Czasem guma pęka… i robi się problem

Tylko dodatkowe zabezpieczenie w postaci poduszki powietrznej uchroniło organizatora (operatora) skoków na bungee w Gdyni przed ogromnymi kłopotami.

Przypomnijmy, że w niedzielę 21 lipca 2019 doszło do wypadku na bungee w Parku Europa w Gdyni. 39-letniemu mężczyźnie w trakcie skoku na bungee prawdopodobnie pękła guma bungee połączona z uprzężą. Mężczyzna spadł z wysokości kilkunastu metrów. Na szczęście firma Bungee Club, która obsługiwała skok mężczyzny, zabezpiecza się używając skokochronu – specjalnej poduszki, która zamortyzowała upadek i nie doszło do tragedii.

Jak się teraz okazuje nikt w naszym pięknym kraju nie odpowiada za kontrole sprzętu do skoków na bungee. Urząd Dozoru Technicznego teraz dopiero zabrał głos. Owszem, kontroluje, ale tylko dźwigi. W przypadku samych lin, skoczkowi pozostaje tylko zaufać firmie.

Problem w tym, że ani żurawie, ani kosze nie zawiodły w Gdyni. Jak powiedział sam organizator skoku, problemem był prawdopodobnie element liny (gumy bungee) lub jej zabezpieczeń.

Kto zatem odpowiada za to, by podczas skoków stosować odpowiednie liny i haki? Kto decyduje o tym, czy uczestnik tej atrakcji powinien mieć dodatkowe zabezpieczenie w postaci linki alpinistycznej?

– Za realizację i przebieg skoków na bungee odpowiada ich organizator – słyszymy w UDT. – Zabezpieczenia osobiste do skoków na bungee nie są przedmiotem sprawdzeń przez naszych inspektorów – precyzuje Urząd.

Wygląda wię na to, że także szereg innych atrakcji w Polsce funkcjonuje na zasadzie wolnej amerykanki i dopiero wypadek powoduje zainteresowanie urzędów państwowych.

Cóż, jak mówi przysłowie -„Polak mądry po szkodzie!”

Wszczęto dochodzenie w kierunku narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – informuje Radio Gdańsk. Mężczyzna nadal jest w szpitalu. Mimo wcześniejszych informacji, że nic poważnego mu się nie stało, okazało się, że ma obrażenia kręgosłupa szyjnego i pękniętą śledzionę. Nie doszło do przerwania rdzenia kręgowego.

Pewnie, jak zwykle, wszystkiemu będzie winny organizator i pewnie to on poniesie konsekwencje finansowe, jeśli poszkodowany uczestnik zdecyduje się wnieść przeciwko niemu pozew do sądu o odszkodowanie.

Będziemy śledzić rozwój tej sprawy.

Val B.