Wypadek na rollercoasterze

Park Rozrywki Six Flags w Teksasie zmaga się z problemem, który w naszej szerokości geograficznej może prędko nie nastąpić (z powodu braku rollercoasterów).W tym roku w parku miał miejsce wypadek. Rozpięło się zabezpieczenie w jednym z rollercoasterów niemieckiej produkcji Gerstlauer. Niestety jedna osoba zginęła. Teraz rodzina zmarłej tragicznie kobiety pozywa zarówno park jak i producenta kolejki.

Oskarżeni przerzucają się winą wzajemnie. Zdaniem managmentu parku winę za wypadek ponosi designer pociągu, który zaprojektował w atrakcji złe zabezpieczenia. Zdaniem Gerstlauera winę ponosi park, który nie dostosował się do zaleceń producenta. Osoba, która uległa tragicznemu wypadkowi była bowiem ponadnormatywnie otyła. Jak mówi przedstawiciel Gerstlauera, limit wymiaru pasażerów kolejki, park miał sprawdzać poprzez próbne zapięcie ich w specjalnym wagoniku, przystawionym do atrakcji.

Dotyczyło to wszystkich osób o zbyt dużych niż przewidziane przez producenta rozmiary. Park podobno zaniedbywał tą praktykę, zaczynając uskuteczniać ją dopiero po wypadku. Zdaniem właścicieli parku, osoba ta nie była jednak ponadnormatywna, a producent nie był w stanie dostarczyć właściwych zabezpieczeń do kolejki.

Zdaniem rodziny ofiary – winę ponosi park i producent

Zdaniem, natomiast oskarżycieli winę ponosi zarówno park jak i producent – pierwszy za niedopełnienie obowiązku przeprowadzenia przed startem procedury sprawdzenia zapięcia, a drugi za nie zastosowanie dodatkowych zabezpieczeń.

Jak widać sprawa nie jest prosta, a do końca nie jest jeszcze pewne czy zapięcie się wypięło w trakcie jazdy, czy po prostu nie było zamknięte. Rollercoaster jest już czynny, a w wagonikach zamontowano dodatkowe zabezpieczenie. Sprawa sądowa w toku.