkie te obiekty to lepsze lub gorsze miejsca na spędzenie wolnego czasu i w tym względzie wszystkie dla siebie stanowią niejako konkurencję. Wiele z nich ma nawet jasno narysowaną koncepcję, trzyma się pewnego wspólnego mianownika, który pozwala odróżnić się od reszty. I w tym momencie nasuwa się pytanie, co to jest właściwie ten park rozrywki, na który tak wszyscy czekali? Czy park rozrywki to miejsce pełne rollercoasterów i innych szalonych urządzeń? Czy bardziej coś w rodzaju wielkiego parku, gdzie możemy odpocząć lub wyszaleć się i przy okazji dobrze zjeść. Naszym zdaniem wszystkie powyższe stanowią jakąś tam składową parku rozrywki i wszystkie one zostały spełnione w Energylandii.

Klientom, którzy naczytali się niepochlebnych wypowiedzi w internecie, pisanych w większości przez osoby powszechnie zwane hejterami, których życiową misją jest negatywne się udzielanie na różnego rodzaju forach internetowych tj. Facebook, możemy uczciwie powiedzieć, że nie warto odwlekać już swojej decyzji i czym prędzej udać się do Energylandii, żeby zobaczyć To na własne oczy.

Takiego obiektu do tej pory w Polsce jeszcze nie było. Szumne zapowiedzi z reklam, że to pierwszy polski park rozrywki, naszym zdaniem zostały tu spełnione.

aaawitamy

Obiekt

No to, tyle słowem wstępu. Przejdźmy zatem do tego co oferuje nam Energylandia.

Po pierwsze w Zatorze znajdziemy wiele urządzeń, które do tej pory nie były oferowane w Polsce, a wiele z tych które już widzieliśmy jest tutaj zaserwowane w nowej atrakcyjnej formie. Czy to nie wystarczający powód żeby jechać do Energylandii, zobaczyć coś czego nie widzieliśmy do tej pory?

Ale co nas czeka w środku? Czy to może wielki kolorowy jarmark, a od nadmiaru kolorów i dźwięków rozboli nas głowa? Nic z tych rzeczy.

Jedną z rzeczy, która w Energylandii robi największe wrażenie, to że karuzele są nowe. Dla klienta może się to wydać oczywiste, jednak jak wiemy koszta urządzeń są na tyle duże, że do tej pory żaden inwestor nie zdecydował się na zakup ponad 30 urządzeń prosto z fabryki! Tutaj wszystkie są nowiusieńkie i błyszczące, a dostarczyła je sprzedająca do Polski, chyba najwięcej urządzeń (w porównaniu do innych producentów)– SBF Visa.

Wszystkie urządzenia są też modelami stacjonarnymi. To znaczy, że nie zostały nigdy poniszczone w transportach, z czym borykają się obwoźni karuzelnicy. Nie posiadają też podwozi, aluminiowych podestów i innych elementów, które mają wpływ na ogólny odbiór urządzenia. To jedna z tych rzeczy, których nie widać na pierwszy rzut oka, jednak po głębszej refleksji dochodzimy do wniosku, że wszystko tu wygląda tak świeżo również z tego powodu – po prostu rzadko w Polsce spotyka się karuzele wyprodukowane z przeznaczeniem dla parków rozrywki, czyli tzw. modele parkowe.

Z karuzel nie wystają koła czy podwozia, a fasady zostały zastąpione przez wszechobecne żywicowe dekoracje.

Żeby było jasne. Urządzenia pracujące w zagranicznych parkach mają często 30 lat i więcej. Nie ma to wpływu na bezpieczeństwo korzystania z nich. Jest to też jeden z powodów dlaczego są takie drogie. Ich przeznaczenie to długoletnia praca, a jedynie przez niewłaściwą eksploatację można mieć obawy o ich stan techniczny.

Nowe są też płotki, kostka brukowa czy niezliczona ilość budynków, w których znajduje się gastronomia czy pamiątki. Wszystko tak jakbyśmy wchodzili po raz pierwszy do nowego centrum handlowego – tylko nie jest to centrum handlowe, a park rozrywki.

Z wysokiej jakości głośników ( oni tam zamontowali system nagłośnienia Bose!) dobywa się nie tylko przyjemna dla ucha muzyka, ale naprawdę miły i soczysty dźwięk. Absolutnie po całym spędzonym dniu nie można powiedzieć, że była ona męcząca i był to jeden w kółko odtwarzany utwór – mamy więc kolejny element klasycznego parku rozrywki.

Tak więc, przejdźmy do urządzeń jakie oferuje Energylandia. Wymienimy tylko te, których do tej pory nie widzieliśmy w żadnym innym parku w Polsce oraz te, które w Energylandii prezentują się inaczej niż pozostałych parkach.

Rafting

Rafting czyli tzw. rwąca rzeka to naszym zdaniem flagowa atrakcja Energylandii. Zarówno dzieci jak i dorośli, choć być może mieli już okazję skorzystać z takiego urządzenia np. w pobliskim Inwałdzie, z pewnością docenią tą wersję, która ma bardzo długie koryto, w którym płyniemy, a także czekają nas dodatkowe atrakcje w postaci oblewania wodą po drodze. Tak to pierwszy w Polsce pełnowymiarowy Rafting.

Łańcuchowa

Karuzela łańcuchowa w Energylandii ma ruchomą koronę, która przechyla się podczas kręcenia. To pierwszy egzemplarz Wave Swingera w Polsce.

Łańcuchowa, w Energylandii puszczają urządzenia nawet jak jest mały ruch dla jednej osoby.
Łańcuchowa, w Energylandii puszczają urządzenia nawet jak jest mały ruch dla jednej osoby.

Samoloty

Na dużych słupach, powolna-widokowa przejążdżka sympatycznymi samolocikami nad głowami zwiedzających. Nie dość, że wygląda atrakcyjnie to pozwala obejrzeć znajdujące się pod nią urządzenia z innej perspektywy.

Karuzela Wenecka

Doubledecker, czyli dwupiętrowa karuzela wenecka to nie pierwszy egzemplarz w Polsce, ale pierwszy, który widzimy w stacjonarnym parku rozrywki (podobna znajduje się nad zalewem zegrzyńskim)

Kino 7D w Piramidzie

Kin 4,5,6 i 7D znajdziemy w Polsce sporo, jednak żadne z nich nie znajduje się w ogromnych rozmiarów piramidzie, do której prowadzi kładka otoczona fontannami.

Flume Ride

Przejażdżka w wodnych kanu z dwoma zjazdami do wody, w tym jednym dużym. Chociaż widzieliśmy kiedyś podobne w Chorzowie, jednak te nowe i na fundamentach robi większe, bardziej estetyczne wrażenie.

Flume Ride. W tej chwili w Polsce nie ma drugiego.
Flume Ride. W tej chwili w Polsce nie ma drugiego.

Space Booster

Ogromne 50-metrowe ramię, atrakcja ekstremalna popularna w obwoźnych lunaparkach, nie widzieliśmy do tej pory takiej w parku rozrywki.

Mars Coaster

Rodzinna kolejka górska w stylu inwazji z marsa. Sympatyczne dekoracje w środku i dookoła karuzeli tworzą unikatowy klimat.

 Wilde Maus

Największa na razie kolejka górska w Energylandii. Spokojna przejażdżka z kilkoma emocjonującymi momentami i obrotowymi gondolami. Wejście w stylu statku wikingów.

Kolejka typu Wilde Maus
Kolejka typu Wilde Maus

Wodne strzelanie

Powolna przejażdżka do czasu…gdy nie napotkasz drugiej łodki, z której możesz zostać ostrzelany wodą. Oczywiście możesz odpowiedzieć ogniem!…przepraszam wodą.

Autka traktorki

Dorośli i dzieci mogą razem przejechać się wśród bardzo bogatych dekoracji nawiązujących do zwierzątek farmerskich i leśnych.

Traktorki
Traktorki

Darkride – Kosmici

W ogromnym pawilonie usytuowanym w centralnym punkcie parku, do którego wejścia strzegą równie ogromne steampunkowe postacie, znajduje się jedyna w parku atrakcja typu Darkride, czyli taka gdzie w wagonikach jedziemy i podziwiamy otaczające nas widoki. W tym przypadku mniej podziwiamy, a bardziej strzelamy do wszechobecnych kosmitów. Minus za duży szary budynek na środku parku.

Jak wpsomnieliśmy wcześniej to tylko częśc atrakcji które znajdują się w parku, ale łamy redakcyjne, a przedewszystkim cierpliwość czytających są ograniczone więc zainteresowanych zachęcamy odwiedzić stronę energylandia.pl gdzie znajduje się aktualna mapka i wykaz wszystkich atrakcji dostępnych w parku. Na mapce znajdziecie też rollercoastery, które zobaczymy w parku w przyszłym roku.

Te wszystkie wymienione atrakcje, nie brzmią może równie ekscytująco jak perspektywa wycieczki na księżyc, ale co innego oglądać lądowanie na księżycu w telewizji, a co innego osobiście mieć okazję wznieść się w powietrze zwykłym samolotem. A taką możliwość daje Wam Energylandia.

Ogólny klimat jaki park tworzy całościowo jest bardzo pozytywny. Wszędzie pełno robionych na zamówienie dekoracji, którymi otoczono większość urządzeń. Płotki, poręcze czy same obsady karuzel komponują się za sobą tematycznie. Na całym obiekcie jest zresztą bardzo schludnie i widać, że każdy najmniejszy szczegół został tam zaplanowany i zrealizowany wg planu. Jest wiele ładnych i zadbanych miejsc, ale tutaj znajdują się one na wielkiej powierzchni. A wiecie jak to mówią, rozmiar ma znaczenie (przynajmniej w tym przypadku).

Spędziliśmy w parku kilka godzin (sami dorośli) i możemy powiedzieć, że skorzystaliśmy z wielu urządzeń.

Wogóle, że mogliśmy z czegoś skorzystać, a nie tylko obserwować jak bawi się nasze dziecko jest już dużą atrakcją samą w sobie. Z parku wyszliśmy zadowoleni i z pewnością jest to obiekt, do którego chciałoby się powrócić. I taki właśnie ma być park rozrywki. Rekomendacja powrotu jest tym czego oczekuje każdy właściciel.

Kiedy w przyszłym roku staną tu rollercoastery to obiekt stanie się już wogóle bezkonkurencyjny. Teraz możemy jeszcze nad tym dyskutować i zastanawiać się czy pokonywać 400 kilimetrów, zeby odwiedzić park. Kiedy staną tam rollercoastery, to wielu ludzi przyjedzie, żeby zobaczyć te ustrojstwa znane większości do tej pory tylko z telewizji. Jedynie czego będzie wtedy brakowało, żeby porównać się z europejskimi obiektami tego typu to Hotel. Bo jednak, pokonywać pół Polski i szukać spania w okolicy to z pewnością jakaś tam przeszkoda żeby zaplanować weekend w Energylandii. Nie od razu jednak Rzym zbudowano, a wiele parków, które znamy np. w Niemczech, na poziom rozwoju, który w jeden rok osiągnęła Energylandia pracowało lat kilkanaście. A jak wiemy ilość osób korzystających z tego typu atrakcji jest w Polsce relatywnie mała w porównaniu do zachodniej europy.

Restauracje i pamiątki

W Energylandii oprócz urządzeń i pieknych alejek, którymi do nich dojdziemy znajdziemy też mnóstwo mniejszych i większych budowli. Oprócz piramidy i wulkanu, w których znajdują się kolejno kino i salon gier video, napotkamy też piramidę azteków, budynek w stylu betonowym, wielką szarą halę, która notabene znajduje się w centralnym miejscy parku, a także szereg konstrukcji w całości obitych rzeźbami z żywicy i pomalowanymi na kolorowo – szczególnie w tym momencie czuć powiew zachodnich parków, bo wszystko to wydaje się niesamowicie kolorowe i bardzo ładne. Budynki, które nie są obłożone rzeźbami także prezentują się bardzo estetycznie, ale z pewnością zostaną w przyszłości jeszcze jakoś udekorowane.

Budynek w stylu skandynawskim
Budynek w stylu skandynawskim

Na całym terenie nie udało, nam się znaleźć miejsca gdzie walają się jakieś kable, jest krzywa kostka lub któraś z atrakcji jest zakończona jakąś ostrą krawędzią – co jak wiadomo jest zmorą nadopiekuńczych matek.

Wracając do budynków, w większości z nich znajdują się punkty gastronomiczne i handlowe. Co ciekawe oprócz sklepu z klockami Lego, prawie wszystkie zabawki sprzedawane na terenie parku pochodzą z własnej produkcji tzn. znajduje się na nich logo bądź rysunek nawiązujący do Energylandii. To bardzo nowatorskie podejście, które powinno zaprocentować w kolejnych sezonach. Osobiście bardzo nam się ten pomysł podoba, ma on w zasadzie tylko jedną wadę – trzeba ten towar wyprodukować na zamówienie i zapłacić za niego prawdopodobnie z góry. Także wielki szacunek, również za ten aspekt, bo wiemy że wymagało to większego wysiłku niż tylko finansowy, przy wyposażaniu sklepu w ogólnodostępne na rynku produkty.

W budowlach znajduje się również siedem obiektów gastronomicznych i to zarówno restauracja na wagę, fastfoody jak i takie gdzie zamawia się z karty, a jedzenie przynosi kelner. Można tu zjeść wszystko co dzieci lubią najbardziej czyli pizzę, frytki, nuggetsy, hamburgery, ale i dorośli nie będą mieli na co narzekać. My sami skusiliśmy się na rosół i karczek z kaszą. Wszystko było bardzo dobre, a wieczorem nie bolały nas żołądki (co jest typową przypadłością często odgrzewanego i zbyt długo mrożonego jedzenia).

Cztery z budynków (ile to już tych budynków wymieniliśmy!?) zostało zbudowanych z przeznaczeniem na amfiteatry. Każdego dnia odbywają się w nich występy, które gromadzą przybyłą do parku publiczność. Ze względu na małą ilość czasu (w parku byliśmy 3 godziny) nie udało nam się zobaczyć żadnego z nich, jednak na stronie internetowej Energylandii można sprawdzić co akurat i w jakim amfiteatrze odbywa się każdego dnia. Dostaliśmy zapewnienie, że wszystkie są interesujące. Musimy uwierzyć na słowo.

Automaty i loterie

W parku nie zauważyliśmy ani jednego automatu typu bujak lub siłomierz. Trudno powiedzieć czy to chwilowe niedopatrzenie czy taka polityka obiektu. Napewno jednak może się ona zmienić, więc potencjalni operatorzy powinni być czujni.

Doliczyliśmy się jednak czterech koparek Rittera, a w wulkanie znajduje się cały salon gier, w nim takie hity jak Terminator czy najnowsze gry Namco.

W przyszłym roku mają tu stanąć dwa duże rollercoastery

W parku jest też kilka ładnych drewnianych obiektów, w których można spróbować szczęścia w puszki czy łowienie kaczek – to jest dodatkowo płatne – podobnie zresztą jak kopalnia złota czy wspomniane wcześniej automaty.

Z nowości gastronomicznych wypatrzyliśmy Jelly Beans, gdzie robimy wielkie lizaki i z tub napełniamy paczki w słodycze. W sklepie z pluszakami możemy sami napełnić swojego smoka energusia pluszem.

Ceny

Wejście do obiektu dla osoby powyżej 140cm wzrostu kosztuje 89zł, dla dziecka poniżej 140cm – 49zł. W tej cenie są już wszystkie kilkadziesiąt atrakcji parku, przedstawienia w amfiteatrach i kilometry alejek spacerowych. Dla grup przewidziane są bilety zniżkowe liczone od ceny 49zł. I tak im większa grupa tym większy rabat nawet do 20%. Jeden opiekun na 15 osób oraz kierowca autokaru wchodzą za darmo. Cena wydaje się nie wygórowana jeśli zastanowić się, ile atrakcji dostajemy się w zamian. Jest bardzo podobna do ceny jaką za 4 godziny zabawy zapłaci 4 osobowa rodzina w każdym lepszym Aquaparku. Z tą różnicą, że tu może bawić się cały dzień.

Koszt wybudowania

Obiekt został częściowo sfinansowany ze środków unijnych. Różne dofinansowania wyniosły prawie 40 mln złotych, w projekcie wartym około 70 mln. Wątpliwe, żeby inwestorzy zmieścili się w tej kwocie. Jeśli znowu: „na oko“ przeliczymy wszystkie betonowe ławy wylane pod urządzenia, kilometry kostki, imponujących rozmiarów budynki i oczywiście same urządzenia, które mogły zrównać się z kosztami budowlanki, odwodnień itp. to wszytko wygląda jakby mogło to kosztować nawet 100 mln. W porównaniu do takiego np. Centrum Nauki Kopernik, które kosztowało prawie 400 mln złotych i co roku wszyscy dopłacamy do niego około 25 mln złotych – bo oczywiście Państwowe przedsięwzięcie nadal jak za komuny nie umieją okazać się rentowne, to trzeba powiedzieć, że to bardzo dobrze wydane pieniądze Unijne.

Co ciekawe mieszkańcy gminy Zator wstęp do parku mają za symboliczną złotówkę.

Zatrudnienie

Oczywiście karuzele same nie będą się obsługiwały, a jedzenie nie znajdzie się na talerzach za pomocą drukarki 3D. W obiekcie jest zatrudnionych ponad 200 osób. Do tego jeszcze ciągle trwające roboty budowlane (których klient nie widzi), generują kolejne etaty.

Przyszłość

Obiekt spokojnie mógłby już przez najbliższe 3 lata zostać w takiej formie jakiej jest obecnie, a i tak będą go opuszczać rzesze zadowolonych klientów. Marek Goczał nie zamierza jednak spoczywać na laurach. Jak widać dużo radości przynosi mu ciągle rozwijanie parku. Jescze więcej dekoracji, rollercoastery i pewnie kilka innych niespodzianek, będzie czekać na zwiedzających w przyszłym roku. A może cierpi na tą samą chorobę co Walt Disney, który zwykł mawiać, że park jest lepszy od filmu, bo w odróżnieniu od niego można w nim coś cały czas zmieniać i poprawiać?

W realizacji jest kolejny projekt unijny, dzięki któremu już w przyszłym roku zobaczymy w Energylandii conajmniej 2 rollercoatery, w tym tak duże jak Pegasus i Blue Fire z Europa Park – a dla niezorientowanych trzeba powiedzieć, że szczególnie ten drugi to jeden z największych rollercoaterów w Europie. Ich wykonawcą ma być holenderska Vekoma, także firma ze światowej czołówki.

Podsumowanie

Markowi Goczałowi w ciszy i bez rozgłosu udało się to czego wcześniej próbowali Michael Jackson, Vahap Toy, Peter Jan Mulder i grupa inwestorów skupiona wokół projektu Fantasylandii – wybudował pierwszy w Polsce park rozrywki złożony z nowych urządzeń i od zera. Obiekt tworzy swoją odrębną kategorię wobec tego co obecnie znajduje się na rynku. Nie spowoduje on, że parki dinozaurów przestaną nagle odwiedzać klienci, szczególnie że obiekty takie jak Krasiejów, Bałtów czy Łeba Park stale zwiększają swoją ofertę, a mniejsze parki rozrywki tj. Rabkoland mogą nawet odczuć wzrost odwiedzających nastawionych na spędzanie czasu na karuzelach.

Jest także kolejną cegiełka dla województwa małopolskiego, które w tej chwili jest bezkonkurencyjne w ilości obiektów gdzie można spędzić czas wolny.

Każdy powinien odwiedzić Energylandię i na własne oczy przekonać się czy spełnia jego oczekiwania.

Artykuł pierwotnie ukazał się w magazynie Interplay 03/2014

  • Royra

    Fajny park ale trochę nie dopracowany.
    Moim zdaniem na tego typu obiekt jest za mało miejsc gdzie można się schronić przed słońcem. Rozumiem, że jest to nowy park gdzie nie ma drzew ale przynajmniej mogliby postarać się o parasole przy ławkach. Atrakcje niektóre fajne lecz patrząc na zachód jeszcze dużo nam do nich brakuje.
    Brak jednej tematyki. Zobaczymy co będzie za parę lat jak w końcu wszystko będzie gotowe.